

W Polsce spotkał go tragiczny los❗️Jest sparaliżowany, bez bliskich, bez pieniędzy... Pomocy!
Cel zbiórki: rehabilitacja - jedyna szansa na sprawność
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: rehabilitacja - jedyna szansa na sprawność
Aktualizacje
Aleksandre wciąż jest w dramatycznej sytuacji. Pomocy!
Aleksandre cały czas przebywa w szpitalu rehabilitacyjnym. Każdego dnia ciężko pracuje, by wrócić do sprawności. Oprócz wyznaczonych godzin rehabilitacji ćwiczy też sam. Pojawiają się pierwsze małe postępy.
Niestety do tej pory Aleksandre nie dostał ani złotówki z odszkodowania po wypadku.
Ciężko nawet wyobrazić sobie, co czuje mama Aleksandre, która nie może być przy synu. Tym bardziej, że taka tragedia w ich rodzinie zdarzyła się już po raz drugi. W 2003 roku tata Aleksandre spadł z drzewa i złamał kręgosłup. Był w bardzo kiepskim stanie. Rodzina nie miała pieniędzy na operację. Kiedy po wielu trudach udało im się uzbierać, usłyszeli, że jest zbyt ryzykowna. Tata przez wiele miesięcy leżał w domu, wymagał pomocy w najprostszych czynnościach. Aleksandre zajmował się nim wraz z mamą. Niestety, po 2 latach tata zmarł…

Aleksandre nigdy nie pomyślał, że sam może znaleźć się w takiej sytuacji jak ojciec… Nie ma za co zapłacić za rehabilitację, a z całych sił i całego serca chce ją kontynuować.Chce walczyć o swoją sprawność i powrót do zdrowia. Daje z siebie 200%.
Zebranych środków wystarczy na opłacenie rehabilitacji do lutego. Na następne miesiące niestety nie ma już pieniędzy… Prosimy o zwiększenie kwoty zbiórki. Koszt jednego miesiąca rehabilitacji to 18 tysięcy złotych.
Aleksandre nadal jest sam bez rodziny, za którą bardzo tęskni, jest to dla niego trudna sytuacja. Brakuje mu bliskich, ale nie wiary i chęci. W jego imieniu i swoim bardzo proszę o pomoc…
Marta, koleżanka Aleksandre
Opis zbiórki
Przyjechał do Polski po lepsze życie… To miał być jego raj, miejsce, z którym wiązał ogromne nadzieje. Gruzja, z której pochodzi Aleksandre to piękny kraj, ale bardzo biedny. Pensje są niskie, a bezrobocie ogromne. Wyjazd był jego szansą. Aleksander chciał nauczyć się polskiego i uczciwie pracować. Niestety, spotkał go tragiczny los. Pracując na dachu, spadł z wysokości 6 metrów. Nie miał żadnego zabezpieczenia. Jest sparaliżowany od pasa w dół! Jego polski szef zostawił go samego sobie.
Aleksandre został zupełnie sam ze swoim kalectwem. Jest daleko od domu, od rodziny, bez pieniędzy i bez dobrej znajomości języka. Jedyna nadzieja w nas! Prosimy Was o pomoc, pokażmy mu, że są też Polacy o dobrych sercach! Że w naszym kraju może go spotkać też dobro, nie tylko zło...

"Mam na imię Aleksandre, mam 28 lat. Pochodzę z pięknego miasta w Gruzji – Tbilisi. Tam pracowałem w sklepie sportowym. Mama od dziecka wpajała mi etos pracy. Wychowała mnie na uczciwego, odpowiedzialnego człowieka. Mimo tego, że w Gruzji jest bardzo ciężko, starałem się nie narzekać na swój los, tylko zawsze zarażać innych dobrą energią i uśmiechem.
Gdy pojawiła się szansa, aby podjąć pracę w Polsce, zdecydowałem się ją przyjąć. Zrobiłem to nie tylko dla siebie, ale dla też mojej starszej mamy. To był jedyny sposób, żebym mógł ją wesprzeć finansowo. Starsi ludzie w Gruzji często nie żyją, lecz wegetują… Pensje są naprawdę głodowe.
Znalazłem pracę w firmie w Ostrowie Wielkopolskim. Pracowałem fizycznie, na dachach. Bardzo się cieszyłem, bo wszystko zaczęło się układać. Tak było aż do tego feralnego dnia w lipcu. To był nieszczęśliwy wypadek. W czasie pracy spadłem z dachu z wysokości 6 metrów. Odbijając się o rusztowanie, uderzyłem kręgosłupem w metalową rurkę. Pracowaliśmy bez żadnego zabezpieczenia.
Bardzo szybko znalazłem się w szpitalu. Operowano mnie w trybie pilnym. To jednak nie pomogło i nie wróciło sprawności w nogach. Jestem sparaliżowany od pasa w dół. Nie czuję nóg. Mam zespół całkowitego uszkodzenia rdzenia.
Jestem na Oddziale Rehabilitacji Neurologicznej szpitala w Kiekrzu. Niestety, pobyt w ośrodku rehabilitacji NFZ będzie finansował do 28 listopada. Później będzie musiał radzić sobie sam… Szef naszej firmy nie poczuwa się do odpowiedzialności. Od czasu wypadku nie interesuje się moim losem. Nie zapytał nawet, jak się czuje…
Mojej mamy nie stać na to, aby przylecieć do Polski i być ze mną. Jestem daleko od domu, od bliskich… Bez zdrowia, bez żadnych pieniędzy. Jedyne, czego mi nie brakuje, to determinacji i chęci do ćwiczeń. Nigdy się nie poddam, wierzę, że będę jeszcze chodzić. Chcę odzyskać utracone zdrowie i znów stanąć na własnych nogach. Chcę znów pracować! Potrzebuję do tego Twojej pomocy.
Błagam - wyciągnij do mnie pomocną dłoń!
- Czarek Piechota60 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Czarek Piechota14 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Pomoc dla Aleksandre #Grupa80
- Wpłata anonimowa10 zł