

To zbyt drastyczne, by pokazać zdjęcia... Agnieszka jest na granicy sepsy! Pomocy!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Leczenie będzie bolesne! Proszę, nie zostawiajcie mnie!
W ostatnim czasie wydarzyło się bardzo wiele... 14 stycznia miałam wizytę w poradni w szpitalu w Otwocku. Po konsultacjach ortopedycznych zapadła decyzja, że z początkiem lutego zostanę przyjęta na oddział zakażeń kości, gdzie rozpocznie się walka o uratowanie mojej nogi.
Rokowania są bardzo trudne. Profesor prowadzący uprzedził mnie, że niemal wszystko przemawia na moją niekorzyść – zarówno choroby współistniejące, jak i ogromna liczba operacji, które przeszłam. Zostałam poinformowana, że rzepka musi zostać usunięta w całości. Nawet jeśli uda się uratować kończynę, nie będę już w stanie jej zginać – najprawdopodobniej noga zostanie trwale usztywniona, ponieważ martwica objęła nie tylko rzepkę, ale także więzadła i kość udową.

Przede mną co najmniej sześć tygodni bardzo agresywnej antybiotykoterapii. Będzie to leczenie wyjątkowo ciężkie do zniesienia, z silnymi skutkami ubocznymi, takimi jak wymioty, krwiste biegunki i intensywne bóle brzucha. Po tym etapie rozpocznie się kolejna, niepewna walka o zatrzymanie martwicy kości i szpiku.
Obecnie jestem skrajnie wyczerpana. Ból bywa tak silny, że zdarzają się momenty, w których tylko płaczę i zwijam się z bólu. Otrzymałam silniejsze leki przeciwbólowe i mam nadzieję, że pozwolą mi one choć na chwilę odpocząć i przespać ten niezwykle trudny czas.
W tej codzienności pełnej samotności, strachu i bólu ogromnym wsparciem jest dla mnie moja kotka. Jej obecność, bliskość i spokój pomagają mi przetrwać najgorsze chwile, kiedy brakuje już sił – fizycznych i psychicznych – oraz wasze zrozumienie, wsparcie i to, że nie jestem z tym wszystkim sama.
Dziękuję Wam
Martwica postępuje z dnia na dzień! Pomóż!
Kochani,
chciałam w końcu dać znać, co u mnie, bo długo zbierałam siły, by o tym napisać. Ostatnie miesiące były bardzo trudne.Przeszłam kolejne zabiegi na kolano, a później trafiłam na pulmonologię, gdzie usłyszałam diagnozę astmy oskrzelowej oraz podejrzenie sarkoidozy. Każda z tych chorób wymaga stałego leczenia i kontroli, co obciąża mnie już nie tylko fizycznie, ale też psychicznie i finansowo.
Najgorsze jednak wciąż dzieje się z moją nogą. Czekam na pilny termin w placówce medycznej, bo stan jest dramatyczny, martwica postępuje z dnia na dzień, a rzepka jest już odsłonięta. Ból, który temu towarzyszy, jest tak silny, że codziennie muszę sięgać po bardzo mocne leki przeciwbólowe, żeby w ogóle móc funkcjonować, choć trochę przespać noc i nie zwariować z cierpienia.

Chciałam z całego serca podziękować za Wasze dotychczasowe wsparcie, bo naprawdę nie wiem, jak poradziłabym sobie bez Was. Dzięki Wam mogłam opłacić drogie opatrunki, prywatne zabiegi i badania, w tym kolonoskopię. To dzięki Waszej pomocy mogę przygotować się do zakupu specjalnej, funkcjonalnej ortezy zegarowej, takiej, która wytrzyma ciągłe używanie i pozwoli mi choć trochę odciążyć chorą nogę. Do tego dochodzą stałe dojazdy do Krakowa i Katowic, które również generują ogromne koszty.
Wasze wsparcie daje mi siłę w momentach, w których sama już jej nie mam. To dzięki Wam potrafię stawić czoła kolejnym etapom leczenia, nawet wtedy, gdy ból i strach stają się nie do zniesienia. Dziękuję z całego serca za wszystko.
Agnieszka
Nie jest dobrze... Pomóż!
Kochani,
chciałam podzielić się z Wami tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach. 12 września przeszłam kolejną, bardzo trudną operację kolana.
Lekarze musieli zdjąć opatrunek vac, oczyścić ranę, zamknąć ją i założyć ortezę zegarową w wyproście. Niestety martwica nie zatrzymała się na kolanie, zaatakowała również stopę. Konieczne było jej otwarcie, oczyszczenie z tkanek martwiczych i zabezpieczenie kolejnym opatrunkiem vac.
To nie koniec mojej walki… Już 16 września czeka mnie kolejna operacja kolana i kostki. Martwica rozprzestrzenia się bardzo szybko, dlatego lekarze muszą działać agresywnie i natychmiastowo. Najbliższe tygodnie spędzę w izolatce na silnej, dożylnej antybiotykoterapii.
Jest mi niezwykle ciężko, ale staram się trzymać, również dzięki Wam, Waszym słowom i wsparciu. Zbiórka trwa do października, jednak będę ją przedłużać, bo przede mną jeszcze długa droga i wiele walki o zdrowie.
Z całego serca dziękuję, że jesteście ze mną w tym trudnym czasie. Będę na bieżąco dzielić się kolejnymi informacjami.
Agnieszka Smolana
Opis zbiórki
Kiedy skończyłam 18 lat, minął rok mojego zmagania z ciężkim zakażeniem i martwicą kolana. Ale ta historia zaczęła się dużo wcześniej – od pięciu lat życia w bólu, z przewlekłymi stanami stawów kolanowych i skokowych.
Moje kolano zaczęło puchnąć. W szpitalu lekarz podjął decyzję o operacji i usunięciu kaletki, ale doszło do okropnych komplikacji… Zakażenie bakteriami ciężko było zaleczyć. Ciężko JEST zaleczyć, bo to właśnie pokłosie tego sprawiło, że jestem na granicy sepsy.
Dziś sytuacja jest dramatyczna. Kolano jest objęte martwicą – tkanki obumierają, ropa sączy się nieustannie. To zbyt drastyczny widok, by pokazać zdjęcia... CRP utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie – 130. Od miesięcy nie jestem w stanie chodzić, a każdy dzień to walka z silnym bólem i bezsilnością. Okazało się, że powodem tego stanu rzeczy mogą być wykryte u mnie choroby immunologiczne i zespół Ehlersa-Danlosa.
Przeszłam już ponad 15 operacji: chirurgiczne oczyszczania, leczenie opatrunkami VAC, opatrunkami ze srebrem i kolagenem, terapie w komorze hiperbarycznej, silne antybiotykoterapie... Niestety – mimo tylu prób, stan nie ulega poprawie, a leczenie nadal trwa.

Jestem odsyłana z jednego szpitala do drugiego. Spędziłam trzy miesiące na oddziale ortopedii w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej, obecnie zostałam przeniesiona na oddział dermatologiczny w Cieszynie. Niestety, wszystko wskazuje na to, że i tu nie znajdę pomocy i znów będę musiała szukać miejsca, które podejmie się mojego leczenia.
Od dzieciństwa mam pasję do muzyki i sportu — przez 10 lat grałam na skrzypcach, a także jeździłam konno. Niestety, z powodu przewlekłej choroby, która towarzyszy mi od wielu lat, musiałam zrezygnować z tych zajęć. Przez wiele miesięcy i lat spędzonych w szpitalach, w trudnych chwilach bólu i niepewności, jedyną ucieczką stała się dla mnie nauka. Bardzo lubię czytać książki naukowe i medyczne, szczególnie te dotyczące chirurgii.
Nie jestem w stanie uczęszczać do szkoły – uczę się indywidualnie, przez laptopa, z bólem i osłabieniem. Po wakacjach rozpocznę trzecią klasę liceum o profilu biologiczno-chemiczno-matematycznym, ale najpewniej w trybie indywidualnym tak jak drugą klasę. Chociaż nie jestem w stanie iść do szkoły jak rówieśnicy, moim największym marzeniem jest zostać lekarzem – chcę pomagać innym i dawać im wsparcie, którego ja sama teraz bardzo potrzebuję.
Nie mogę stanąć na własnych nogach – dosłownie i w przenośni. Koszty powalają naszą rodzinę na kolana, dlatego zwracam się do Państwa z ogromną prośbą o wsparcie – by dać sobie szansę na zatrzymanie postępującej martwicy, ocalenie nogi i powrót do życia. Nie proszę o luksus – proszę tylko o nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła po prostu chodzić.
Agnieszka

- Grosz do grosza2 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
Powodzenia!!!! Dużo zdrowia!!!
- Wpłata anonimowa10 zł
Zdrowia...
- Wpłata anonimowa50 zł
- B. Sporysz100 zł