Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Pilne!
Amelia Leszczyńska - zdjęcie główne

Dwie tragedie w jednej rodzinie: Amelka walczy ze ZŁOŚLIWYM GUZEM mózgu, a jej ojczym zmarł po pęknięciu wątroby❗️

Cel zbiórki: Leczenie i koszty z tym związane, pomoc w trudnej sytuacji

Zgłaszający zbiórkę:
Amelia Leszczyńska, 13 lat
Radom, mazowieckie
Nowotwór złośliwy mózgu- komory mózgowe
Rozpoczęcie: 29 kwietnia 2026
Zakończenie: 29 lipca 2026
4115 zł(15,47%)
Brakuje 22 481 zł
WesprzyjWsparło 90 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0963751
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Cel zbiórki: Leczenie i koszty z tym związane, pomoc w trudnej sytuacji

Zgłaszający zbiórkę:
Amelia Leszczyńska, 13 lat
Radom, mazowieckie
Nowotwór złośliwy mózgu- komory mózgowe
Rozpoczęcie: 29 kwietnia 2026
Zakończenie: 29 lipca 2026

Opis zbiórki

Mam na imię Wioleta. Piszę ten tekst ze ściśniętym sercem i próbuję nie rozpaść się na kawałki. W ciągu kilku miesięcy moje życie zamieniło się w prawdziwy koszmar. Najpierw usłyszałam, że moja córka Amelka ma złośliwego guza mózgu, a kilka miesięcy później znalazłam mojego partnera martwego na podłodze w domu. 

Wszystko zaczęło się 10 października 2025 roku. Córka skarżyła się na ból głowy, wymiotowała, aż w końcu trafiła do szpitala. W trybie pilnym wykonano jej serię badań, aż padła ostateczna diagnoza, która brzmi jak wyrok: guz mózgu z wodogłowiem. Pamiętam ten moment, kiedy świat zatrzymał się w miejscu. Nie było czasu na łzy, Amelkę natychmiast przetransportowano do Warszawy. Tam już po dwóch dniach przeprowadzono operację ratującą życie. Guz miał 2 cm, był umiejscowiony w bardzo trudno dostępnym miejscu, ale lekarze dokonali cudu – usunęli go w całości! 

Okazało się, że guz jest ZŁOŚLIWYM NOWOTWOREM – wyściółczakiem, który często odrasta. Amelka psychicznie nie była w stanie tego udźwignąć. Przez pierwsze dni od diagnozy krzyczała, płakała, nie spała. Zadawała pytania, na które żadna mama nie powinna musieć odpowiadać... A ja nie znałam odpowiedzi. Trzymałam ją za rękę i udawałam silną, choć w środku umierałam razem z nią.

Amelia Leszczyńska

Po operacji wdrożono chemioterapię i radioterapię. Każdy cykl to potworna udręka, a skutki uboczne mocno dają się we znaki. Wymioty, nudności, ból, brak sił. Amelka nie może jeść i bardzo schudła. Gdy wypadły jej włosy, przepłakała cały weekend. Widzę, jak gaśnie, jak ma już dość... 4 maja czeka ją kolejny cykl chemii: zastrzyki, chemia dożylna i w tabletkach. Patrzy na mnie z rezygnacją, a w jej oczach widzę jedno pytanie: „Mamo, ile jeszcze...?”. 

Kiedy myślałam, że gorzej być nie może, 25 stycznia 2026 roku spotkała nas kolejna tragedia. Straciłam partnera – tatę naszej młodszej córki, Kai, i ojczyma Amelki. Zmarł nagle. Wyszłyśmy z Amelką ze szpitala na weekend do domu, tak bardzo się cieszyłyśmy, że dostałyśmy przepustkę... Wtedy znalazłam go leżącego na podłodze. Do dziś nie potrafię wymazać tego obrazu z pamięci. Sekcja zwłok wykazała pęknięcie wątroby. Z dnia na dzień zostałyśmy same. Nasz świat się zawalił.

Dziś jestem mamą, która walczy o życie dziecka i jednocześnie próbuje unieść ciężar straty ukochanego. Jestem pod stałą opieką psychiatry i przyjmuję leki, bo inaczej bym tego nie udźwignęła. Nie jestem w stanie nawet opisać tego, co czuję. 

Z całego serca proszę o pomoc. Każda złotówka, każde udostępnienie, każde dobre słowo daje mi nadzieję, że przetrwam ten najgorszy czas w życiu. Że moja córka wygra z nowotworem. Że jeszcze będzie dobrze... Dziękuję za każdą formę wsparcia.

Wioleta

Wybierz zakładkę
Sortuj według