
PILNE❗️Została mamą zastępczą dla ośmiorga dzieci. Urodziła córeczkę – teraz walczy o życie!
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Austrii, pobyt, sprzęt, rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Duszekzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Austrii, pobyt, sprzęt, rehabilitacja
Opis zbiórki
Na bezpieczeństwie budowałam swoje całe życie. To właśnie ta wartość zdecydowała, że chcę, by inni czuli się bezpiecznie tak jak ja. Całe swoje dorosłe życie poświęciłam innym – jako instruktorka ZHP, nauczycielka, a od dekady jako mama zastępcza dla ośmiorga dzieci. Moim największym cudem jest jednak moja 3-letnia córeczka, o którą walczyłam 12 długich lat. Dziś to ona jest powodem, dla którego nie mogę się poddać.

Do tej pory żyłam tak, jak chciałam – kochałam, pracowałam, dbałam i robiłam wszystko, by nasz dom był ostoją radości i bezpieczeństwa.
W tym ferworze obowiązków coraz częściej odczuwałam dziwny ból nogi. Starałam się go bagatelizować, ale nie pozwalał o sobie zapomnieć. Najgorsze były noce, kiedy marzyłam, by odpocząć, a ból nie pozwalał mi zmrużyć oka. Pod koniec spałam już dosłownie 2 godziny na dobę. To był straszny czas!
Diagnoza jedna na milion!
W marcu mój świat pękł. Zdiagnozowano u mnie struniaka (chordoma) – niezwykle rzadki i podstępny nowotwór kości, który dotyka jedną osobę na milion. Mój guz jest bardzo duży – wielkości grejpfruta (10 × 10 × 8 cm). Osadził się na kości krzyżowej i w miednicy. W Polsce lekarze zaproponowali mi rozwiązanie ostateczne: całkowitą resekcję kości krzyżowej. Cena za życie to dożywotnie cewnikowanie, stomia, chroniczny ból i niepełnosprawność – na którą, jako matka, nie umiem i nie chcę się zgodzić.

„Musimy zabić guza, zanim on zabije Ciebie”
Te słowa profesora Fossatiego z kliniki w Austrii dały mi nową nadzieję. Istnieje alternatywa dla drastycznej operacji – terapia jonami węgla. To precyzyjna broń dostępna tylko w sześciu ośrodkach na świecie. Pozwala zniszczyć nowotwór co do milimetra, oszczędzając nerwy i funkcje neurologiczne. Jony węgla wnikają w zmianę nowotworową i precyzyjnie uszkadzają DNA komórek nowotworowych. Wizja takiej terapii brzmi jak bajka, zwłaszcza że jeszcze chwilę wcześniej usłyszałam, że jestem skazana na kalectwo do końca życia.
Dostałam dwie informacje – wspaniałą, że zostałam zakwalifikowana i mogłabym zacząć leczenie choćby jutro, oraz tę gorszą – leczenie nie jest refundowane i muszę zapłacić ponad pół miliona złotych.

Czego chcę? Po prostu chcę żyć. Chcę być mamą dla mojej córeczki i wszystkich dzieci w naszej rodzinie zastępczej. To, co wczoraj wydawało się bardzo skromnym marzeniem, dziś z mojej perspektywy jest niewyobrażalnym szczęściem.
Chcę nauczyć moją córeczkę jazdy na rowerze, chcę zabrać ją na wycieczkę w Sudety, chcę obchodzić urodziny dzieci, odrabiać z nimi lekcje, gotować obiady. Chcę, żeby wróciła ta beztroska, zwyczajna codzienność. Czy to tak wiele? Podjęłam w życiu wiele wyzwań i chcę podjąć kolejne – nawet jeśli będzie tak bardzo trudne.
Koszt tej terapii jest jednak barierą nie do przejścia dla naszej rodziny. Całe życie pomagałam innym, budując bezpieczny dom dla skrzywdzonych dzieci. Teraz to ja potrzebuję pomocy – pierwszy raz od dawna.
Każda wpłata to dla mnie krok bliżej do Austrii i krok dalej od kalectwa. Dobro wraca – wierzyłam w to przez lata i wierzę w to dziś, patrząc w oczy dzieci.
Agnieszka
- WOTEISREAL / clearmc.pl60 zł
Zdrówka
- Łukasz20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- 100 zł
- Patka5 zł