

Moje życie nie może się zakończyć w wieku 27 lat! Błagam, pomóż mi!
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne i przeszczep w Izraelu
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
1 Stały Pomagacz
Dołącz- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne i przeszczep w Izraelu
Aktualizacje
Przeszczep już w przyszłym tygodniu! Pomóż Alex!
Początek grudnia był dla mnie ciężki tydzień – kolejna chemioterapia i drobna operacja. Po tygodniu rekonwalescencji odbyło się badanie PET/CT, które zmieniło wszystko...
Po badaniu lekarze zdecydowali, że przeszczep szpiku musi odbyć się jak najszybciej – najlepiej już w przyszłym tygodniu. Później czeka mnie operacja usunięcia dwóch portów do chemioterapii.
Trudno przewidzieć, co dokładnie się wydarzy, ale wiem jedno – jestem ogromnie wdzięczna, że mam wokół siebie tylu ludzi, tyle wsparcia... Nie macie pojęcia, ile dla mnie znaczy każda wpłata i miłe słowo.
Dzięki środkom zebranym poza zbiórką mogę zmniejszyć pasek zbiórki – już naprawdę niewiele brakuję, bym mogła zapłacić cenę, jaką podano za moje życie. Bez Was nie byłoby to możliwe.
Dziękuję, Alex

🇬🇧ENG
The beginning of December was a difficult time for me – a tough week with another round of chemotherapy and a minor surgery. After a week of recovery, I underwent a PET/CT scan that changed everything…
After the scan, the doctors decided that the bone marrow transplant has to happen as soon as possible – ideally as early as next week. After that, I will need surgery to remove two chemotherapy ports.
It’s hard to predict exactly what will happen, but I know one thing—I am incredibly grateful to be surrounded by so many people and so much support. You have no idea how much every donation and every kind word means to me.
Thanks to funds collected outside the fundraiser, I can reduce the fundraising goal –there’s really not much left for me to reach the amount quoted as the price of my life. Without you, this would not be possible.
Thank you,
Alex
Opis zbiórki
Jeszcze niedawno byłam po prostu zwykłą dziewczyną z tysiącem marzeń w głowie. Nigdy nie sądziłam, że w jednym momencie wszystko może się rozsypać – że całe moje życie zamknie się w czterech ścianach szpitalnego pokoju, a moim największym marzeniem będzie po prostu przeżyć...
Początkowo myślałam, że to zwykłe przeziębienie. Czułam się trochę gorzej, bolała mnie szyja, byłam zmęczona – nic, co mogłoby budzić niepokój. Jednak po kilku dniach i kolejnych badaniach usłyszałam słowa, które do dziś dźwięczą mi w uszach: „To chłoniak Hodgkina, nowotwór układu limfatycznego.” Świat się zatrzymał. Wszystko, co znałam, przestało istnieć.
Zaczęłam leczenie z ogromną nadzieją, że chemia pomoże, że choroba ustąpi. Przeszłam sześć cykli chemioterapii, każda kolejna coraz bardziej wyniszczała moje ciało i duszę. Traciłam włosy, siły, apetyt, sen, a z każdym dniem także cząstkę wiary, że to wszystko ma sens. Po miesiącach bólu usłyszałam, że leczenie nie działa – komórki nowotworowe są nadal aktywne.

Próbowaliśmy silniejszej, bardziej agresywnej chemii, ale i ona nie przyniosła żadnych efektów. Lekarze powiedzieli, że to chłoniak oporny na leczenie – taki, który nie reaguje na standardowe terapie. To brzmiało jak wyrok...
Poczułam, jak świat usuwa mi się spod nóg. Nie mogłam się jednak poddać. Z pomocą przyjaciół i ludzi o dobrych sercach udało nam się dotrzeć z mamą do Izraela, gdzie lekarze zaproponowali nowoczesne leczenie biologiczne oraz przeszczep komórek macierzystych. Po raz pierwszy od miesięcy ktoś powiedział mi, że jest jeszcze szansa.
To była iskra, której tak bardzo potrzebowałam. Niestety, koszt leczenia i przeszczepu to suma, która dla naszej małej rodziny jest po prostu nieosiągalna. Mama robi wszystko, by mnie ratować, ale po śmierci taty, który zmarł w czasie pandemii COVID-19, zostałyśmy same. Nie mamy już nikogo, kto mógłby nam pomóc finansowo.

Kiedy tata odszedł, mama długo nie mogła się pozbierać. Pamiętam tamten czas… Ciszę, która zagościła w domu, łzy, które próbowała ukrywać przede mną. Teraz gdy widzę w oczach mamy ten sam ból, serce mi pęka.
Chcę, żeby mama mogła spojrzeć na mnie i zobaczyć zdrową córkę, a nie dziewczynę z kroplówką w szpitalnym łóżku. Nie mogę pozwolić, żeby znowu straciła kogoś, kogo kocha. Nie chcę, żeby została sama, żeby znów musiała przechodzić przez żałobę i pustkę, z którą nikt jej nie pomoże się uporać.
Nie umiem pogodzić się z myślą, że o moim losie decydują pieniądze. Proszę, pomóż mi zebrać kwotę potrzebną na jedyny ratunek. Każda złotówka, każde słowo wsparcia to dla mnie coś więcej niż pomoc – to dowód, że nie jestem sama w tej walce.
Alexandra
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Tedi10 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa100 zł