
"Nie jestem gotowa by odejść..." - pomóż uratować Anię!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, specjalistyczna dieta
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, specjalistyczna dieta
Aktualizacje
Stan po przeszczepie wątroby.
Pragnę podzielić się z Wami dwiema wiadomościami i jak to w życiu bywa – jest dobra i ta gorsza...
Dobre wieści: wygląda na to, że powoli moja nowa wątroba zaczyna coraz lepiej pracować. Według lekarzy parametry się poprawiają, a rehabilitantka twierdzi, że jest lepiej. W ostatnim czasie stoczyłam wielką walkę o swoje zdrowie i życie, więc teraz potrzebna jest każda nadzieja!
Niestety są też gorsze informacje... Od stycznia miałam TRZY przeszczepy wątroby. Kiedy to piszę, samej ciężko mi objąć to głową. Patrzę jednak na moje ciało i wiem, że jest możliwe, by to przeżyć. Ale ja chcę jeszcze ŻYĆ! Chcę być wsparciem dla syna, pobiec na wywiadówkę, pokazać mu kilka pięknych miejsc.
A dziś uczę się chodzić, samodzielnie jeść, umyć zęby i wciąż przebywam w szpitalu. Moja rehabilitacja i rekonwalescencja potrwa, o czym cały czas przypominają mi lekarze i terapeuci

Od początku stycznia przeszłam tak wiele operacji i zabiegów, że przestałam liczyć. Każda ingerencja w mój i tak już mocno osłabiony radio i chemioterapią organizm, to niewyobrażalny ból i strach, że już nie zobaczę syna, bliskich, przyjaciół.
Moje ciało to teraz tylko cząstka dawnej Ani. Mam bezwład nóg, rąk, zaniki mięśniowe, trudności z oddychaniem, zawroty głowy oraz liczne rany po wkłuciach centralnych...
Nie jestem gotowa by odejść… Jestem zdeterminowana, by ŻYĆ!
Potrzebuję wsparcia finansowego, które umożliwi mi codzienną fizjoterapię, zakup leków, środków higienicznych i opatrunkowych oraz artykułów medycznych, preparatów odżywczych, suplementów. Proszę Was o pomoc i z góry dziękuję za każdą złotówkę.
Ania
Opis zbiórki
Bycie mamą to mój największy powód do radości. Jestem szczęśliwym rodzicem 13-letniego syna, którym już od dawna zajmuję się sama. Moim celem jest wychowanie go na wspaniałego i silnego człowieka… Dlatego nigdy nie było dla mnie problemu, z którym nie umiałabym sobie sama poradzić. Samodzielna, zaradna, pełna energii i radości życia. Niestety do czasu…
Historia mojej choroby sięga czasów studenckich. To właśnie wtedy zdiagnozowano u mnie chorobę autoimmunologiczną – wrzodziejące zapalenie jelita grubego (Colitis Ulcerosa). Po kolejnych 10 latach, w 2012 roku doszło do tego pierwotne stwardniające zapalenie dróg żółciowych (PSC), czyli przewlekła choroba wątroby.
Powiedziano mi, że u ok. 15% chorych na PSC może rozwinąć się rak dróg żółciowych. Strach przed tym, co może nastąpić, był ogromny, lecz nie poddawałam się. Nie mogłam i nie chciałam! Żyłam normalnie, pracowałam, realizowałam swoje marzenia i plany. Stwierdziłam, że skoro mam już te dwie tak okrutne diagnozy, to już nic gorszego mnie nie spotka. Jak bardzo się myliłam…
W sierpniu 2022 roku mój stan zdrowia się pogorszył. Pogłębiono mi diagnostykę i na jej podstawie zdecydowano o dalszych badaniach kwalifikujących mnie do przeszczepu wątroby! Czy może być gorzej? Może…
Kiedy powoli oswajałam się z tą myślą – stało się coś strasznego!

W październiku 2022 roku otrzymałam najgorszą wiadomość w całym moim życiu. Diagnozę, która zabrzmiała jak wyrok – rozsiany rak dróg żółciowych z przerzutami do wątroby.
Tego dnia świat mi się zawalił. W głowie milion myśli i strach przed tym, co nastąpi. Obawa o los mojego syna, jak sobie beze mnie poradzi! Przecież muszę go wychować i jeszcze tak wiele nauczyć…
Dlatego nie poddałam się i walczę. W tej chwili mam podawaną chemioterapię. Jestem w trakcie intensywnego leczenia i powoli oswajam się z tą chorobą. Plan leczenia zakłada dalszą chemioterapię, termoablację zmian, terapię protonową, leczenie zagraniczne i być może w przyszłości przeszczep…
Choroba i leczenie całkowicie uniemożliwiają mi pracę zawodową, a tym samym pozbawiły mnie i moją rodzinę środków finansowych!
Na chwilę obecną potrzebuję środków na dalsze leczenie w tym konsultacje zagraniczne, wizyty u lekarzy, badania, leki, dojazdy do szpitala, preparaty odżywcze, suplementy, codzienne życie.
Mam 39 lat. Kocham życie i nie widzę innego wyjścia jak walczyć o nie każdym możliwym sposobem. Nie jestem gotowa by odejść…
Dziękuję za każdą pomoc!
Ania
Wpłaty
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
Trzymaj się Aniu!!!!
- Wpłata anonimowa100 zł
3mam kciuki