Zbiórka zakończona
Alicja Szkudlińska - zdjęcie główne

Życie w objęciach bólu... Pomocy!

Cel zbiórki: Laparoskopowe leczenie endometriozy

Organizator zbiórki:
Alicja Szkudlińska, 22 lata
Jaworze, śląskie
Endometrioza
Rozpoczęcie: 15 września 2020
Zakończenie: 20 października 2020
57 230 zł(107,59%)
Wsparły 602 osoby

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0085696 Alicja

Cel zbiórki: Laparoskopowe leczenie endometriozy

Organizator zbiórki:
Alicja Szkudlińska, 22 lata
Jaworze, śląskie
Endometrioza
Rozpoczęcie: 15 września 2020
Zakończenie: 20 października 2020

Aktualizacje

  • Dziękujemy za Wasze wsparcie!

    Do 22 października zostało jeszcze kilka dni, ale już dzisiaj wiemy, że mamy środki materialne potrzebna na ratowanie zdrowia córki.

    Udało się zebrać całą kwotę potrzebną na operację Alicji. 

    TO NIESAMOWITE!!!

    Bardzo, bardzo dziękujemy wszystkim ludziom o dobrych sercach. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem Waszego zaangażowania i dobroci serc,

    Dziękujemy za wszystkie słowa wsparcia, otuchy  i modlitwę.

    Przed nami trudny czas - operacja, rehabilitacja, dalsze leczenie, ale mając świadomość, że gdzieś niedaleko, albo trochę dalej są ludzie, którym los naszej córki nie jest obojętny i darzą ją wielką serdecznością, będzie zdecydowanie łatwiej podejmować walkę o zdrowie i życie bez bólu.

    Jesteście wielcy! 

    Urszula i Tomasz Szkudlińscy

     

     

Opis zbiórki

Termin operacji wyznaczono na 22 października. Zostało niewiele czasu! Trwa walka o szansę na nowe życie. O życie bez bólu. 
_____

Mam 17 lat. Świat powinien stać przede mną otworem, powinnam planować, realizować, próbować. A tymczasem jedyne, co mogę zrobić to próbować przetrwać. Leżę, patrzę w sufit starając się skupić myśli, odwrócić uwagę od tego, co dzieje się z moim ciałem. Dla większości ta choroba to nic. Dla mnie największe życiowa tragedia. 

Dzień spędzony w łóżku. Paraliżujący ból, który powoduje, że nawet poruszenie nogą jest ogromnym wyzwaniem. Wieczór i noc wcale nie przynoszą wytchnienia. Ból budzi mnie na długie godziny. Nie mogę liczyć na odpoczynek. Od tego cierpienia nie ma nawet chwili wytchnienia.

Marzę tylko o tym, by ból na zawsze zniknął z mojego życia. Marzę też o zwyczajnej rzeczywistości - takiej, jaką moje koleżanki. Chciałabym śmiać się w głos, chodzić na spotkania, wychodzić do kina. Móc się zakochać… Chciałabym żyć! 

Na pogodzenie się z chorobą miałam mnóstwo czasu. Ból towarzyszy mi od 10 roku życia, ale to coś, czego nie da się zaakceptować. Do tego nie da się przyzwyczaić. Początkowo miałam nadzieję, że skończy się na kilkudniowych “przerwach od życia”, kiedy ból był tak mocny, że nie byłam w stanie wyjść z domu, mimo przyjmowania silnych leków przeciwbólowych. Do moich dolegliwości doszła anemia. Z powodu silnych krwawień byłam bardzo osłabiona. Mój organizm nie dawał sobie z tym rady…

Teraz choroba postępuje z przerażającą prędkością. Moja rzeczywistość staje się nie do zniesienia. Mam ogromne guzy jajników – lewy jajnik  ma już rozmiary  wielkiego grejpfruta i bardzo boli. Nie potrafię  chodzić, spać -  w nocy budzę się, bo guz uciska na sąsiednie narządy, promieniuje do  pleców, do nóg. Czasem poruszanie się jest zupełnie niemożliwe.  By z nim walczyć, biorę leki. Silne. W dużych dawkach. To prowadzi do kolejnego problemu bólu żołądka. 

Choroba odciska piętno na każdej dziedzinie mojego życia. Jestem zrozpaczona… Ja nie mogę tak żyć! Nie mogę dłużej udawać, że jest w porządku. Maska uśmiechu przestała działać.

Najgorsze jest to, że nie mam szans na refundowane leczenie! Nie mam szans na realną pomoc… Moim jedynym ratunkiem jest operacja w specjalistycznym ośrodku - koszt tej pomocy to ponad 50 tysięcy złotych! Kwota, której ani ja, ani moi rodzice nie jesteśmy w stanie zdobyć. Proszę, pomóż mi w walce! Straciłam wiele lat… tego czasu nikt mi nie odda. Moja przyszłość nie może tak wyglądać. Proszę, uwolnij mnie od bólu!

Mój stan jest określany jako ciężki - właśnie dlatego termin wyznaczono na 22 października. Jestem przerażona, bo wiem, że jeśli operacja nie zostanie przeprowadzona, mój organizm całkowicie się podda, a choroba odbierze wszystko! Błagam o pomoc! 

Wiara w to, że wrócę do szkoły, do malowania, do życia, pozwala mi na trzymanie się w ryzach. To pomaga mi przetrwać najgorszy ból, ale wiem, że to tymczasowe rozwiązanie. Nie chcę nawet myśleć, że tę walkę mogłabym przegrać. Proszę, ratuj mnie, zanim na pomoc będzie za późno!

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Alicja Szkudlińska wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj