

Patrzę na moją córkę z bólem i bezsilnością... Proszę, pomóż nam zawalczyć o jej zdrowie!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt ortopedyczny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt ortopedyczny
Opis zbiórki
Kiedy myślę o mojej córce, Angelice, wciąż widzę tę uśmiechniętą, pełną marzeń dziewczynę, która chciała zostać stewardessą i zobaczyć cały świat. Nigdy nie pomyślałabym, że zamiast spakowanej walizki na podróż będziemy pakować szpitalne torby z lekami i skierowaniami do kolejnych specjalistów.
Wszystko zaczęło się niewinnie – drobne potknięcia, „dziwne” przewrócenia się. Ja, jako mama, widziałam, że coś jest nie tak. Lekarze mówili: „psychosomatyka”, „autyzm”, ale ja nie mogłam zagłuszyć tego głosu, który mówił mi, że to coś o wiele poważniejszego.
Angelika mimo wszystko nie przestawała walczyć. Poszła do wymarzonej szkoły, by zostać stewardessą. Ale po zaledwie trzech tygodniach się przewróciła… i zrozumiała, że jej ciało zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Koszty leczenia i rehabilitacji przerosły naszą rodzinę. Córka musiała zrezygnować ze szkoły.
Próbowała dalej – hotelarstwo, nowe nadzieje – ale choroba nie odpuszczała. Angelika przewracała się coraz częściej i nikt nie potrafił jej pomóc. W końcu musieliśmy przenieść ją na specjalny profil dla niepełnosprawnych i tam, gdy pojawiły się wyraźne zmiany, spastyczność, brak czucia, zniekształcenia stopy końsko-szpotawej, zaczęły się poważniejsze badania.

Usłyszeliśmy: zmiany w kręgosłupie, przepukliny, podejrzenia uszkodzenia nerwów, wywinięta stopa, zanik siły w nogach... A potem przyszła ta niedziela, której nie zapomnę nigdy.
Pojechaliśmy z Angeliką na zakupy. Nagle córka powiedziała, że drętwieje jej cała lewa strona. W kilka minut byliśmy na SOR-ze. Osiem godzin czekania w niepewności, jednak nie otrzymaliśmy diagnozy – o nią musieliśmy walczyć dalej. Gdy w końcu zapadła okazało się, że to mózgowe porażenie dziecięce, zmiany w mózgu, ogniska niedotlenienia, podejrzenie mikrogruczolaka przysadki mózgowej. I od tamtej pory nic już nie jest takie samo.
Angelika dziś porusza się z ogromnym trudem. Nogi raz są wiotkie, raz spastyczne. Porusza się na wózku, a każde podniesienie się z łóżka to dla niej walka, drżenie, lęki i ból. Ale ona się nie poddaje. Każdego dnia próbuje wstać. Próbuje żyć.
Czekamy na decyzje lekarzy – możliwe, że konieczna będzie operacja lub leczenie botuliną. Angelika potrzebuje też specjalnych ortez, których koszt to 20 000 zł! Do tego rehabilitacja neurologiczna, wizyty u specjalistów, dojazdy, leki – to kolejne tysiące złotych miesięcznie.
Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, ale sami nie damy rady. Jako mama błagam o pomoc. Nie chcę patrzeć, jak moje dziecko, które miało tyle marzeń, powoli gaśnie w czterech ścianach. Angelika ma dwóch starszych braci, którzy bardzo przeżywają to wszystko. Patrzą na swoją siostrę z bólem i bezsilnością. A ja… ja po prostu chcę, żeby znowu mogła wstać i iść. Pomóżcie nam w tej walce – o jej zdrowie, o jej przyszłość, o jej życie.
Mama Angeliki
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa500 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł