Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ma 3-miesięcznego synka, umiera na raka❗️Ratuj Anię!

Anna Iwaniuk
Pilne!

Ma 3-miesięcznego synka, umiera na raka❗️Ratuj Anię!

1 124 513,00 zł ( 76,7% )
Brakuje: 341 445,00 zł
Wsparło 28588 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0124156
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0124156 Anna
Cel zbiórki:

Terapia nierefundowanym lekiem w walce z nowotworem piersi

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Anna Iwaniuk, 35 lat
Wrocław, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy piersi
Rozpoczęcie: 23 Czerwca 2021
Zakończenie: 24 Października 2021

Aktualizacje

Ania dostała lek! Walczymy dalej!

Pierwsza dawka leku, na który zbieramy, popłynęła wczoraj żyłami Ani! Razem z nią nadzieja na dłuższe życie u boku ukochanego synka!

Anna Iwaniuk

Teraz pozostaje nam mocno trzymać kciuki, by lek zaczął działać jak najszybciej! Walczymy o kolejne dawki!

Leczenia nie można przerwać. Choć dziś jest ogromna radość i nadzieja, Ania wciąż boi się, że leczenie zostanie zakończone z powodu braku środków, a ona straci swoją jedyną szansę…

Anna Iwaniuk

Bądźcie z nami dalej w walce o życie tej dzielnej, młodej mamy!

Tylko dzięki Wam Ania nadal walczy, nadal jest z nami i może cieszyć się każdym dniem ze swoim synkiem Lwem! Niech nie umiera nadzieja!

Ania jest w szpitalu❗️ Trwa dramatyczna walka z czasem o życie młodej mamy!

Ania pisze:

“Niestety, nowotwór nie czeka… Wczoraj miałam usunięty port naczyniowy, a dziś czekam na przyjęcie na oddział, by lekarze wszczepili mi stent w żyłę – guz zaczął uciskać, bardzo opuchłam. To kolejne powikłanie…

Anna Iwaniuk

Kilka dni temu odebrałam najnowsze wyniki badań. Rak mocno rozsiał się w płucach i drugiej piersi. Mam stany zapalne szyi, ogromny obrzęk twarzy. Lekarze mogą działać tylko objawowo, by codzienność nie była aż tak uciążliwa. Przecież jestem mamą małego człowieka, muszę być jak najbardziej sprawna, jak najdłużej…

Trzeba jak najszybciej działać, muszę zacząć brać lek ostatniej szansy, póki jeszcze jest dla mnie nadzieja! Dzięki Wam udało się zebrać na rozpoczęcie leczenia. Apteka już zamówiła leki, zacznę je przyjmować za około dwa tygodnie. Mam nadzieję, że wytrzymam. Proszę, trzymajcie za mnie kciuki…”

Anna Iwaniuk

Stan Ani jest bardzo poważny! Mimo tego ona nie traci wiary, staje do boju, kolejny raz!

Teraz jednak, jak nigdy wcześniej, potrzebuje Waszych dobrych myśli. W domu czeka na nią mały Lew. Ania musi żyć! Walczymy o kolejne miesiące leczenia ostatniej szansy. Pomóż, udostępnij!

Dramatyczna walka z czasem❗️Brakuje 150 tysięcy do rozpoczęcia leczenia, pomocy!

Moja sytuacja nie jest najlepsza, żeby nie powiedzieć tragiczna...

Od maja jestem bez żadnego leczenia, bez badań, które teraz nie miałyby sensu... Dopiero gdy zbiorę kwotę niezbędną choć na rozpoczęcie terapii, konieczne wtedy będzie zrobienie aktualnych badań obrazowych. 

Boję się, że mam już przerzuty. Wysiada mi kręgosłup, funkcjonuję na lekach przeciwbólowych. W tym wszystkim staram się być wciąż jak najlepszą mamą dla mojego synka Lwa, bo nie wiem, jak dużo czasu mi zostało...

Czas – teraz on jest najważniejszy. Mogłabym rozpocząć leczenie w każdej chwili, ale aby sprowadzić lek na pierwsze 3 miesiące terapii (taki jest wymóg), brakuje jeszcze ok. 150 tysięcy złotych. 

Anna Iwaniuk

Z całego serca proszę o wsparcie. Jeśli możesz, wpłać choć złotówkę. Jeśli nie, udostępnij mój apel dalej. Walczę o życie, dla mojego małego synka... Nie mogę się poddać. Dziękuję za wszystko. 

Ania (Anuk)

Opis zbiórki

Potrzebuję leku, jak najszybciej się da - to moja jedyna nadzieja na życie! Mam małego synka i nowotwór, który chce mnie zabrać z tego świata. Nie poddaję się, nie mogę na to pozwolić! Bez Waszego wsparcia jestem jednak bezsilna… Proszę, pozwólcie mi żyć. 

Mam na imię Anka i od siedmiu lat próbuję prześcignąć raka. Choć nigdy nie pomyślałabym o sobie jak o sprinterce, udało mi się go już trzy razy przegonić. Niestety zaatakował po raz czwarty, na dodatek w chwili, gdy dowiedziałam się o tym, że jestem w ciąży… 

Moja historia jest jak film, który ma zbyt nieprawdopodobny scenariusz, żeby można było go uznać za choćby oparty na faktach. A jednak – to moje życie.

Anna Iwaniuk

W 2014 roku zachorowałam na raka. Była chemia, operacja oszczędzająca, naświetlania i leczenie uzupełniające – to duży skrót, pod którym kryje się ogromna walka o siebie. Miało być dobrze, wydawało się, że wyścig wygrany. Niestety pod koniec leczenia uzupełniającego, okazało się, że mam nawrót naciekający na mięsień piersiowy. Lekarze stwierdzili, że trzeba go zmniejszyć i wyciąć razem z mięśniem.

W lipcu 2016 zaczęłam brać chemioterapię, ale jak okazało się po jakimś czasie – nie działała. Guz urósł, a na piersi pojawiło się owrzodzenie wielkości mandarynki – żywy rak ociekający krwią i osoczem. Usłyszałam, że już nic się nie da zrobić. Na własną rękę, wbrew wszelkim prognozom zaczęłam szukać odważnego lekarza, który mógłby mi pomóc.

Udało się znaleźć chirurga, który mnie zoperował. Lekarzy przekonałam słowami: wiecie, dlaczego on tak wyszedł i tak okropnie wygląda? Bo się wyprowadza! Pierś została wtedy usunięta wraz z mięśniem, udało się uratować rękę mimo nacieku raka na splot nerwowy ręki. I tym sposobem w kwietniu 2017 przegoniłam raka po raz kolejny. Do czasu...

Wiedziałam, gdyby wtedy rak wrócił, nie było kompletnie nic, co można by mi jeszcze podać. Bałam się, ale po trzech latach leczenia musiałam zacząć życie od nowa. Nie miałam pracy, rozstałam się z ówczesnym partnerem… Potem przez dwa lata udało mi szczęśliwie żyć – znaleźć świetną pracę, dojść do siebie po w sumie blisko 40 chemioterapiach i po prostu stanąć na nogi.

Anna Iwaniuk

W 2019 roku badania wykazały, że mam przerzuty do węzłów chłonnych i do płuc. Udało się wywalczyć naświetlania celowane – pomogły! 30 grudnia 2019 roku dowiedziałam się o całkowitej remisji. To był mój najpiękniejszy Sylwester w życiu. Potem pojawiła się miłość i pełnia szczęścia. Trwała prawie rok… Do września, kiedy to wyniki tomografii pokazały kolejne guzy w węzłach zamostkowych. Rak znów mnie dogonił.

To nie był koniec niespodzianek. W oczekiwaniu na termin dość inwazyjnej biopsji okazało się, że jestem w ciąży. Mimo tego, że uważałam, mimo 40 chemioterapii, policystycznych jajników oraz brania leków na nadciśnienie, które przecież również obniżają płodność.

To był szok. Odkąd w wieku 28 lat zachorowałam na raka, nie brałam pod uwagę zajścia w ciążę i rodzenia dzieci...

Pierwsza myśl – aborcja. To byłoby rozsądne rozwiązanie, czekał mnie kolejny wyścig z rakiem. Ale kiedy u ginekologa usłyszałam serce bijące gdzieś pod moim sercem, nie mogłam tego zrobić. Postanowiłam urodzić dziecko mimo raka. I tak właśnie podjęłam najtrudniejszą decyzję w moim życiu.

Od drugiego trymestru brałam chemioterapię niezagrażającą ciąży. Niestety badania pokazały progresję choroby. Ze względu na leczenie, które już przeszłam, nie mam już możliwości leczenia...

Anna Iwaniuk

20 maja urodziłam zdrowego synka w 37 tygodniu ciąży, poprzez cesarskie cięcie. Na imię mu Lew - bo jest najbardziej walecznym dzieckiem, jakie znam. Nadszedł czas na kolejną walkę z rakiem, który zdążył już trzeci raz zmutować. A ja wyczerpałam możliwości systemowego leczenia...

We wrześniu 2020 roku w USA został zarejestrowany nowy, nowoczesny lek na trójujemnego raka piersi. Wykazuje niesamowitą skuteczność przy już leczonych rakach przerzutowych. Niestety nie jest jeszcze zarejestrowany w Unii Europejskiej, a terapia nim jest bardzo kosztowna. Trzymiesięczna kuracja kosztuje około 800 tys. złotych. Trzy miesiące to okres, żeby móc ocenić czy terapia w ogóle działa. Chciałabym zebrać pieniądze na pół roku terapii - jeśli lek nie będzie działać - oddamy go innemu potrzebującemu. A jeśli zadziała, terapię będzie trzeba jak najszybciej kontynuować. Tylko ten lek daje mi szansę wyzdrowieć!

Od początku maja jestem bez żadnego leczenia. 10 maja robiłam rezonans, który pokazał, że w mojej klatce piersiowej rosną trzy guzy - od 3 do 6,5 cm każdy. Są blisko serca i ważnych naczyń krwionośnych. Czas nieubłaganie płynie, a jeśli guzy będą się tak rozrastać, w końcu mnie zabiją. 

Bardzo chcę móc być z moim synem. Nauczyć go patrzenia na świat z optymizmem, kochania i szanowania ludzi i zwierząt, czerpania z życia ile się da... Proszę, pomóż mi.

Ania "Anuk" Iwaniuk

➡️ Licytacje dla Anuk Iwaniuk


Media o Ani:

Dzień Dobry TVN

Anna Iwaniuk

1 124 513,00 zł ( 76,7% )
Brakuje: 341 445,00 zł
Wsparło 28588 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0124156
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0124156 Anna

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki