Ta choroba to wyrok, ale mam jeszcze jedną szasnę na życie....

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 173 osoby
27 659 zł (7,23%)
Brakuje jeszcze 354 469 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Leczenie nowotworu metodą immunoterapii

Aneta Wlazło, 51 lat

Warszawa, mazowieckie

Złośliwy nowotwór wzgórza - Glejak III stopnia

Rozpoczęcie: 10 Sierpnia 2020
Zakończenie: 2 Stycznia 2021

Na chwilę straciłam sens życia, na chwilę zwątpiłam we wszystko, o co walczyłam w ostatnich latach. Wiem jednak, że ta droga nie może podążać w tę stronę. Zawróciłam z beznadziei w kierunku życia! 

Minął nieco ponad miesiąc odkąd na białej zadrukowanej kartce w gabinecie lekarskim dostałam wyrok śmierci. Okrutny wyrok, w który ciężko uwierzyć. Moment, w którym czas staje w miejscu, w którym przeszłe i przyszłe zdarzenia tracą na znaczeniu. W człowieku uruchamia się instynkt przetrwania. Pytanie o szanse i nadzieje zadawałam drżącym głosem, obawiając się odpowiedzi… 

Początkowo wszystko wskazywało na to, że to zwyczajne osłabienie, ale w czasie pandemii czułam się coraz gorzej. Mogłabym tylko spać, a migreny wciąż przybierały na sile. Mój codzienny tryb został zaburzony, a ja zaczęłam się bać. Strach pojawił się gdzieś głęboko w podświadomości… Jedno badanie i wszystko stało się jasne. Glejak III stopnia, przeciwnik okrutny, nieprzewidywalny, najgroźniejszy z groźnych.

Niestety, w takich momentach nie ma zbyt wiele czasu na złość i zadawanie zbędnych pytań. Emocje trzeba schować gdzieś głęboko, bo najważniejsze staje się poszukiwanie ratunku. Lekarze nie pozostawili wątpliwości, że standardowe, dostępne leczenie to za mało. Nawet zdając sobie z tego sprawę musiałam działać. Nie mogłam bezczynnie czekać na śmierć! 

Nie miałam innych opcji, leczenie rozpoczęło się niemalże natychmiast. Każdego dnia staję do walki, każdy dzień to nowe wyzwanie. Szczególnie, że efektów ubocznych chemioterapii i radioterapii nikt nie jest w stanie przewidzieć. Nikt nie powie ci, które z nich pojawią się jako pierwsze, nikt nie wskaże jak się przed nimi ratować… Moją szansą na życie jest immunoterapia - innowacyjne leczenie wspierające leczenie nieoperacyjnego guza. Dlaczego nieoperacyjnego? Bo jego położenie sprawia, że nawet najmniejsza interwencja lekarzy mogłaby być dla mnie śmiertelnym zagrożeniem. Koszt terapii przeraża! By mieć szansę na planowanie przyszłości, by myśleć o tym, co będzie “po chorobie” potrzebuję kilkuset tysięcy złotych! 

Choroba mnie zmieniła. Moja perspektywa zdaje się być zupełnie inna. Zadziwiające, jak w tak krótkim czasie świat budowany latami może stanąć na głowie… Niestety, w moim przypadku na nadziei nie może się skończyć. To za mało. W chorobę muszę uderzyć zdecydowanie, inaczej pozostaje mi czekanie na ostateczność… 

W tym życiu mam jeszcze wiele do zrobienia. Chcę ruszyć zupełnie inną ścieżką - drogą w kierunku dawania innym dobra. By mieć na to szansę, potrzebuję pomocnej dłoni. Nie jednej - wielu. Wierzę jednak w moc dobra, w moc pomocy ludzi o otwartych sercach! Pamiętaj, że to, co dajesz innym, wraca do ciebie! Jeśli dasz mi szansę, zrobię wszystko, by jej nie zmarnować!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 173 osoby
27 659 zł (7,23%)
Brakuje jeszcze 354 469 zł
Wesprzyj Wesprzyj