
Diagnoza: glejak IV stopnia❗️Trwa walka o życie Anny – ukochanej mamy Julii i Mateusza! RATUJ❗️
Cel zbiórki: Immunoterapia w Kolonii, przejazd, pobyt, leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Immunoterapia w Kolonii, przejazd, pobyt, leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Mam na imię Anna i w maju 2026 roku moje dotychczasowe życie nagle się skończyło. Usłyszałam diagnozę: złośliwy guz mózgu wielkości 4 cm. Glejak wielopostaciowy IV stopnia, czyli jeden z najbardziej agresywnych i śmiertelnych nowotworów na świecie.
Przez wiele lat zmagałam się z bólami głowy, ale przecież nikt nie podejrzewa od razu raka. Niestety dwa miesiące temu mój stan zaczął się pogarszać w zastraszającym tempie. Pojawiły się zawroty głowy, wymioty, ogromna senność i problemy z pamięcią. Przestałam jeść, pić i samodzielnie funkcjonować. Dosłownie traciłam kontakt z rzeczywistością!
Pod koniec maja trafiłam do szpitala. Badania wykazały OGROMNY GUZ oraz rozległy obrzęk mózgu. Przeszłam wielogodzinną operację ratująca życie. Lekarze otworzyli czaszkę i usunęli guz z lewego płata czołowego.
Przeżyłam. Obudziłam się. Ponownie zobaczyłam moje dzieci. Tylko to się liczyło.

Operacja uratowała mi życie, ale nie zakończyła walki. Dała mi jednak czas. Glejak wielopostaciowy jest wyjątkowo agresywnym nowotworem, którego nie można po prostu usunąć i o nim zapomnieć. Statystyki są bezlitosne. Przy standardowym leczeniu mediana życia wynosi zaledwie około 12-15 miesięcy.
Trudno opisać, co czuje człowiek, kiedy słyszy o takich liczbach. Jeszcze trudniej jest spojrzeć wtedy na własne dzieci i zastanawiać się, ile wspólnych chwil może nam pozostać. Lekarze mówią mi wprost, że guz prędzej czy później wróci. Dlatego muszę przygotować się na ten moment już teraz. Obecnie rozpoczęłam radioterapię i chemioterapię skojarzoną. Mój stan jest stabilny, ale nie mogę pozwolić, aby ta chwilowa stabilizacja uśpiła naszą czujność.
Możliwości dalszego leczenia w Polsce są ograniczone, dlatego postanowiłam poszukać pomocy w innych krajach. Niestety leczenie za granicą jest bardzo drogie i nie jest refundowane. Największą nadzieję daje mi immunoterapia, w Niemczech w klinice IOZK, którą muszę rozpocząć w ciągu najbliższych kilkunastu tygodni. Jej koszt zwala z nóg.
W późniejszym czasie biorę pod uwagę również inne specjalistyczne terapie takie jak TTFields (Tumor Treating Fields). Ale to nie wszystko... Muszę być przygotowana także na możliwość kolejnej operacji lub zastosowania innych procedur zabiegowych w przypadku nawrotu guza. Jedną z takich metod jest NanoTherm.

Walka z nowotworem wiąże się z setkami innych wydatków, których nie da się przewidzieć. Zaawansowane badania molekularne guza, które mogą pomóc w dopasowaniu celowanych terapii, generator wodoru, który pomaga w codziennym funkcjonowaniu podczas chemioterapii, wizyty u specjalistów, konsultacje, badania, leki, rehabilitacja, transport, noclegi, odpowiednia dieta wspierająca organizm podczas leczenia, suplementy... To tylko niektóre z nich.
Do tego dochodzą zwyczajne koszty życia, które nie znikają tylko dlatego, że ciężko zachorowałam. Choroba ograniczyła moją samodzielność i możliwość normalnego funkcjonowania, a ukryte koszty tej walki z każdym miesiącem coraz bardziej mnie przerastają. Ale walczę i nigdy się nie poddam, bo mam dla kogo żyć.
Wielkim wsparciem jest dla mnie moja rodzina. Córka Julia, choć sama jeszcze się uczy, jest przy mnie w najtrudniejszych chwilach. Pomaga mi w codzienności i podtrzymuje mnie na duchu, kiedy sama tracę siłę. Codziennie rozmawia z wieloma ośrodkami neurochirurgicznymi i onkologicznymi w całej Polsce i na świecie. Mam również syna Mateusza, który dopiero skończył 18 lat i rozpoczyna dorosłe życie. Powinien myśleć o przyszłości, marzeniach i pierwszych ważnych decyzjach, już w przyszłym roku pisze maturę – a zamiast tego musi mierzyć się z chorobą swojej mamy.

Nie chcę i nie mogę się z tym pogodzić, żeby moje dzieci musiały się ze mną żegnać. Nie chcę być dla nich tylko wspomnieniem! Chcę nadal być ich mamą!
Bardzo trudno jest prosić ludzi o pieniądze na własne leczenie. Jeszcze trudniej żyć ze świadomością, że gdy guz wróci, dostęp do terapii dających mi szansę na życie, może zależeć od tego, czy będę miała odpowiednie środki. Nie mogę czekać do ostatniej chwili, bo wtedy może być już za późno. Dlatego proszę o pomoc już teraz.
Z całego serca proszę, pomóżcie mi przygotować się do dalszej walki i skorzystać z leczenia, które daje mi nadzieję. Proszę o szansę, by w chwili nawrotu choroby nie zabrakło mi możliwości działania. Proszę o więcej czasu z moimi dziećmi... Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliża mnie do dalszego leczenia. Każde udostępnienie może sprawić, że moja historia dotrze do osób, które zechcą mi pomóc. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie, dobre słowo, modlitwę i wsparcie. Dzięki Wam w tej najtrudniejszej walce mojego życia nie jestem sama.
Anna
- Iwona Płaszewska200 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje ❤️
- Wpłata anonimowaX zł
- Maciej100 zł
- Burak Michał300 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje ❤️
- Dawid Tasak50 zł
Oby udało się to jak najszybciej wyeliminować!
- Wpłata anonimowa20 zł