Zbiórka zakończona
Aneta Głowacz - zdjęcie główne

Doczekać dnia, w którym pokonam ból... Na pomoc Anecie!

Cel zbiórki: Operacja endometriozy - szansa na uratowanie organów wewnętrznych

Organizator zbiórki:
Aneta Głowacz, 50 lat
Jaworzno, śląskie
Endometrioza IV stopnia głębokonaciekająca
Rozpoczęcie: 23 października 2020
Zakończenie: 6 maja 2021
6213 zł(11,68%)
Wsparło 126 osób

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0092387 Aneta

Cel zbiórki: Operacja endometriozy - szansa na uratowanie organów wewnętrznych

Organizator zbiórki:
Aneta Głowacz, 50 lat
Jaworzno, śląskie
Endometrioza IV stopnia głębokonaciekająca
Rozpoczęcie: 23 października 2020
Zakończenie: 6 maja 2021

Opis zbiórki

Prosimy o pomoc dla naszej przyjaciółki! Aneta ma 45 lat, mieszka na śląsku. Każdego dnia zmaga się z nieuleczalną, bardzo trudną do zdiagnozowania chorobą  - endometriozą. Codziennie walczy z nieopisanym bólem! Żadna operacja do tej pory nie pomogła… Została ostatnia nadzieja! Dołącz do nas i daj Anecie szansę!

Na ten moment konieczna jest radykalna operacja ginekologiczno-chirurgiczna, która jest dla niej szansą na normalne funkcjonowanie oraz uratowanie jej narządów wewnętrznych, które zaatakowała choroba! Aneta cierpi na endometriozę głębonaciekającą. Tylko jedna placówka prywatna w Polsce zgodziła się na operację. W jej trakcie mają zostać usunięte guzy, torbiele oraz jeśli to będzie możliwe - wszystkie ogniska zapalne choroby. 

Koszt operacji jest gigantyczny… Aneta sama nie da rady, dlatego postanowiliśmy pomóc i poprosić Was o wsparcie! Aneta jest cudowną koleżanką, zawsze pomocna, w pracy bardzo skrupulatna i profesjonalna, a jako koleżanka po prostu kochana.

Poprosiliśmy Anetę o opisanie jej historii, oto ona:

„Mam na imię Aneta, zmagam się z nieuleczalną  chorobą  - endometriozą. W moim przypadku to endometrioza IV stopnia głębokonaciekająca. Jest to choroba nowotworowa o łagodnym przebiegu, ale przebieg kliniczny choroby jest taki  sam jak choroby nowotworowej złośliwej.

Jak to się zaczęło?

Tak naprawdę myślę, że moja historia z endometriozą zaczęła się od pierwszej miesiączki.  Z roku na rok miesiączki były coraz bardziej bolesne, a lekarze wówczas mówili: „Taka pani uroda”. Później były problemy z zajściem w ciążę, wizyty od lekarza do lekarza, którzy twierdzili, że wszystko jest w porządku, a ja jestem zdrowa. Jednak bóle się nasilały i utrudniały codzienne funkcjonowanie… Dochodziły biegunki, bolesne krwawienie. Cierpiałam.

Podjęte próby diagnozy takich objawów łączyły się z gehenną w trakcie kolejnych wizyt od specjalisty do specjalisty, szeregiem badań. Pomimo przeprowadzonej wówczas diagnostyki znowu usłyszałam, że jestem przecież zdrowa, pomimo iż bóle i objawy nie ustępowały. W końcu natrafiłam na jedną panią doktor, która zdiagnozowała u mnie endometriozę i wtedy szybka decyzja - laparoskopia diagnostyczna, która zakończyła się histeroktomią. Operacja trwała 6 godzin, zakończyła się wycięciem sporego guza wraz z częściową resekcją jelita. 

Niestety choroba po 2 latach powróciła, zaatakowała moje narządy wewnętrzne oraz stawy. W brzuchu mam wielki kokon – posklejane narządy, zrosty po poprzednich operacjach zrośnięte z pęcherzem, co powoduje ucisk i powtarzające się stany zapalne dolnych dróg moczowych. Choroba wyniszcza z dnia na dzień mój organizm. Mam zwyrodnienie stawów, alergie, refluks żołądka, problemy z jelitami. Na chwilę obecną  jestem na  terapii hormonalnej, stosuję dietę przeciwzapalną, wspomagam się ziołami oraz  preparatami witaminowymi. Po długich poszukiwaniach pomocy, wizytach  u różnych lekarzy  praktycznie z całego obszaru Polski natrafiłam na specjalistę, który jako jedyny chce podjąć się operacji mojej operacji. 

Operacja jest jednak obarczona sporym ryzykiem zakażenia i stomii, ale ja nie mam niestety wyjścia, operacja jest  po prostu niezbędna, aby ratować moje narządy wewnętrzne, usunąć guzy i torbiele, wszystkie ogniska zapalne oraz żeby uwolnić mnie od cyklicznych bóli. Żeby uratować moje życie...

To bardzo bolesna choroba, ten ból i jej objawy istotnie ograniczają moje normalne funkcjonowanie. Nie istnieje realna refundacja skomplikowanego zabiegu, takiego jak laparoskopia czy laparotomia endometriozy. Lekarze mają związane ręce pomimo tego, że widzą dosłownie masakrę w moim brzuchu, nie mogą z tym nic zrobić, bo taka operacja nie jest refundowana, a szpital zmuszony byłyby pokryć jej koszt z własnych środków, co jest oczywiści niemożliwie. 

Problem jest ogromny.  Dlatego państwowe szpitale nie specjalizują się w wycinaniu ognisk choroby i leczeniu endometriozy głęboko naciekającej. W moim przypadku operacji podjęła się tylko jedna klinika w kraju. Lekarz prowadzący nie daje 100% gwarancji, ale jak operacja odbędzie się bez komplikacji, jest duża szansa, że choroba nie powróci.

Bardzo proszę o pomoc. Z góry dziękuje za jakiekolwiek wsparcie finansowe, każda kwota jest dla mnie dużym wsparciem.”

Aneta

Wpłaty

Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj