Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

❗️Śmierć zabiera nam córeczkę, a w naszym kraju wybuchła wojna - potrzebna PILNA pomoc!

Angelika Tulunzy
Pilne!

❗️Śmierć zabiera nam córeczkę, a w naszym kraju wybuchła wojna - potrzebna PILNA pomoc!

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0174078
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0174078 Angelika
Cel zbiórki:

operacja w szpitalu w Barcelonie i leczenie ratujące życie maleństwa

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Angelika Tulunzy, 33 lata
Odessa
Prawostronna przepuklina przeponowa
Rozpoczęcie: 14 Stycznia 2022
Zakończenie: 21 Lipca 2022

Aktualizacje

PILNE❗️Wasiliska dzielnie walczy o każdy dzień - prosimy o pomoc!

Moja córeczka ma już prawie miesiąc. Tak szybko mijają dni... Od samego początku Wasiliska pokazała, jaka z niej silna dziewczynka, dzielnie radząc sobie ze wszystkim, co spada na jej małe ramiona...

Idziemy do przodu, powoli, ale konsekwentnie... Jej prawe płucko rośnie, wciąż jednak jest jeszcze bardzo małe, więc musi oddychać ze wsparciem. Niedawno zaczęto jej podawać mleko - wciąż nie je normalnie, jest karmiona rurką. Ponieważ wcześniej była na silnych środkach przeciwbólowych, teraz lekarze zmniejszają jej dawki.

Jestem przy niej cały czas... Śpię przy niej, staram się nie spuszczać jej z oczu nawet na sekundę. Martwię się, bo Wasiliska urodziła się bardzo malutka i z jakiegoś powodu traci na wadze. Lekarze próbują znaleźć przyczynę. Waska jest moum małym promyczkiem. Bardzo nie lubi maski z tlenem. Gdy na kilka minut lekarze ją ściągają, dla niej to największe szczęście :) Dzielnie walczy o każdy dzień.

Angelika Tulunzy

Nie przestanę dziękować losowi za to, że pojawiliście się w moim życiu... Wy, lekarze, wszyscy ludzie, którzy pomagają Wasi.  Kiedy dowiedziałam się o diagnozie, jedyną rzeczą, którą mogli mi zaoferować w Ukrainie, było przerwanie ciąży. Wasilisa w ogóle nie miałaby szans... A tutaj nie tylko dostała szansę, dostała życie! Teraz stara się oddychać, rosnąć, jeść, jest cudownym i najbardziej ukochanym dzieckiem... 

Czytam wszystkie słowa i życzenia, które mi zostawiacie i ogarnia mnie wzruszenie... Szkoda tylko, że nie mogę każdemu z Was odpowiedzieć. Ciągle mówię córeczce o tym, ilu wspaniałych ludzi ją otacza i pomaga jej... Wierzę, że wszystko będzie dobrze dla nas. Codziennie opowiadam Wasce o tym, jak skończy się wojna i wrócimy do domu, do Odessy, rodzinnego i ukochanego miasta... Gdzie czeka na nią tata, który jeszcze jej nie widział, a który myśli o niej codziennie i tak bardzo ją kocha.

Dziękuję Wam naprawdę za wszystko, dzięki Wam wierzymy w cuda. Ciągle potrzebna jest nam pomoc, bo zazielenia się paska naszej zbiórki jeszcze tyle brakuje... Ponad 200 tysięcy złotych... Ogromna cena, cena za życie dziecka. Wierzę, że nam się uda, tylko to mi zostało...

Angelika

BARDZO PILNE❗️Wasiliska jest już na świecie, przed nią krytyczny tydzień - uratuj życie!

Moja córeczka jest już na świecie! Walczy o życie… Potrzebujemy pomocy jak jeszcze nigdy wcześniej!

Wasilisa urodziła się 27 kwietnia o godzinie 13.30… Poród został sztucznie wywoływany, córeczka nie chciała jednak pojawić się na świecie, więc lekarze zdecydowali o cesarskim cięciu. Urodziła się taka malutka - ważyła zaledwie 2375 gramów. Najgorsze jest jednak to, że nie płakała… Tej ciszy nie zapomnę nigdy. Umierałam ze strachu, najgorszy moment w moim życiu…

Angelika Tulunzy

Natychmiast zabrano ją do sąsiedniej sali operacyjnej, gdzie czekało wielu lekarzy… Nie mogłam jej nawet zobaczyć… Kiedy mnie zszywano, widziałam tylko, jak otwierają się drzwi i wiele osób wchodzi i wychodzi… Po 5 minutach lekarz pokazał mi kciuk uniesiony w górę - tak dawał znać, że córeczka żyje. Zalała mnie fala ulgi… Pozwolono mi ją zobaczyć na 10 sekund. Była taka malutka i pocieszna…

Potem przewieziono mnie na salę pooperacyjną… Lekarze powiedzieli, że malutka została podłączona do urządzeń, żeby ustabilizować jej stan… Po cesarce nie można wstawać, ale wieczorem ubłagałam personel, żeby zawieziono mnie do córeczki… Przerażające jest widzieć swoje dziecko walczące o życie, takie kruche, ledwo widoczne spod plątaniny kabelków… Mówiłam jej, że jest silna, że mama jest obok, że musi żyć.

Następnego dnia Wasiliska przeszła operację, od której zależy jej dalsze życie. Operowano ją przez 5 godzin… Lekarze skorygowali ułożenie narządów - wątroby oraz jelit, które córeczka miała w klatce piersiowej… Dzięki ich ciężkiej pracy jelita zaczęły działać! Zszyli też otwór w rozerwanej przeponie córeczki, który był przyczyną wszystkich problemów. Teraz modlimy się, żeby prawe płuco zaczęło rosnąć, ponieważ  jest bardzo małe. Nie wiem, ile to zajmie czasu - być może niewiele, być może sporo... Wasilisa jest bardzo silną dziewczynką, choć taką malutką. Teraz wszystko zależy od niej… Lekarze w nią wierzą, ja też.

Angelika Tulunzy

Jestem mamą… Gdy o tym pomyślę, łzy same płyną mi z oczu. Niestety wiem też, że rachunek w szpitalu rośnie i musimy zrobić wszystko, żeby zapłacić. Jest mi strasznie ciężko, że w tak ważnych chwilach nie ma obok mojego męża, który jest w pogrążonej wojną Ukrainie… Bardzo się o niego boję. Wierzę, że kiedyś będzie mu jeszcze dane przytulić swoje dziecko.

Wujku, ciociu mojej córeczki, chciałam Ci podziękować, bo tylko dzięki Tobie dotarliśmy do tego punktu, w którym jesteśmy…  Jestem wdzięczna każdej osobie, która przekazuje nawet złotówkę na ratowanie życia córeczki. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale także o wiarę i pragnienie, zupełnie nieznanych mi ludzi, że Wasilisa przejdzie tę trudną drogę... Kiedy zdajesz sobie sprawę, że tak wielu ludzi chce, aby Twoje dziecko żyło, to daje niesamowitą siłę… To się nazywa wsparcie ...  Dziękuję Ci bardzo.

Przed nami krytyczny i trudny tydzień, być może nie jeden… Wierzę jednak, że wszystko będzie dobrze… Błagam o dalsze wsparcie, dobre słowo - czytam każde z nich -  i modlitwę w intencji mojej córeczki. Ona musi żyć!

Angelika

Krytyczne 48 godzin❗️Angelika już po drugiej operacji, poród już wkrótce - pomocy!

Za mną i córeczką kolejne ciężkie chwile... Krytyczne 48 godzin. 23 marca odbyła się druga operacja, w trakcie której lekarze wyciągnęli założony wcześniej balonik. Zakończyła się powodzeniem, ale niestety nie obyło się bez komplikacji...

Dwa dni leżałam podłączona do kroplówek, dostawałam ciągle leki, przez cały ten czas nie wolno było mi wstać nawet do toalety... To już 33 tydzień ciąży i jest bardzo wysokie ryzyko przedwczesnego porodu. Na szczęście udało nam się przetrwać...  Powinnam rodzić za 3-4 tygodnie. Akurat na Wielkanoc, którą niestety spędzę z daleka od rodziny... Trwa wojna i walka o życie...

Angelika Tulunzy

Ta operacja była znacznie trudniejsza niż poprzednia... Staram się być odporna na ból, ale teraz było mi ciężko. Najgorsze było, że nie mogłam się w ogóle ruszać... Cały czas czuję strach, dzień urodzin córeczki zbliża się z każdym dniem... 

Przez operację i stresy sporo schudłam... Myślami ciągle jestem z mężem w Ukrainie. Tydzień temu rosyjscy żołnierze ostrzelali naszą dzielnicę, bomby zniszczyły domy w pobliżu naszego... Modlę się o pokój. Cieszyłam się, że znów podjęto rozmowy, ale wieczorem znów zaczęły się ostrzał... Tyle dzieci straciło rodziców...

Nie rozumiem, dlaczego ludzie są tak okrutni... Tak bardzo chcę, żeby to się skończyło... Nie pozostaje mi nic innego jak błagać o pomoc. Tak bardzo chcę, by moja córeczka przeżyła, żeby mój mąż zobaczył własne dziecko, żebyśmy mogli być kiedyś razem...

Dziękuję Ci za wszystko i błagam o dalsze wsparcie i modlitwę.

PILNE❗️Walczymy z czasem! Córeczka urodzi się już w kwietniu... Bardzo potrzebna jest pomoc!

To już 33. tydzień ciąży i jest mi coraz trudniej przy podstawowych czynnościach - ubrać się czy zrobić sobie coś do jedzenia… Codziennie mam zastrzyki w brzuch… To jednak nieważne.  Bardzo kocham moje miasto i kraj, modlę się, aby wojna jak najszybciej się skończyła… W Ukrainie mam wszystko - męża, rodzinę, pracę, dom…

Łzy napływają mi do oczu, gdy pomyślę, że moi krewni śpią w piwnicach… Że dzieci umierają. Lekarze przepisali mi środki uspokajające… Wiem, że stres szkodzi mojej córeczce, ale nie mogę przestać myśleć o wojnie… Mam nadzieję, że poradzę sobie, gdy tylko Wasilisa się urodzi... Najważniejsze jest dla mnie, aby córeczka przeżyła.

Angelika Tulunzy

Przed nami druga operacja - usunięcia balonika, który założono córeczce. Lekarze chcieli ją zrobić wczoraj, ale postanowili jeszcze poczekać. Wasilisa waży już co najmniej 1,5 kg. Jeśli wszystko będzie dobrze, urodzi się w połowie kwietnia… Lekarze martwią się, że może stać się to wcześniej. Bardzo się tego boję, chcę, żeby była silniejsza, aby przetrwać wszystko, co stanie się z nią później. Najbardziej krytyczne będą pierwsze dwa tygodnie.

W szpitalu mam znakomitą opiekę… Wszyscy są bardzo życzliwi. Całość kwoty na leczenie malutkiej powinniśmy mieć zebrane przed porodem… Staram się nie myśleć o niczym i skupiać się na ciąży i dziecku, choć nie opuszcza mnie lęk, co to będzie… 

Jestem Ci bardzo wdzięczna za wsparcie… Życzliwość i ogrom dobroci, jaka spotkała mnie ze strony Polaków, jest bezgraniczna… Po tym wszystkim mój świat nie będzie już taki jak wcześniej. Mam nieskończoną wiarę w ludzi, poczucie, że nie jestem sama i mam ogromną nadzieję, że będę mogła Ci się kiedyś odwdzięczyć.

Proszę, jeśli tylko chcesz i możesz, bądź ze mną dalej.

- Angelika

PILNE❗️Angelika już po pierwszej operacji - wojna rozdzieliła ją z mężem, ratunku!

Za mną pierwsza z dwóch planowanych operacji. Odbyła się wczoraj. Wszystko poszło dobrze… Niestety ja wcale dobrze się nie czuję. Powinnam się cieszyć, ale nie umiem… Wciąż myślę tylko o tym, co wydarzyło się dzisiaj w naszym kraju… Wojna - to słowo ciągle rozbrzmiewa w mojej głowie. Nie mogę w to uwierzyć…

Jestem sama w szpitalu. Mąż miał przyjechać do mnie za kilka tygodni… Został na Ukrainie, musiał pracować. Zamknięto lotniska, nikt z rodziny nie może wylecieć… Oglądam bomby nad miastem, zgliszcza w miejscach, w których chodziłam, śmierć ludzi i umieram ze strachu.

Angelika Tulunzy

Nie spałam przez całą noc. Nie powinnam się stresować, bo wszystkie emocje wpływają na moją nienarodzoną córeczkę, ale tak bardzo się boję o to, co będzie z nami, z moją rodziną…

Do tego strachu dochodzi kolejny - o życie dziecka, o to, że wciąż do uzbierania mamy ogromną kwotę, inaczej moja córka umrze. W tej sytuacji mogę liczyć tylko na to, że znajdą się ludzie o dobrych sercach, którzy nie pozwolą jej odejść...

Dziękuję za całą pomoc i wsparcie. I proszę, nie zostawiajcie nas, nie teraz… Błagam o ratunek i o modlitwę.

PILNE❗️Pierwsza operacja maleństwa już za kilka dni! POMOCY!

Jestem w szpitalu w Barcelonie, gdzie trwa walka o życie mojej nienarodzonej córeczki. Wyjechałam tutaj dzięki Twojej pomocy i dziękuję Ci za to z całego serca. Niestety, najtrudniejsze chwile dopiero przede mną…

Wczoraj miałam spotkanie z lekarzem, przeprowadzono też dokładne badania. Pierwsza operacja odbędzie się już 23 lutego. Lekarze wprowadzą do ciała córeczki specjalny balonik, dzięki któremu jej płuca urosną i nie pozwolą na przesunięcie innych narządów. 15 marca odbędzie się druga operacja - wyciągnięcie tego balonu. Nasza córeczka może żyć!

Angelika Tulunzy

Klinika prosi o przelew kolejnej raty w wysokości 50 000€ do 15-17 marca. Niestety operacje niosą za sobą wysokie ryzyko przedwczesnego porodu. To jednak jedyny sposób, inaczej moje dziecko umrze…

Staram się przekazać córeczce dobre myśli, choć umieram ze strachu. Mąż jest kilka tysięcy kilometrów ode mnie - musi pracować… Dzięki Tobie czuję, że nie jestem sama. Błagam o pomoc!

Angelika

Kilkadziesiąt godzin na ratunek❗️Klinika czeka na przelew do wtorku!

Głaszczę brzuch, w którym znajduje się moja malutka córeczka i umieram ze strachu... Zostały 3 dni. Tyle czasu mamy, aby zrobić przelew do kliniki na pierwszą ratę za operację... 

Klinika zgodziła się podzielić naszą płatność na raty. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że pierwszą z nich - depozyt - musimy zapłacić już teraz... Wciąż brakuje nam środków, a ja jestem naprawdę przerażona... Kilkadziesiąt godzin, a do uzbierania wciąż 25 tysięcy złotych - pasek zbiórki musi pokazać 240 tysięcy, tyle wynosi pierwsza rata!

Angelika Tulunzy

Lecę we wtorek do Barcelony, będę tam zupełnie sama - mąż musi pracować... Tam poznam dokładny plan leczenia córeczki i przejdę wszystkie badania. Aby jednak tak się stało, klinika musi mnie przyjąć...

Za 3 dni Walentynki, święto miłości, a mnie przepełnia miłość największa - ta do dziecka... I największy strach. Jeśli mi się nie uda, moja córeczka umrze... Błagam o Twoją pomoc!

Opis zbiórki

Śmierć dziecka - dobrze wiemy, czym jest. Straciliśmy dwoje, zanim zdążyliśmy je wziąć na ręce i przytulić... Gdy po latach starań zobaczyliśmy dwie kreski na teście ciążowym, byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Do czasu... Nasza córeczka jest śmiertelnie chora. Bez pilnej operacji umrze... Mamy czas do lutego, by uratować jej życie. W ciągu tygodnia musimy zapłacić klinice 50 tysięcy euro! Błagamy o ratunek!

Dziesięć lat marzyliśmy o dziecku. Staraniom o jego pojawienie się na świecie poświęciliśmy wszystko... W nic tak bardzo nie wierzyliśmy, jak w to, że w końcu uda nam się zostać rodzicami. Pierwszą ciążę straciliśmy. Dwie kreski na teście, wybuch szczęścia, a potem poronienie w siódmym tygodniu ciąży... Morze wylanych łez. Lekarze rozłożyli ręce, mówili, że jesteśmy zdrowi, ale tak się czasami zdarza. 

Druga ciąża. Niestety okazało się, że pozamaciczna. Druga strata.... Ciężkie doświadczenie, trudne, przerażające, wyniszczające psychicznie. Depresja. Postanowiliśmy jednak nie poddawać się, walczyć. Wierzyłam, że kiedyś się uda, że wezmę na ręce swoje dziecko, że zostanę matką.

Pod koniec sierpnia tego roku obudziłam się i poczułam, że coś się zmieniło. Intuicja...? Nie umiem tego wytłumaczyć. Po kilku dniach wykonałam test, który okazał się pozytywny. Jestem w ciąży! Po raz kolejny poczuliśmy ogromną radość, ale i też strach, w obawie, czy tym razem się uda...  Bałam się, że nie przeżyję kolejnej straty...

Angelika Tulunzy

Euforia, że już niedługo wezmę na ręce swoje maleństwo, zawróciła mi w głowie. Dbałam o siebie ze wszystkich sił... Regularnie robiłam wszystkie potrzebne badania, odwiedzałam lekarzy, dużo spacerowałam i wyobrażałam sobie moment, w którym pierwszy raz przytulę moją kruszynkę. Nie potrafię opisać, co czułam, gdy po raz pierwszy w życiu usłyszałam na USG serce dziecka... Gdy usłyszałam „Gratuluję, będziesz mieć zdrową dziewczynkę ”. Codziennie rozmawiałam z moją córeczką...  Mówiłam jej, jaki kolor będzie mieć jej pokój, jak będziemy spędzać wakacje u babci, że będziemy mieć psa...

21 grudnia brutalnie skończyła się moja bajka...

Szłam na kolejne badanie USG... Pamiętam, że mój mąż ubierał choinkę, że czekały pod nią nowe zabawki, które kupiliśmy maleństwu... Wychodziłam z uśmiechem na ustach, wyobrażając sobie, że kolejne Święta spędzimy już we trójkę. Wracałam zrozpaczona, ze złamanym sercem... USG. Gabinet. Długa cisza... A potem słowa lekarza. Powiedział, że nie może zrozumieć, dlaczego nie widzi prawej strony przepony i że widzi jakiś dziwny cień w miejscu prawego płuca... Dostałam skierowanie na szczegółowe badania. Mąż towarzyszył mi tym razem, podczas badania USG oboje płakaliśmy i nie mogliśmy przestać...

Nasza córeczka ma jedną z najcięższych wad, rozpoznawanych w ciąży - prawostronną przepuklinę przeponową... To bardzo rzadka wada, która powoduje, że narządy znajdujące się w jamie brzusznej przesuwają się do klatki piersiowej, powodując zakłócenia w pracy płuc i serca... Wasilisę uratuje tylko operacja. Jeśli nie pomożemy jej teraz, po narodzinach czeka ją śmierć!  

Wśród dzieci, cierpiących na to schorzenie, tylko 15% przypadków ma odmianę prawostronną... Na Ukrainie, gdzie mieszkamy, nie ma ani jednej specjalistycznej kliniki, która pomaga takim dzieciom... Nie ma specjalistów ani sprzętu. Tutaj nasza córka umrze w ciągu kilku minut po porodzie. Lekarze rozłożyli ręce...

Dostałam skierowanie na sztuczne przerwanie ciąży. Jak jednak mogę to zrobić? Moja córeczka rośnie pod moim sercem, czuję jej ruchy - lubi, gdy jem coś słodkiego, gdy gram na pianinie, gdy śpiewam... Każdy ruch uświadamia mi, że ona żyje! Jej życie można uratować, ale poza granicami naszego kraju... Skontaktowaliśmy się ze szpitalem Sant João de Déu w Barcelonie, z doktorem Eduardem Gratakosem, który jest czołowym specjalistą chirurgii płodowej. Był jednym z pierwszych, którzy wykonali takie operacje na świecie... Powiedział, że może i wie, jak nam pomóc, że już przeprowadzał takie operacje i dzieci przeżyły, że postara się zrobić wszystko, co w jego mocy, aby uratować naszą córeczkę. Koszt operacji to jednak 171 tysięcy euro!

Na początku lutego muszę znaleźć się w szpitalu. Najpóźniej pod koniec miesiąca, kiedy będę w 28. tygodniu ciąży, lekarze muszą przeprowadzić operację... Wprowadzą specjalny balon, dzięki któremu płuca rosną i wypychają z klatki piersiowej nadmiar narządów, co po urodzeniu pozwoli na pracę płuc dziecka. Nasza córeczka może żyć!

Sami nigdy nie uzbieramy tych pieniędzy... Jesteśmy zwykłym małżeństwem, które tylko chce, by ich upragnione dziecko żyło. Jestem w 22. tygodniu ciąży, operacja musi się odbyć maksymalnie za 6 tygodni. Wiemy, że naszej dziewczynce można pomóc i nigdy sobie nie wybaczymy, że tego nie zrobiliśmy.

Bardzo się boimy, ale mamy nadzieję i wierzymy, że nam się uda! Prosić to za mało - błagamy! Uratuj życie naszego dziecka...

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0174078
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0174078 Angelika

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki