Moje dziecko nie ma oczu, ale nie musi cierpieć!

Zbiórka na cel: Wszczepienie do oczodołów implantów (I etap), by ocalić mózg Alanka
Big 61a8b9db d4da 49e6 b413 b6b2184d80cc
Wsparło 2 397 osób
63 867 zł (50,03%)
Brakuje jeszcze 63 793 zł
Wesprzyj

Alan, 3 miesiące

Brak gałek ocznych, wrodzona wada serca VSD

Ozorków, łódzkie

Rozpoczęcie: 12 Kwietnia 2017
Zakończenie: 01 Czerwca 2017

Od kiedy wiem, że Alanek nigdy nie zobaczy mojego uśmiechu ani wpatrujących się w niego, pełnych matczynych uczuć oczu, każdego dnia szukam sposobu, by mógł poczuć moją miłość jeszcze bardziej. Czekałam na Alanka, na dzień, w którym ja zobaczę jego, a on - mnie. Myślałam o moim synku, o jego malutkich rączkach, które będą mnie obejmować. Chciałam, by obserwował mnie swoimi oczkami, by było widać w nich szczęście… Alan urodził się bez oczu. Nigdy nie zobaczy mnie ani swojego taty - osób, które kochają go najbardziej. Nigdy nie zobaczy piękna świata, a ja tak bardzo się boję, że nie będzie miał życia, o jakim dla niego marzyłam…

Kiedy rodziłam Alanka, byłam pewna, że już za kilka chwil zostanę mamą zdrowego chłopca. Marzyłam o tym, by lekarze podali mi mojego synka, bym mogła go utulić. Jak przez mgłę usłyszałam, że Alan prawdopodobnie urodził się bez gałek ocznych. Jedno zdanie, które sprawiło, że moje serce ścisnęło się z bólu jak nigdy wcześniej. Kompletny szok. Nie zdążyłam nawet zobaczyć twarzyczki Alanka, nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak będzie wyglądał z pustymi wgłębieniami tam, gdzie powinny być oczka…

Po godzinie już wiedziałam, że to, co usłyszałam po porodzie okazało się prawdą. Alanek nie ma oczu. W jednej chwili zrozumiałam, że muszę być silna dla niego, dla Alanka, mojego synka, który będzie bardziej bezbronny niż inne dzieci. Trzymałam go w ramionach, tuliłam do serca i już wiedziałam, że od teraz jestem odpowiedzialna za tę małą istotkę bardziej, niż myślałam, że kiedykolwiek będę. Że to ode mnie zależy, na ile piękne będzie życie mojego dziecka, które nigdy nie zobaczy świata.

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego chore urodziło się właśnie moje dziecko. Dziecko, na które tak czekałam i za szczęście którego oddałabym wszystko. Dbałam o siebie z całych sił - co dwa tygodnie jeździłam na USG, przeszłam badania prenatalne. Wszystko wskazywało na to, że Alanek będzie zdrowy. Komplikacje pojawiły się pod koniec ciąży. Wielowodzie - nadmiar płynu owodniowego - mogło wskazywać na wady wrodzone jeszcze nienarodzonego dziecka, jednak w przypadku Alanka, nikt nawet nie wysnuł takiej hipotezy.

Alanek przyszedł na świat w styczniu. Dziś ma niewiele ponad 3 miesiące, a my większość życia spędziliśmy w szpitalach. Wrodzone zapalenie płuc sprawiło, że po narodzinach nie oddychał samodzielnie, a przez kilka tygodni stale chorował - infekcje, szmery na serduszku, miał przetaczaną krew… Nie mieliśmy czasu, by być rodziną. Chciałam zabrać Alanka do domu, jednak na myśl o tym, że nigdy nie zobaczy swojego pokoiku ani zabawek, chciało mi się płakać. Chciałam całować puste wgłębienia, w których powinny być oczka, a nie mogłam zabrać własnego dziecka do domu...


Kiedy nareszcie wróciliśmy do domu jako rodzina, to było spełnienie marzeń. Alanek jest cudowny. Wsłuchuje się w nasze głosy, gaworzy, uwielbia, kiedy go przytulamy i kołysamy do snu. Życie Alanka zawsze będzie trudniejsze, jednak rozwija się jak zdrowe dziecko. Jakiś czas temu ze smutkiem zauważyłam, że częściej przekręca główkę w prawą stronę. Z lewej strony rzadziej dobiegają dźwięki, a żaden bodziec wzrokowy nigdy nie przykuje jego uwagi. Zrozumieliśmy, że nasz synek już zawsze będzie niewidomy, że teraz, kiedy jest malutki, musimy stymulować jego rozwój pod każdym względem. Że musimy być jego oczami, że naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, by świat Alanka był jak najbardziej kolorowy.

Brak gałek ocznych oznacza nie tylko brak oczu i wzroku, tego tak bardzo ważnego zmysłu - stanowi też realne zagrożenie dla Alanka! Jego czaszka rośnie, a miejsce, w którym powinny być oczka, staje się coraz bardziej rozległe. Implanty są koniecznością - w przeciwnym razie bardzo szybko dojdzie do uszkodzeń mózgu i nieodwracalnych deformacji twarzy!

Kiedy ludzie widzą Alanka, myślą, że śpi. Reakcje na to, że nasz chłopiec po prostu nie ma oczu, są naprawdę różne. Nie interesuje nas to, co myślą inni. Dla nas nasz synek jest najcudowniejszy bez względu na wszystko. Wiemy, że będzie miał najlepsze dzieciństwo, że wychowamy go na wspaniałego mężczyznę, że ze wszystkim sobie poradzimy. Potrzebujemy jednak Twojej pomocy. Leczenie Alanka będzie złożone i wieloetapowe. Nie chcemy nawet myśleć, ile czeka go jeszcze operacji, jak dużo wciąż przed nim.


Termin pierwszego etapu - tego najdroższego i najważniejszego - wyznaczony został na czerwiec. Aby operacja wszczepienia implantów była możliwa, musimy zebrać ogromną kwotę - prawie 130 tysięcy! Cena za szansę na normalne życie Alanka przerasta nasze możliwości, a naprawdę nie możemy czekać! Uszkodzenia mózgu, do których dojdzie bez operacji, będą niemożliwe do naprawienia, a tego nigdy byśmy sobie nie wybaczyli. Nie pozwolimy, by cokolwiek skrzywdziło jeszcze bardziej nasze dziecko, dlatego błagamy o pomoc. Alanek już zawsze będzie niewidomy, może jednak żyć jak zdrowe dziecko. Prosimy, pomóżcie nam ochronić naszego synka przed ciemnością, która zabrała jego wzrok, a teraz chce także umysł...

50 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Marcin

5 zł

Anonimowy Pomagacz

20 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Błażej

15 zł

Anonimowy Pomagacz

Darowizna przekazana przez skarbonkę Pomóż bo możesz

Pokaż więcej

Wsparło 2 397 osób
63 867 zł (50,03%)
Brakuje jeszcze 63 793 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość