Pilne!
Anna Warmuz - zdjęcie główne

Trwa walka z bezlitosnym NOWOTWOREM ❗️ Pomóż Ani pokonać wroga ❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Anna Warmuz, 39 lat
Bytom, śląskie
Nowotwór złośliwy dolnego odcinka jelita grubego, miejscowo zaawansowany rak płaskonabłonkowy szyjki macicy
Rozpoczęcie: 27 października 2023
Zakończenie: 6 sierpnia 2026
134 636 zł
WesprzyjWsparło 1810 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0374421
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0374421 Anna

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Annie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Anna Warmuz, 39 lat
Bytom, śląskie
Nowotwór złośliwy dolnego odcinka jelita grubego, miejscowo zaawansowany rak płaskonabłonkowy szyjki macicy
Rozpoczęcie: 27 października 2023
Zakończenie: 6 sierpnia 2026

Aktualizacje

  • PILNE❗️Guz jest nieoperacyjny – zostało leczenie paliatywne! Ania potrzebuje pomocy❗️

    Kochani,

    w 2023 roku lekarze podjęli decyzję o leczeniu paliatywnym, ponieważ zmagam się z guzem nieoperacyjnym. Był to moment bardzo trudny – usłyszeć, że medycyna nie widzi już ścieżki do wyleczenia, a jedynie możliwość zatrzymywania choroby i walki o jak najlepszą jakość życia.

    Po roku intensywnej chemioterapii paliatywnej pojawiła się kolejna propozycja leczenia – radioterapia. Jednak intuicja i potrzeba szukania kolejnych możliwości nie pozwoliły mi się zatrzymać. Zaczęłam konsultować się z innymi specjalistami i szukać nowych dróg. Od 2025 roku leczę się w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie pod opieką profesora, który podjął się prowadzenia mojego leczenia.

    Niestety, lekarze nadal nie dają mi realnych szans na całkowite wyleczenie. Mówią raczej o życiu „z chorobą” – na leczeniu, lekach i stałej kontroli już do końca moich dni. To trudna perspektywa, szczególnie gdy ma się 39 lat i wciąż tyle planów, marzeń i potrzeby zwyczajnego życia...

    Przez pewien czas byłam leczona chemioterapią w tabletkach, która miała pomóc utrzymać stabilizację. Niestety, sytuacja ponownie się pogorszyła. Aktualnie przede mną kolejny etap walki – rozpoczynam immunoterapię. To następna próba, kolejna szansa, której bardzo się chwytam z nadzieją, że przyniesie lepsze efekty i zatrzyma rozwój choroby.

    Życie z nowotworem w stadium paliatywnym nie jest łatwe. To codzienne mierzenie się z bólem, niepewnością, skutkami leczenia i ograniczeniami, których wcześniej nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić. Aby funkcjonować i zachować choć trochę komfortu, cały czas korzystam z fizjoterapii, wsparcia psychologicznego oraz wielu zabiegów pomagających mi radzić sobie z konsekwencjami choroby i leczenia.

    Nie jest to lekkie życie, ale nadal jest życiem. Wciąż próbuję znajdować w nim sens, siłę i przestrzeń na nadzieję. Uczę się żyć inaczej niż planowałam, czasem z ogromnym lękiem, czasem ze zmęczeniem, ale też z determinacją, by zawalczyć o każdy możliwie dobry dzień.

    Głęboko wierzę, że nowe leczenie przyniesie lepsze wyniki i pozwoli mi odzyskać choć trochę stabilizacji. Z całego serca proszę, bądźcie ze mną dalej i pomóżcie mi dalej walczyć!

    Ania

  • Ten dramat nie ma końca… POMOCY!

    Tak bardzo marzyłam, że to będzie ostatnia operacja. Łapałam się skrawków nadziei, że to ona pozwoli mi pozbyć się raka, już raz na zawsze. Każdego dnia modliłam się, by był to moment, który zakończy moje cierpienie i da szansę na dalsze życie. 

    31 października pojechałam do szpitala na planowaną operację usunięcia macicy. Okazało się jednak, że nie będzie to możliwe…  Lekarze odkryli rozsianie się guza po okolicznych narządach. Guz rozwinął się w okolicach jelita grubego, w pochwie, niedaleko pęcherza oraz w powłokach brzusznych. 

    Nie umiem opisać słowami całego przerażenia, rozpaczy i niemocy, które teraz czuję. Leczenie operacyjne przestało być możliwe. Jest to cios tak silny, że ciężko aż nabrać powietrza. Lekarze będą szukać dla mnie innego rozwiązania, rozważane jest leczenie chemią, bądź immunologiczne. Cokolwiek, co da mi szansę na przeżycie.

    Proszę, nie zostawiajcie mnie samej w tak tragicznym momencie. Wiem, że sama nie dam rady przez to wszystko przejść.

    Anna

Opis zbiórki

Poważne problemy zaczęły się bardzo niewinnie, na początku 2021 roku. Wtedy jeszcze nie spodziewałam się, że za rogiem stoi bezlitosny wróg, który ze wszystkich sił będzie próbował mnie pokonać. Walczę, choć momentami brakuje sił. Wiem jednak, że nie mogę się poddać.

Prowadziłam bardzo aktywny tryb życia. Chodziłam na siłownię, uprawiałam jogę, wiele tańczyłam. Pracowałam na pełen etat, a dodatkowo pasjonowałam się wizażem. Niestety w pewnym momencie zaobserwowałam niepokojące objawy, krwawienia, za które był odpowiedzialny z pozoru niegroźny polip. 

Anna Warmuz

Zostałam skierowana do szpitala, ale na moje nieszczęście wtedy wybuchła pandemia COVID-19, która była przyczyną przełożenia operacji na inny termin. Czas mijał, działając na moją niekorzyść, ale szpital nie mógł mnie przyjąć. Przekładanie terminów znacznie odbiło się na moim stanie zdrowia. Finalnie przyjęta zostałam na początku 2022 roku. Wtedy otrzymałam tę straszną diagnozę. Lekarze wykryli nowotwór złośliwy dolnego odcinka jelita grubego. Mówili o 95% szans na wyleczenie radio i chemioterapią. To, pomimo ogromnego strachu, napawało mnie nadzieją. Dowiedziałam się jednak, że jeśli podejmę się naświetleń, będę bezpłodna. 

Wylądowałam w szpitalu, gdzie rozpoczęłam naświetlania i chemioterapię. Czas mijał, a leczenie przynosiło ze sobą uciążliwe skutki uboczne: oparzenia w okolicy krocza, stany zapalne, nietolerancję pokarmową, wysypki i świąd. Wytrwałam i byłam z siebie bardzo dumna. Niedługo później okazało się, że wszystko się cofa, wyniki były dobre. Dbałam o siebie, chodziłam na badania kontrolne z nadzieją, że wszystko będzie dobrze. Niestety lekarz podczas jednej z wizyt nie miał dla mnie dobrych informacji. Los zadał mi kolejny cios. NASTĄPIŁ NAWRÓT!

Anna Warmuz

Jedynym ratunkiem okazała się operacja, usunięcie odbytnicy oraz założenie kolostomii końcowej. Przeszłam operację, która na szczęście przebiegła pomyślnie. W ciągu dwóch dni byłam w stanie wstać, usiąść i przejść parę kroków. Ale za rogiem czekała kolejna straszna diagnoza. Okazało się, że nowotworu nie udało się usunąć w całości, lekarze zauważyli nieprawidłowości również na macicy. Miałam zostać przyjęta we wrześniu na operację usunięcia macicy oraz kawałka pochwy. Pobrano jeszcze wycinek z pęcherza, który również okazał się nowotworowy

Czy to nie jest za wiele? Tak bardzo chciałabym móc powiedzieć „dość” i sprawić, że ten koszmar się skończy. Jednak każdego dnia, gdy się budzę, on trwa.

Anna Warmuz

Czekam na operację usunięcia macicy. Staram się wierzyć, że to już ostatnia, ale dostałam informację, że pojawiają się kolejne ogniska. Wróg nie odpuszcza. 

Żyję na oparach z nadzieją na dobre wieści. Pracuję nad sobą u fizjoterapeuty, psychologa, dietetyka i wielu innych specjalistów. Niestety to wszystko generuje ogromne koszty – nie mogę pozwolić, by to finanse stanęły na drodze do zdrowia. Walczę, staram się ze wszystkich sił, ale potrzebuję Waszej pomocy. Proszę, wesprzyjcie mnie w tej niewiarygodnie trudnej walce, najważniejszej w życiu walce. Nie mogę przegrać.

Ania

Wybierz zakładkę
Sortuj według