Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ta choroba to wyrok, ale mam jeszcze jedną szasnę na życie....

Aneta Wlazło

Ta choroba to wyrok, ale mam jeszcze jedną szasnę na życie....

28 080,00 zł ( 7,34% )
Brakuje: 354 048,00 zł
Wsparły 184 osoby

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0076281
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Leczenie nowotworu metodą immunoterapii

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Aneta Wlazło, 52 lata
Warszawa, mazowieckie
Złośliwy nowotwór wzgórza - Glejak III stopnia
Rozpoczęcie: 10 Sierpnia 2020
Zakończenie: 7 Kwietnia 2022

Opis zbiórki

Na chwilę straciłam sens życia, na chwilę zwątpiłam we wszystko, o co walczyłam w ostatnich latach. Wiem jednak, że ta droga nie może podążać w tę stronę. Zawróciłam z beznadziei w kierunku życia! 

Minął nieco ponad miesiąc odkąd na białej zadrukowanej kartce w gabinecie lekarskim dostałam wyrok śmierci. Okrutny wyrok, w który ciężko uwierzyć. Moment, w którym czas staje w miejscu, w którym przeszłe i przyszłe zdarzenia tracą na znaczeniu. W człowieku uruchamia się instynkt przetrwania. Pytanie o szanse i nadzieje zadawałam drżącym głosem, obawiając się odpowiedzi… 

Początkowo wszystko wskazywało na to, że to zwyczajne osłabienie, ale w czasie pandemii czułam się coraz gorzej. Mogłabym tylko spać, a migreny wciąż przybierały na sile. Mój codzienny tryb został zaburzony, a ja zaczęłam się bać. Strach pojawił się gdzieś głęboko w podświadomości… Jedno badanie i wszystko stało się jasne. Glejak III stopnia, przeciwnik okrutny, nieprzewidywalny, najgroźniejszy z groźnych.

Niestety, w takich momentach nie ma zbyt wiele czasu na złość i zadawanie zbędnych pytań. Emocje trzeba schować gdzieś głęboko, bo najważniejsze staje się poszukiwanie ratunku. Lekarze nie pozostawili wątpliwości, że standardowe, dostępne leczenie to za mało. Nawet zdając sobie z tego sprawę musiałam działać. Nie mogłam bezczynnie czekać na śmierć! 

Nie miałam innych opcji, leczenie rozpoczęło się niemalże natychmiast. Każdego dnia staję do walki, każdy dzień to nowe wyzwanie. Szczególnie, że efektów ubocznych chemioterapii i radioterapii nikt nie jest w stanie przewidzieć. Nikt nie powie ci, które z nich pojawią się jako pierwsze, nikt nie wskaże jak się przed nimi ratować… Moją szansą na życie jest immunoterapia - innowacyjne leczenie wspierające leczenie nieoperacyjnego guza. Dlaczego nieoperacyjnego? Bo jego położenie sprawia, że nawet najmniejsza interwencja lekarzy mogłaby być dla mnie śmiertelnym zagrożeniem. Koszt terapii przeraża! By mieć szansę na planowanie przyszłości, by myśleć o tym, co będzie “po chorobie” potrzebuję kilkuset tysięcy złotych! 

Choroba mnie zmieniła. Moja perspektywa zdaje się być zupełnie inna. Zadziwiające, jak w tak krótkim czasie świat budowany latami może stanąć na głowie… Niestety, w moim przypadku na nadziei nie może się skończyć. To za mało. W chorobę muszę uderzyć zdecydowanie, inaczej pozostaje mi czekanie na ostateczność… 

W tym życiu mam jeszcze wiele do zrobienia. Chcę ruszyć zupełnie inną ścieżką - drogą w kierunku dawania innym dobra. By mieć na to szansę, potrzebuję pomocnej dłoni. Nie jednej - wielu. Wierzę jednak w moc dobra, w moc pomocy ludzi o otwartych sercach! Pamiętaj, że to, co dajesz innym, wraca do ciebie! Jeśli dasz mi szansę, zrobię wszystko, by jej nie zmarnować!

28 080,00 zł ( 7,34% )
Brakuje: 354 048,00 zł
Wsparły 184 osoby

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0076281
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki