Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Pilne!
Anna Dudek - zdjęcie główne

Rak pomału kradnie Ani oddech... Razem możemy go zatrzymać❗️Pomóż...

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Anna Dudek, 41 lat
Wrocław, dolnośląskie
Wtórny nowotwór złośliwy mózgu i opon mózgowych, nowotwór o niepewnym lub nieznanym charakterze ucha środkowego, narządów układu oddechowego i klatki - tchawica, oskrzela i płuca, tkanie niskozróżnicowanego raka o morfologicznych cechach
Rozpoczęcie: 16 lutego 2026
Zakończenie: 17 września 2026
133 287 zł(32,97%)
Brakuje 270 968 zł
WesprzyjWsparło 781 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0929885
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0929885 Anna

Stała pomoc

4 wspierających co miesiąc
Regularne wsparcie daje Annie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczwspiera już 4 miesiące
  • Sunny
    Sunnywspiera już 4 miesiące
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczwspiera już 2 miesiące

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Anna Dudek, 41 lat
Wrocław, dolnośląskie
Wtórny nowotwór złośliwy mózgu i opon mózgowych, nowotwór o niepewnym lub nieznanym charakterze ucha środkowego, narządów układu oddechowego i klatki - tchawica, oskrzela i płuca, tkanie niskozróżnicowanego raka o morfologicznych cechach
Rozpoczęcie: 16 lutego 2026
Zakończenie: 17 września 2026

Aktualizacje

  • Ania jest już po operacji ‼️ Najnowsze informacje!

    Kochani, operacja się udała. Było ciężko – straciłam półtora litra krwi. Był problem z unormowaniem ciśnienia i bezdechami. Dwa dni spędziłam na oddziale intensywnej terapii. Czwartego dnia po operacji byłam dopiero w stanie usiąść na łóżku. Od tego momentu rozpoczęła się moja rehabilitacja i kolejne trudne chwile – znoszę bardzo silne bóle neurologiczne.

    Pomimo stosowania różnych środków przeciwbólowych, dopiero zastosowanie opioidów przynosiło mi ulgę. W sumie w szpitalu spędziłam 10 dni. Udało się pobrać tkankę guza i ją zamrozić. Zostanie ona przesłana do IOZK (za co trzeba było oczywiście dodatkowo zapłacić). Wielkie podziękowania należą się lekarzom z Odziału Neurohirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

    Kilka dni po operacji napłynęły dobre wieści – wyniki TK wykonanego po powrocie z Kolonii pokazują, że część guzów się zmniejszyła! Moje samozaparcie i wytrwałość w rehabilitacji przez ostatnie 3 tygodnie też przyniosły rezultaty. Z początkowego chodzenia z pomocą „ambony” (wysoki chodzik rehabilitacyjny), przez chodzenie o „kurzej stopce” (laska inwalidzka 4-punktowa), dotarłam do chodzenia z kijkiem trekingowym! A po domu chodzę nawet bez żadnego wsparcia.

    Anna Dudek

    Choć wciąż jestem osłabiona, byłam już na trzech krótkodystansowych spacerach na dworze.
    Z rehabilitacją ręki idzie dużo wolniej. Potrafię już ją podnieść i opuścić, zacisnąć i rozprostować palce oraz ruszyć kciukiem i wskazującym palcem. Ostatnio rehabilitantka pomogła mi aktywować ruchy barku. Wciąż pracujemy nad ruchami łokcia.

    Ile godzin dziennie się rehabilituję? Odpowiedź brzmi – cały czas. Jak tylko się obudzę, jeszcze zaspana wykonuję pierwsze ćwiczenia, leżąc w łóżku. Dnie upływają mi na rehabilitacji przerywanej drzemkami regeneracyjnymi i medytacją.

    I choć jeszcze nie piszę, choć prawa ręka chwilami gdzieś ucieka z ruchu, to nie mogę się doczekać, kiedy będę w stanie operować szydełkiem i igłą, co pozwoli mi kontuuować m.in. wyszywanie pięknej ważki z kwiatami, nad którą pracowałam jeszcze w trakcie pobytu w Kolonii. To kolejna moja pasja i znakomita forma odstresowania – robótki ręczne, a w szczególności haft krzyżykowy.

    Praca mózgu też wraca do normy. Początkowo miałam problem by napisać SMS-a lub przeczytać coś ze zrozumieniem. W tej chwili piszę bez problemu tę aktualizację, jestem w stanie obejrzeć film lub prowadzić ponad godzinną aktywną wielowątkową konwersację.

    Anna Dudek

    W piątek stawiłam się na konsultację u radioterapeutów w celu zaplanowania radioterapii, która „wykończy” komórki nowotworowe, które mogły jeszcze zostać w loży operacyjnej guza. We wtorek mam dodatkowy rezonans mózgu, który pozwoli ustalić miejsca do naświetlania i ilość potrzebnych zabiegów. Mam nadzieję, że tym razem zakończy to ostatecznie temat zmian w mózgu. Przy pierwszej operacji zabrakło właśnie tej radioterapii by zapewnić, że guz nie odrośnie.

    Chcę podziękować mojej mamie, która w tych najtrudniejszych chwilach nie odstępuje mnie na krok, dba o mnie, wspiera mnie psychicznie, pomaga mi się umyć i ubrać, przyrządza mi posiłki, dezynfekuje rany, pomaga załatwiać formalności w szpitalach. DZIĘKUJĘ MAMO! Bez Ciebie nie podołałabym nawet połowie tych wyzwań, które wiążą się z moją chorobą.

    Jestem też wdzięczna moim przyjaciołom, którzy wspierają mnie i moją mamę. Dziękuję że jesteście i że nam pomagacie. I wielkie podziękowania dla Pauliny, która pomimo natłoku własnych spraw i problemów koordynowała wiele akcji i zrobiła mi niesamowitą niespodziankę dostarczając sprzęt rehabilitacyjny. DZIĘKUJĘ.

    Choć w szpitalu łzy bólu i bezsilności ciekły po moich policzkach, nie poddaję się. Choć są dni, gdy dopada mnie frustracja w mojej rehabilitacji, a przeciążone mięśnie bolą, nie ustaję w wysiłkach i prę naprzód. Chcę znów cieszyć się swobodnym ruchem, pełnym oddechem i mieć zwykłe przyziemne „problemy” dnia codziennego. Chcę znów żyć pełnią życia. Proszę wspierajcie mnie w tym dążeniu. Pomóżcie mi przetwać ten trudny czas i pokonać chorobę.

    Z ogromną wdzięcznością – Ania

  • Za dwa dni trafię na blok operacyjny❗️Bardzo proszę o pomoc...

    W marcu byłam na pierwszej turze leczenia w Kolonii. Po podaniu szczepionki byłam osłabiona przez około tydzień... W tej chwili dużo łatwiej mi się oddycha. Wygląda na to, że szczepionka działa!

    Niestety w trakcie pobytu w Kolonii dostałam poważnego ataku padaczki z utratą przytomności. Po powrocie do Polski wykonałam diagnostykę, po której okazało się, że wcześniej usunięty guz mózgu zaczął odrastać. Niestety, po pierwszej operacji nie została wykonana dodatkowa radioterapia, by wybić pozostałości komórek nowotworowych, które mogły się uchować po operacji.

    Teraz trzeba powtórzyć operację i tym razem wykonać też radioterapię. Termin mam już na środę! Następnie lekarze wdrożą radioterapię która odbędzie się najprawdopodobniej w maju, a leczenie w Kolonii będę mogła kontynuować w drugiej połowie czerwca lub z początkiem lipca.

    Tym razem komórki wyciętego guza zostaną zamrożone i wysłane do IOZK, co pozwoli na przygotowanie jeszcze skuteczniejszej szczepionki.

    Oto zdjęcia z czasów, gdy nie musiałam jeszcze walczyć z chorobą... Tak bardzo chciałabym wrócić do podróży i swojego dawnego życia...

    Anna Dudek

    Od czasu napadu padaczkowego w połowie marca zmagam się z pogarszającą się motoryką ciała. Mniejsze napady padaczkowe powtarzają się co 3-4 dni – są one dla mnie bardzo stresujące. Prawą rękę w obecnej chwili mam całkowicie bezwładną. Z prawą nogą również mam problem... Leki przeciwpadaczkowe powodują dużą huśtawkę nastrojów. Wszystko to bardzo utrudnia codzienne funkcjonowanie. Podstawowe czynności stały się dużym wyzwaniem. Przeciążone mięśnie bolą zarówno w dzień jak i w nocy.

    Pomimo tego, że nadchodząca operacja wiąże się z jeszcze większym ryzykiem niż poprzednia, wyczekuję jej. Mam nadzieję, że tym razem operacja, a potem radioterapia, zakończą temat przerzutu do mózgu.

    Jestem pozytywnie zaskoczona z jak dużym odzewem spotkała się moja zbiórka -  nie tylko w wersje online, ale również offline. Jestem wdzięczna wszystkim darczyńcom. Pragnę podziękować osobom, które z własnej inicjatywy zorganizowaly dodatkowe kiemasze i licytacje w moim zakładzie pracy oraz w byłym zakładzie pracy mojej mamy. Jesteście wspaniali. Zaskoczyliście mnie swoją aktywnością i chęcią pomocy – wzruszyliście mnie do łez.

    Bardzo proszę – bądżcie ze mną dalej...

    Ania

  • Najnowsze informacje❗️Potrzebuję Was bardziej, niż kiedykolwiek!

    Dostałam informacje odnośnie planowanej terapii! W ramach pierwszej tury odbędą się 3 rundy. Podczas trzeciej rundy zostanie wykonana diagnostyka na podstawie której będzie podjęta decyzja o dalszym postępowaniu.

    Dzięki wstępnym kosztorysom mogę jednak ustawić pasek zbiórki. Kwota jest ogromna, dlatego potrzebuję Waszej pomocy bardziej, niż kiedykolwiek!

    Od końcówki stycznia stosuję codzienne inhalację wodorem w domu. W połowie lutego miałam drugą (i ostatnią) turę radioterapii, by odblokować światło żyły czczej górnej. Jeszcze dochodzę do siebie po naświetlaniach.

    Pierwszy blok zaplanowanego leczenia odbędzie się 11-18.03. Ostatnie dni upłynęły mi na organizacji wyjazdu na leczenie.

    Co dalej... 10. marca, jutro, wyjeżdżam do Kolonii. Wrócę do domu dopiero 19.03. Proszę, trzymajcie kciuki, żeby pierwszy blok leczenia przebiegł bez zastrzeżeń! Kolejne bloki leczenia są zaplanowane na 13-20.04 i 11-16.05. W ramach trzeciego bloku leczenia zostanie wykonania diagnostyka weryfikująca stopień skuteczności terapii oraz umożliwi ona podjęcie decyzji, co dalej.

    Co do mojego samopoczucia... Muszę przyznać, że rozpoczęcie zbiórki było dla mnie bardzo emocjonalnym przeżyciem. Nigdy nie myślałam, że znajdę się po tej drugiej stronie - że będę beneficjentem a nie darczyńcą.

    Radioterapia dała mi nieżle w kość. Dodatkowo sterydy przeciwobrzękowe powodują problemy ze snem, co jeszcze bardziej potęguje zmęczenie. 2 dni temu udało mi się już odstawić sterydy, wiec teraz gospodarka hormonalna wraca do siebie - organizm wariuje (zmęczenie, napady senności, osłabienie, płaczliwość).

    Skupiam się na tym, co pozytywne. Cieszę się, że udało się tak szybko załatwić termin na rozpoczęcie terapii. Jestem bardzo zadowolona z komplementarnego podejścia niemieckich lekarzy do terapii – skupiają się nie tylko na zabijaniu komórek nowotworowych, ale też na wspieraniu organizmu w trakcie procesu leczenia. Zweryfikowali, jakie jest najnowsze dostępne leczenie w moim przypadku. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że w IOZK są w stanie mi pomóc.

    Nie mogę się doczekać rozpoczęcia leczenia i pierwszych jego rezultatów. Testuję również nowy rodzaj medytacji uzdrawiającej. Dzięki niej jestem dużo bardziej spokojniejsza, a poziom stresu znacznie spadł.

    Nie zmienia to faktu, że od czasu rozpoczęcia zbiórki wszystko, co się dzieje, jest jak maraton. Mam nadzieję, że 1.5 tygodnia w Kolonii będzie też chwilą wytchnienia od pędu ostatnich tygodni.

    Bardzo dziękuję za wszystko, co dla mnie robicie i nieśmiało proszę o dalszą pomoc!

    Z wdzięcznością – Ania

Opis zbiórki

Moja historia z chorobą rozpoczęła się w 2016 roku. Właśnie wtedy przeszłam bardzo ciężką radiochemioterapię przeciwko nowotworowi. Wygrałam tę walkę. Niestety nie mogłam zbyt długo nacieszyć się zdrowiem. W 2024 roku koszmar powrócił…

Stwierdzono przerzuty raka do prawego płuca i węzłów chłonnych. Pomimo zastosowania najnowocześniejszego leczenia – immunoterapii, po pół roku okazało się, że choroba progresuje. Po kolejnych dwóch miesiącach pojawiły się przerzuty do mózgu, które powodowały problemy neurologiczne po prawej stronie ciała. Guza udało się usunąć, jednak musiałam kontynuować rehabilitację. 

Gdy myślałam, że teraz będzie już tylko lepiej, rak zadał kolejny cios. W Święta Bożego Narodzenia 2025 roku zaatakował jedną z najważniejszych żył, tuż przy sercu. To było bezpośrednie zagrożenie życia, ponieważ wystąpił zespół żyły czczej górnej. Zastosowano radioterapię, ale stan zagrożenia niestety trwa, a wrocławscy lekarze wyczerpali już wszystkie dostępne możliwości. 

Anna Dudek

Na szczęście zakwalifikowałam się na personalizowane leczenie w Centrum Immunoonkologicznym IOZK w Kolonii w Niemczech. Jest to jedyna instytucja w Europie, która stosuje ukierunkowane terapie przeciwko nowotworowi w postaci szczepionki, łącząc ją z dodatkowymi metodami. 

Celem immunoterapii jest aktywacja własnych mechanizmów obronnych organizmu przeciwko nowotworowi. Składa się na nią wirusoterapia, hipertemia elektryczna (ogrzewanie komórek nowotworowych przy użyciu fal elektromagnetycznych), terapia szczepionkowa i terapia inhibitorami punktów kontrolnych. Koszty takiej terapii związane z produkcją indywidualnej szczepionki, podaniem kilku cykli szczepień oraz ewentualnych dodatkowych przeciwciał, są ogromne. 3 cykle szczepień i dodatkowe badania to wydatek 90 000 EUR.

Mam 41 lat, pochodzę z Lubina, studiowałam teleinformatykę na wydziale elektroniki Politechniki Wrocławskiej i cały czas poszerzam swoją wiedzę w przeróżnych dziedzinach. Uwielbiam taniec i ruch, bardzo aktywnie spędzam czas wolny, relaksuje mnie wyszywanie. Zwiedziłam pół świata i planuję drugie pół. Jestem zafascynowana Azją i jej kulturą. Mówię o sobie, że jestem kobietą pracującą i niczego się nie boję. Tam gdzie inni widzą problemy, ja widzę potencjalne rozwiązania, co bardzo pomaga mi teraz, w najtrudniejszych chwilach w moim życiu.

Zdecydowałam się poprosić o pomoc, bo wiem, że sama nie udzwignę kosztów, które na mnie spadły. Bardzo proszę o wsparcie i nawet najmniejsze wpłaty. Każdy gest jest dla mnie niezwykle cenny. Mam dopiero 41 lat. Wierzę, że jeszcze wiele wspaniałych chwil przede mną. Z Waszą pomocą to będzie możliwe…

Ania

Wybierz zakładkę
Sortuj według