
Muszę żyć dla mojej córeczki – rak szyjki macicy niesie śmierć❗️
Cel zbiórki: Immunoterapia, leczenie i rehabilitacja, suplementy
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Immunoterapia, leczenie i rehabilitacja, suplementy
Aktualizacje
Błagam Was, bo nie mam już sił❗️Chcę żyć dla mojej córeczki...
To już ponad pół roku, odkąd ostatni raz się z Wami tutaj spotkałam. Mam nadzieję, że przez ten czas u Was było przede wszystkim zdrowie i spokój, bo dziś wiem jeszcze mocniej, jak ogromną wartość mają te dwie rzeczy.
U mnie niestety ostatnie miesiące były bardzo trudne, częściej bywałam na oddziale niż w domu. Ból, lęk, kolejne powikłania i leczenie, które z każdym kolejnym etapem coraz bardziej wyczerpuje mój organizm, stały się codziennością.
Dziś moje ciało mierzy się nie tylko z nowotworem, ale również z jego konsekwencjami. Mam złożoną stomię oraz nefrostomie. Leki przeciwbólowe przestały wystarczać, żeby choć częściowo opanować ból, konieczna stała się morfina. Każde kolejne leczenie niesie ze sobą następne obciążenia, a mój organizm jest coraz słabszy.
Coraz większym problemem stało się również poruszanie. Niedawno nie wyobrażałam sobie, że zwykłe przejście kilku kroków może stać się czymś tak trudnym. Dziś wózek jest dla mnie nie wyborem, ale koniecznością, kiedy chcę choć trochę samodzielnie funkcjonować. To dla mnie ogromnie trudne, zarówno fizycznie, jak i psychicznie.
Ale mimo tego wszystkiego wciąż jestem tutaj.
I mam dla kogo walczyć. Przede mną jest moja córeczka, która jeszcze niedawno była naprawdę malutka, a już we wrześniu rozpocznie kolejny, piękny etap swojego życia – pójdzie do przedszkola.
Patrzę na nią i czasami trudno mi uwierzyć, że minęły już ponad dwa lata mojej walki.
Dwa lata bólu, strachu, pobytów w szpitalu, leczenia, chwil zwątpienia, ale też dwa lata, w których każdego dnia miałam największy powód, żeby się nie poddać.
Chcę być przy niej.

Chcę zobaczyć jej pierwszy dzień w przedszkolu. Chcę słuchać, jak opowiada mi o swoich pierwszych przyjaciółkach, pierwszych sukcesach i małych dziecięcych problemach. Chcę patrzeć, jak dorasta. Chcę być mamą, do której będzie mogła przybiec z każdą radością i każdym smutkiem.
To właśnie o te zwyczajne, codzienne chwile walczę.
Moja walka z każdym dniem staje się trudniejsza, a ja jestem coraz słabsza. Są dni, w których naprawdę nie wiem, skąd znaleźć siłę na kolejny krok.
Ale wtedy patrzę na moją córeczkę i wiem, że muszę próbować jeszcze raz.
Dlatego dziś po raz kolejny zwracam się do Was z ogromną prośbą. Nie chcę i nie potrafię przechodzić przez tę walkę sama. Potrzebuję Waszego wsparcia, aby móc kontynuować leczenie, walczyć z chorobą i przede wszystkim mieć szansę zostać przy moim dziecku jak najdłużej.
Jeśli możecie, proszę – pomóżcie mi.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma znaczenie. Każde udostępnienie może sprawić, że historia mojej walki dotrze do kolejnej osoby, która zdecyduje się mi pomóc. Czasami jedno udostępnienie może być początkiem czegoś, co naprawdę zmieni czyjeś życie.
Proszę tylko o możliwość dalszego bycia mamą. Bo dla mnie każdy kolejny dzień z moją córeczką jest bezcenny.
Dziękuję Wam z całego serca za każdą wpłatę, każde udostępnienie, każde dobre słowo i każde przekazanie mojej zbiórki dalej.
To dzięki Wam nie czuję się w tej walce sama. A każdego ranka, kiedy otwieram oczy i widzę moją córeczkę, przypominam sobie, dlaczego nadal walczę.
Dla niej. Dla nas. I wierzę, że z Waszą pomocą ta walka jeszcze się nie skończy.
Ania
Błagam o pomoc! Każdy dzień mojego leczenia to walka o życie❗️
Obecnie przechodzę intensywną, prywatną terapię w Polsce, którą muszę przyjmować codziennie. To leczenie ratuje mi życie, ale jest niezwykle kosztowne. Niestety środki powoli się kończą, a ja nie mogę dopuścić do przerwania terapii – bez leczenia choroba postępuje bardzo szybko i zabija mnie krok po kroku.

Zmagam się także z ciężkimi powikłaniami po radioterapii, które bardzo obciążają mój organizm. Ich konsekwencją są ciągłe pobyty w szpitalu, które stały się moją codziennością. To jeszcze bardziej komplikuje cały proces leczenia i osłabia mnie fizycznie oraz psychicznie.
Zebrane środki przeznaczane są na bieżące leczenie, leki, wizyty oraz hospitalizacje. Równocześnie czekam na odpowiedzi z zagranicy dotyczące możliwych dalszych opcji terapeutycznych – to moja nadzieja, ale bez pieniędzy pozostanie tylko nadzieją.
Ból, osłabienie i strach towarzyszą mi nieustannie, ale nie mogę się poddać. Muszę żyć dla mojej córki, to ona daje mi siłę, gdy ledwo mam ją w sobie.

Bardzo proszę o dalsze wsparcie i udostępnienia. Każda wpłata to kolejny dzień życia, kolejny dzień walki o to, by móc być mamą dla swojej córki.
Dziękuję z całego serca każdej osobie, która pomaga mi nie przegrać tej walki.
Ania
Czy to już koniec? Rak szyjki macicy zabrał mi zdrowie, siły i normalne życie❗️
Każdy dzień jest dla mnie walką – jestem bardzo słaba, codziennie zmagam się z bólem i cierpieniem. Mimo tego nie chce się poddawać. Chcę żyć. Chcę walczyć dla mojego dziecka, które mnie potrzebuje.
Dotychczasowe leczenie w pierwszym etapie przyniosło wiele pokrzepienia i poprawy, niestety ostatni czas to zupełna odwrotność.... leczenie przestało działać, a choroba atakuje kolejne części mojego ciała. Lekarze w Polsce nie dają mi już szansy na wyzdrowienie i wskazują jedynie na leczenie paliatywne.
Umieram...

Niestety leczenie prywatne oraz szukanie pomocy za granicą to jedyna szansa ratunku. Jest to zarazem ogromny koszt, którego na ten moment sama wraz z rodziną i bliskimi nie jestem w stanie udźwignąć.
Dlatego z całego serca proszę Was o pomoc.
Każda złotówka, każde udostępnienie i dobre słowo przybliża mnie do ratunku i nadziei, że zdążymy, że to jeszcze nie koniec.
Nie proszę o cud, a i szansę, abym mogła dalej żyć i być mamą mojej córeczki...
Opis zbiórki
Mam na imię Ania, mam 33 lat i jestem mamą ukochanej, dwuletniej córeczki.
Jeszcze niedawno nasze życie było zwyczajne – pełne planów, dziecięcego śmiechu, trosk, ale i radości.
Dziś wszystko się zmieniło. Zamiast zajmować się moim dzieckiem, walczę o życie.
Nie tak miało być. To ja powinnam się nią opiekować, tulić, wychowywać…
A tymczasem choroba próbuje nas rozdzielić. Nie mogę na to pozwolić.
Diagnoza, która zniszczyła wszystko, co udało mi się zbudować!
W kwietniu 2024 roku usłyszałam słowa, których żadna kobieta, żadna mama nie chce nigdy usłyszeć – Złośliwy nowotwór szyjki macicy.
Guz był od początku nieoperacyjny. Lekarze natychmiast rozpoczęli leczenie: chemioterapia, radioterapia i brachyterapia. Przez dwa miesiące byłam hospitalizowana. Po wypisie – chwilowa ulga.
Ale tylko na moment.

Choroba wróciła. Tym razem jeszcze silniejsza.
Kilka miesięcy później przyszła wznowa i przerzuty do węzłów chłonnych.
Zaczęłam kolejną, jeszcze trudniejszą terapię: immunoterapię i chemię.
Niestety, organizm zareagował silną reakcją alergiczną. Zostałam wykluczona z programu refundowanego przez NFZ. Stanęłam pod ścianą – zostało tylko leczenie prywatne.
Pojawiło się światełko nadziei
Z trudem, ale rozpoczęłam prywatną terapię. I leczenie działa! Zmiany zaczęły się cofać. To dało mi nadzieję – ale też świadomość, że nie mogę się zatrzymać, bo wtedy wszystko wróci. A ja muszę żyć dla mojej córeczki.
Nie stać mnie na ratowanie własnego życia
Terapia działa, ale jej koszt jest ogromny. Początkowo pomagała mi rodzina – dziś nasze środki są wyczerpane. Nie proszę o pomoc dla siebie. Proszę dla mojego dziecka, które zasługuje na to, by mieć mamę.
Rak nie poczeka. Nie odpuści. Będzie mnie atakował tak długo, aż mnie pokona – jeśli nie zatrzymam go teraz. Błagam o każdą możliwą pomoc
Jestem wyczerpana fizycznie i psychicznie, ale nie mogę się poddać.
Jeśli się zatrzymam – przegram.
Z całego serca proszę o każdą wpłatę, każde udostępnienie, każde dobre słowo. Wierzę, że dobro wraca, i że z Waszą pomocą uda mi się wygrać tę walkę.
Dziękuję, że jesteście – Ania z rodziną

LICYTACJE –> KLIK (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Anonimowa Pomagaczka10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł