
❗️Guz mózgu prawie zabił Amelkę. Pomóż w walce o przyszłość ❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu i środków higienicznych
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu i środków higienicznych
Opis zbiórki
Amelka ma tylko 12 lat. Nie zna życia takiego jak inne nastolatki. Lekarze mówią, że ona wciąż ma szansę, a ja jedyne, co mogę zrobić to z całych sił trzymać się tej nadziei…
Widzę błaganie w oczach mojej córeczki, nocami słyszę jej pełen przerażenia krzyk. Boję się o każdy dzień. Cała rodzina balansuje na granicy rozpaczy. Powinniśmy skupić wszystkie siły na tym, by szukać pomocy, ale nie mamy tej możliwości. Brakuje nam środków, sprzętu, specjalistów - wszystkiego, czego teraz potrzebuje Amelka!
Ostatni rok to jak balansowanie na krawędzi… Kiedy u Amelki stwierdzono rzadki nowotwór mózgu, byłam przerażona. Wtedy jednak nie byłam w stanie przewidzieć tego, co wydarzy się właściwie chwilę potem. Operacja miala być dla nas ratunkiem - standardowa procedura - słyszałam właściwie od wszystkich specjalistów. Niestety, zaledwie kilka godzin po operacji nastąpiły komplikacje, a później na Amelkę spadła lawina. Moja córeczka przeszła 7 skomplikowanych operacji - każda z nich jednocześnie pomagała i powodowała kolejne ograniczenia.
Stan Amelki był tak zły, że przez wiele tygodni była jak roślinka .Jej stan niebezpiecznie się przedłużał,skazując Amelkę na poważne powikłania. Ten czas to dla mnie jak horror, który każdego dnia rozpoczynał się na nowo.

Nikomu nie życzę tego, co przeżyliśmy. Niepewność, strach, porażająca bezsilność. Ja nawet nie wiedziałam czy rozumie co się wydarzyło!
W lipcu Amelka została wypisana ze szpitala. Jej organizm jest w fatalnym stanie - cierpienie jest ogromne, a pomimo stałej rehabilitacji i leczenia, efekty są mało widoczne. W oczach Amelki coraz częściej widzę rezygnację i strach. To dla mnie jak uderzenie prosto w twarz… wiem, że jeśli ona się podda, stracimy jedyną szansę…
W tym momencie z chorobą Amelki walczymy na każdym możliwym froncie - podajemy leki, dbamy o dietę, zabezpieczamy ją przed odparzeniami czy odleżynami, zatrudniamy rehabilitantów, konsultujemy się ze specjalistami. Koszty batalii rosną do niewyobrażalnych rozmiarów, a dla nas liczy się właściwie każdy grosz. Ze szpitala wypożyczyliśmy uszkodzone szpitalne łóżko, które zostało wstawione do salonu zamiast stołu, przy którym jeszcze niedawno jedliśmy rodzinne posiłki. Nasz dom zamienił się w szpital, ale przez brak środków nie jesteśmy w stanie zapewnić Amelce tego, co potrzebne najbardziej. Potrzebujemy pomocy! Każde, najmniejsze wsparcie, to dla nas cegiełka, która umożliwi budowę muru chroniącego przed kolejnymi powikłaniami. Bez ciebie nie będziemy w stanie kupić nawet środków higienicznych, które do niedawna były zapewniane przez szpital.

Stanęliśmy przed ogromnym wyzwaniem. Każdego dnia mierzymy się z zadaniami, które realizowane są przez lekarzy, pielęgniarki, psychologów, rehabilitantów. Musieliśmy zrezygnować ze wszystkiego i skupić się na ratowaniu Amelki. Świat dokoła nie zwalnia, a ja mam wrażenie, że wszystko toczy się obok. My tkwimy w pułapce, ale w walce o przyszłość i zdrowie Amelki nie możemy się poddać ani na chwilę. Terapia, którą prowadzimy zaczęła przynosić rezultaty: Amelia samodzielnie je, zaczęła poruszać rękami. Niestety, oddech wciąż jest osłabiony i wymagane jest wsparcie dodatkowym tlenem.
Koszmar choroby stał się naszą rzeczywistością, ale jesteśmy gotowi zrobić wszystko, by wyrwać Amelkę z piekła. Lekarze widzą w mojej córeczce potencjał. Dla wszystkich innych Amelka jest pacjentem, przypadkiem. Dla mnie moja córeczka jest całym światem, dlatego dziś błagam ze wszystkich sił - pomóż nam!