

Mam tylko 16 lat a walczyłam z NOWOTWOREM❗️Pomóż mi pokonać jego skutki❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Jestem Angelika i mam 16 lat. Choć moje życie jest jeszcze bardzo krótkie, nie raz wystawiło mnie na próbę, o której nie śniłam nawet w najgorszych koszmarach. Mam za sobą walkę, której obawiałby się niejeden dorosły. Przeszłam wiele, co dziś stało się moją siłą. Ale może zacznijmy od początku...
Był wrzesień 2021 roku, niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego. Tego dnia rano obudziłam się z bólem brzucha. Myślałam, że to chwilowe, dlatego zdecydowałam, że nie będę rezygnować ze szkoły.
Pamiętam, że miałam wtedy WF. Niestety, z godziny na godzinę ból robił się silniejszy. Zaczęłam wymiotować. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. W pośpiechu napisałam SMS-a do mamy, żeby po mnie przyjechała.
Rodzice zabrali mnie do lekarza rodzinnego. Stamtąd pojechaliśmy na szpitalny oddział ginekologiczny, gdzie niestety nie zastaliśmy już ginekologa. Przyjęli mnie na SOR. Zrobili badania, w tym także USG. Ból był już nie do wytrzymania. Usłyszałam tylko, że natychmiast musi mnie zbadać ginekolog, którego ściągają do szpitala specjalnie dla mnie. Wtedy wiedziałam już, że jest źle. Bardzo źle.

Na moim jajniku wykryto guza. Jeszcze tego samego dnia zostałam przyjęta na onkologię. Tak bardzo się wtedy bałam. Widziałam innych pacjentów, wycieńczonych, osłabionych, z łysymi głowami i zadawałam sobie pytanie, czy ja też tak będę wyglądać?
Kolejne badania, tomograf, rezonans i wszystko było już jasne. Dla mnie nie od razu, ponieważ w pierwszej kolejności lekarze przekazali tę informację mojej mamie. Gdy do mnie przyszła, widziałam jej ból i rozpacz w oczach. Wiedziałam, że płakała. Wtedy usłyszałam, że guz na jajniku to nowotwór złośliwy, który dał już przerzuty do wątroby i otrzewnej.
Byłam niesamowicie przerażona.
W szpitalu spędziłam ponad miesiąc. Rozpoczęliśmy leczenie chemią, którą bardzo źle znosiłam. W tym czasie dużo spałam, nie miałam na nic siły, nie mogłam jeść. W głębi duszy krzyczałam i błagałam, żeby to wszystko końcu się skończyło.
Niestety, chemioterapia nie zadziałała na guza jajnika. W grudniu podjęto decyzję o operacji. Guz, którego udało się usunąć, ważył aż 2,5 kilograma! Cieszyłam się, że mam to za sobą. Choć czułam się już bardzo wymęczona, miałam nadzieję, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Przez kolejne tygodnie kontynuowałam chemioterapię, która skutecznie podziałała na zmiany na otrzewnej. Niestety jeden z trzech guzów na wątrobie nadal był dla mnie dużym zagrożeniem. Z tego względu w kwietniu 2022 roku przeszłam resekcję guza wątroby.

Po ponad półrocznej walce czułam, że w końcu zaświeciło dla mnie słońce. Zakończyliśmy chemioterapię, a ja powoli wracałam do sił.
Od tego momentu jestem pod stałą kontrolą specjalistów z poradni onkologicznej, metabolicznej i endokrynologicznej. Wciąż odczuwam skutki wyniszczającej chemioterapii. Zmagam się z dużymi wahaniami wagi. Jednak największym problemem są teraz bardzo kruche i krzywe zęby, które wymagają wieloetapowego i niezwykle kosztownego leczenia stomatologicznego.
Po konsultacjach z ortodontą wiem, że konieczne jest leczenie aparatem. Potem skutki mogą być tragiczne. Nie mam już na to siły. Walka z nowotworem była naprawdę wycieńczająca. A ja bez zmian, nadal jestem tylko nastolatką, która chciałaby znów cieszyć się beztroskim życiem. Tak po prostu, choć przez chwilę nie martwić się o nic więcej.
Niestety, nie mamy środków na dalsze leczenie. Bez niego stan moich zębów będzie się tylko pogarszał. Pokonałam raka i chciałabym o tym opowiadać innym ze szczerym uśmiechem, którego nie będę się wstydzić.
Gdyby każdy z Was wpłacił chociażby symboliczną złotówkę miałabym nadzieję, że NOWOTWÓR zostanie już tylko wspomnieniem. Proszę o pomoc!
Angelika

Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową
Wpłaty
- Maskotka mops10 zł
- Maryla Aniolek20 zł
- Asia Ar (bombki ręcznie robione)20 zł
- Aniołek K. Łapińska15 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Iza20 zł