Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

By zima nie zamknęła mnie w domu... Nowy wózek pilnie potrzebny!

Angelika Szyler

By zima nie zamknęła mnie w domu... Nowy wózek pilnie potrzebny!

3 249,67 zł ( 26,67% )
Do końca: 3 dni Brakuje: 8 931,33 zł
Wsparło 111 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0142166
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0142166 Angelika
Cel zbiórki:

Zakup wózka inwalidzkiego elektrycznego

Organizator zbiórki: Fundacja Złotowianka
Angelika Szyler, 38 lat
Wieleń, wielkopolskie
Przepuklina oponowo-rdzeniowa, niedowład lewej nogi
Rozpoczęcie: 3 Sierpnia 2021
Zakończenie: 29 Stycznia 2022

Opis zbiórki

Urodziłam się niepełnosprawna. Od tego dnia minęło już 38 lat. Na świat przyszłam z niechcianym bonusem, przepukliną oponowo-rdzeniową. Jak w sercu każdych rodziców dziecka niepełnosprawnego, tak i w sercach moich początkowo gościł jedynie lęk. Dopiero z czasem jego miejsce zaczęła zastępować nadzieja, że uda mi się przeżyć życie tak, jak będę tego chciała. Od początku poruszałam się na wózku inwalidzkim.

Niestety, dorastanie okazało się być dla mnie równią pochyłą. Stopniowo traciłam władzę nad nogami, niedowład postępował, przykurcze się zwiększały. Dzisiaj nie jestem w stanie stanąć samodzielnie ani na chwilę.

Kilkanaście lat temu miałam nadzieję, że los się odwrócił. Poznałam mężczyznę, który miał być moją opoką, oparciem, tą brakującą połówką, na którą czeka się całe życie. Radziliśmy sobie, on uczył się życia z moją chorobą, a ja uczyłam się, że nie jestem już sama. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, lęk i radość naprzemiennie mieszały się ze sobą. Mimo obietnic, że będzie ze mną, że wspólnie będziemy wychowywać naszego syna i DAMY RADĘ, zostałam sama. Mój partner nie zdał najważniejszego egzaminu w życiu, oblał egzamin z dorosłości. Dzisiaj mój syn Brajan to nastolatek, w opiece nad nim pomagają mi rodzice, a on pomaga opiekować się mną.

Mieszkamy w małej miejscowości, takiej, w której nic się nie dzieje i wszędzie jest daleko. Chcę być aktywna, chcę podjąć pracę, być mamą, córką i pracownikiem. Jednak w mojej miejscowości nie mam możliwości znalezienia zatrudnienia. Wizyty u lekarzy specjalistów, pod których opieką jestem, również wymagają wyjazdów, czasami bardzo odległych. Nauczyliśmy się jednak żyć w tej miejscowości, która jest naszym małym światem. To tutaj wychował się Brajan, to tutaj chodzimy na wspólne spacery. Jednak kiedy nadchodzi jesień, a zaraz za nią zima, wiem, że spacery skończą się wraz z pierwszym silniejszym deszczem. Otaczają nas polne drogi, po których nie jesteśmy w stanie poruszać się zwyczajnym wózkiem.

Poruszanie się po polnych drogach jest udręką nawet w ciepłe dni, a co dopiero gdy pojawią się kałuże, błoto. Wspólne spacery to takie nasze 5 minut tylko dla siebie, nasz czas, którego nikomu i za nic nie oddam.

Chciałabym uzbierać środki na zakup wózka elektrycznego. Samodzielnie jest to dla mnie nieosiągalny cel. Żyję ze skromnej renty, koszty leczenia obciążają mój budżet. Korzystam z pomocy rodziców, jednak czasami i to nie starsza…

Dlatego proszę Państwa o pomoc. Pomóżcie mi! Skoro okno na świat już się dla mnie otworzyło, pomóżcie mi wyjść poza nie.… Nie chcę już spoglądać na życie jedynie zza szyby.

Angelika

3 249,67 zł ( 26,67% )
Do końca: 3 dni Brakuje: 8 931,33 zł
Wsparło 111 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0142166
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0142166 Angelika

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki