Andrzej Ciarka - zdjęcie główne

Tragiczny wypadek w Bangladeszu❗️Pomóż córkom Andrzeja sprowadzić tatę do domu❗️

Cel zbiórki: Transport do Polski z Bangladeszu

Organizator zbiórki:
Andrzej Ciarka, 59 lat
Warszawa
Wylew krwotoczny, zawał serca, ostra niewydolność lewej komory serca
Rozpoczęcie: 9 marca 2026
Zakończenie: 9 marca 2026
20 zł(0%)
Wsparła jedna osoba
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Transport do Polski z Bangladeszu

Organizator zbiórki:
Andrzej Ciarka, 59 lat
Warszawa
Wylew krwotoczny, zawał serca, ostra niewydolność lewej komory serca
Rozpoczęcie: 9 marca 2026
Zakończenie: 9 marca 2026

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy informację o śmierci Andrzeja. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia...

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje.

Opis zbiórki

Jesteśmy córkami Andrzeja. Nasz tata od wielu lat mieszkał i pracował w Bangladeszu, gdzie pełnił funkcję dyrektora w firmie produkującej obuwie. Był człowiekiem nie do zdarcia. Zawsze pracowity, odpowiedzialny – całe życie poświęcił pracy i rodzinie. Robił wszystko, by zapewnić nam bezpieczeństwo i spokojną przyszłość. Nigdy nie przypuszczałyśmy, że pewnego dnia będziemy musiały walczyć o jego życie.

W listopadzie 2025 roku nasz świat się zawalił. Tata nagle zasłabł w swoim domu. Znalazł go mężczyzna, który pomagał mu w codziennych obowiązkach. Wezwał pomoc i prawdopodobnie uratował mu życie. Tata trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Okazało się, że doznał wylewu krwotocznego mózgu. Nie wiemy dokładnie, kiedy to się stało i jak długo tata leżał na ziemi nieprzytomny, zanim nadeszła pomoc...

Andrzej Ciarka

Gdy tylko dowiedziałyśmy się o tej tragedii, natychmiast poleciałyśmy do Bangladeszu. To, co tam zobaczyłyśmy, zwaliło nas z nóg. Nasz silny, zawsze samodzielny tata leżał bezbronny w szpitalnym łóżku. Był podłączony pod respirator i przebywał w śpiączce farmakologicznej.  To był jeden z najtrudniejszych momentów w naszym życiu.

W Bangladeszu spędziłyśmy trzy tygodnie. Mogłyśmy być przy tacie tylko 10 minut dziennie, ze względu na zasady panujące w szpitalu. Wierzyłyśmy, że z tego wyjdzie, że w końcu się ocknie, że do nas wróci... I tak się stało! Tata wybudził się ze śpiączki! Rozpoznał nas, ale nie mógł mówić. Komunikowaliśmy się tylko przy pomocy gestów, ale rozumieliśmy się bez słów. 12 grudnia, gdy jego stan się ustabilizował, został wypisany do domu. Wierzyłyśmy, że to już koniec tej okropnej tragedii. Tak bardzo się myliłyśmy...

Andrzej Ciarka

20 grudnia tata znów trafił na OIOM, ze względu na małą wydolność płuc. Jest karmiony przez sondę, ma zanik mięśni i waży może 50 kilo... Jest wrakiem człowieka. Nie chodzi, nie siedzi sam. Często traci kontakt z otaczającym światem. Przeszedł zawał serca i sepsę, a dodatkowo stwierdzono u niego ostrą niewydolność lewej komory serca. 

Niestety opieka medyczna w Bangladeszu bardzo różni się od tej, w naszym kraju. Jest znacznie droższa, a możliwości leczenia i rehabilitacji są ograniczone. Lekarze z Polski, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie, jasno dają do zrozumienia, że nasz tata nie ma realnych szans na powrót do sprawności w Bangladeszu. Jedyną nadzieją jest przewiezienie go do Polski, gdzie mógłby otrzymać specjalistyczną opiekę i rozpocząć długą rehabilitację.

Andrzej Ciarka

Próbowałyśmy już kilkukrotnie zorganizować mu transport medyczny do naszego kraju. Niestety każda z tych prób kończyła się porażką, ze względu na stan zdrowia taty, formalności, sytuację na Bliskim Wschodzie oraz ogromne koszty. Próbujemy łapać się każdej deski ratunku...

Nie potrafimy pogodzić się z myślą, że nasz tata miałby zostać tam sam w takim stanie... Tysiące kilometrów od domu i swojej rodziny. Dlatego z całego serca prosimy o pomoc. Jesteście naszą ostatnią nadzieją. Każda wpłata i każde udostępnienie tej zbiórki przybliża nas do momentu, w którym będziemy mogły sprowadzić naszego tatę do domu. Z góry dziękujemy każdemu, kto zdecyduje się nam pomóc.

Córki Andrzeja

Wpłaty