

Stwardnienie rozsiane odbiera sprawność ukochanej żonie, mamie i nauczycielce! Ratuj Anię!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, turnusy rehabilitacyjne
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, turnusy rehabilitacyjne
Opis zbiórki
Mam na imię się Ania. Zawsze byłam bardzo aktywna, uczyłam w liceum języka angielskiego, a siłownia była moim drugim domem. Niestety dziś moje życie wygląda zupełnie inaczej. W marcu 2025 roku, po serii bolesnych badań i trzech tygodniach hospitalizacji, usłyszałam diagnozę: stwardnienie rozsiane. Mój świat się zatrzymał.
Pierwsze sygnały choroby zaczęły dawać o sobie znać w 2013 roku. Trafiłam do szpitala z podejrzeniem udaru. Miałam niedowład jednej strony ciała i duże problemy z mówieniem. Potem przez lata zmagałam się z bólem nogi, utykaniem i osłabieniem mięśni. Tłumaczyłam to licznymi operacjami kolana. Nie przeszło mi przez myśl, że kryje się za tym znacznie poważniejsza choroba. Z czasem doszły problemy ze wzrokiem, z chwytaniem przedmiotów i jeszcze większe trudności w chodzeniu. Myślałam, że to przepracowanie i zmęczenie. Tak bardzo się myliłam...

W grudniu 2024 roku mój stan gwałtownie się pogorszył. Zaczęłam tracić wzrok w jednym oku i coraz częściej się przewracałam. Trafiłam do szpitala, gdzie pobrano mi płyn mózgowo-rdzeniowy i potwierdzono długi, ciężki rzut choroby, który trwał miesiącami. Zaczęłam przyjmować sterydy. Bezsilne leżałam w łóżku przepełniona lękiem, czy jeszcze kiedyś wstanę sama.
Moja codzienność jest bardzo trudna. Jednego dnia jest lepiej, a drugiego gorzej. Żyję w z dnia na dzień, nie mogę nic planować, bo nigdy nie wiem, w jakim stopniu choroba mnie zaatakuje. Najtrudniejsza jest w tym wszystkim bezradność i bezsilność. Ciało mnie nie słucha, szybko się męczę. Są momenty, kiedy nagle muszę usiąść, a obraz mi się rozmazuje. Nie mogę czytać książek, które tak bardzo kocham, a audiobooki mnie męczą. Staram się nadal pracować, ale w mniejszym wymiarze godzin, a każdy dzień kosztuje mnie ogrom wysiłku, fizycznego i emocjonalnego.

Dodatkowym problemem jest stan mojego kolana. Rzepka jest w zasadzie odwrócona tak, że mogę zgiąć kolano w drugą stronę. Ból jest ogromny, a operacja w moim przypadku nie jest refundowana przez NFZ. Lekarze powiedzieli, że powinnam mieć wstawioną endoprotezę jak najszybciej, ale nie stać mnie na tego typu zabieg. Do tego dochodzi podejrzenie RZS i nasilające się bóle stawów. Wszystko to nakłada się na stwardnienie rozsiane, odbierając mi siły i stopniowo także samodzielność.
Potrzebuję codziennej rehabilitacji, wizyt u specjalistów, turnusów, a także różnych sprzętów do ćwiczeń, leków i suplementów. Koszty, które się z tym wiążą, są ogromne i ciągle rosną. Bez odpowiedniego leczenia i rehabilitacji moja sprawność będzie się pogarszać. Choć mam wsparcie ze strony ukochanego męża i naszych synów, wiem, że finansowo nie damy rady unieść tego ciężaru.
Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Chcę walczyć, zachować sprawność, niezależność i godność. Chcę nadal być mamą, żoną, nauczycielką – sobą. Każda forma wsparcia ma dla mnie ogromne znaczenie. To dla mnie realna szansa na lepsze jutro i nadzieja, że choroba nie odbierze mi wszystkiego.
Ania
- Wpłata anonimowa100 zł
- Kamila, Paulina i przyjaciele800 zł
Dużo zdrowia😘
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Dorota20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł