
Marzę, że kiedyś będzie lepiej! Pomóż mi, gdy zaczyna brakować nadziei...
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Problemy zdrowotne piętrzą się pod niebiosa, tak samo jak wydatki na leki! POMOCY!
Drodzy Darczyńcy przepraszam, że się nie odzywałam... Ostatnio tyle złego się działo, że nie byłam psychiczne w stanie się tym podzielić. Pisałam już Wam o zmianach skórnych. Okazało się, że jest to łuszczyca, która na domiar złego zajęła stawy. Niestety problemy estetyczne zmieniły się w poważne schorzenie, ale przynajmniej wiem, dlaczego przy złym samopoczuciu tak bolą mnie stawy. Jakby ktoś je wyrywał...
Na kręgosłupie piersiowym (Th3i i Th4) są zmiany ogniskowe. Niestety ból promieniuje nawet do klatki piersiowej, a czasami z jego powodu ciężko oddychać. Nerki dalej nie zaczęły normalnie działać, a leki nie pomagają im zadowalająco. Kamienie je zajmujące rosną. Może jest to spowodowane zaburzeniami elektrolitowymi. Czasami zastanawiam się, czy jeszcze będą działać. Jelita dalej strajkują, a zakrzepica szaleje w kończynach dolnych.
Bóle głowy, które męczą mnie od jakiegoś czasu, są bardzo uporczywe i niestety nigdy nie znikają. Najbardziej pomocne jest leżenie nią płasko, bez żadnej poduszki. Wtedy łatwiej jest to wszystko przetrzymać, bo zawroty głowy i zaburzenia równowagi dodatkowo utrudniają poruszanie się nawet po domu. Już wcześniej było ciężko przy spadkach ciśnienia i częstych omdleniach. Problemy piętrzą się pod niebiosa, tak samo jak wydatki na leki, już nie wiem, czy kiedykolwiek będzie lepiej.

Niestety muszę Was prosić o dalsze wsparcie. Marzę, by spokojniej móc patrzeć w przyszłość. Niestety teraz bardzo boję się, że nie będę mieć za co kupić leki, zrobić niezbędne badania, czy opłacić codzienne potrzeby. Dalej marzę o kimś, kto mógłby mi, choć czasem pomóc w domu, w tych najprostszych, ale dziś niemożliwych czynnościach. Niestety jeszcze nie mogę sobie na to pozwolić, bo wydatki leki, to worek bez dna.
Z drżącym sercem budzę się co rano, bo nie wiem, czy będę dziś miała pieniądze na wykupienie leków, siły na wstanie z łóżka, by zrobić sobie, chociażby herbatę. Wiem, że czasy są ciężkie, jednak błagam o wsparcie, którego tak bardzo potrzebuję. Pomóżcie mi z tą nierówną walką, by nadzieja znów pojawiła się w moim sercu. Każda złotówka, każda udostępniona wiadomość, modlitwa dawała mi siłę przez ten cały czas do dalszego życia. Błagam jednak o dalszą pomoc!
Anna
Szpital stał się moim drugim domem.. Proszę, nie zostawiajcie mnie!
Kochani Darczyńcy, dawno nie dzieliłam się z Wami nowymi informacjami, a działo się naprawdę dużo... Niestety mimo pobytu w szpitalu jest tylko gorzej. Po miesiącu pobytu zachorowałam na COVID, przez co mam ciągłą ciężkość i okropne bóle w klatce piersiowej. Całkowicie wysiadła mi krtań...
Bóle w obrębie jamy brzusznej też są bardzo dokuczliwe. Nie wiadomo czemu na twarzy mam bardzo nieprzyjemne zmiany skórne, które nie tylko źle wyglądają, ale palą żywym ogniem. Wykryto zmiany w części lędźwiowej i piersiowej kręgosłupa.
A na domiar złego praktycznie stanęło działanie nerek. Mimo cewnika i podawania leków ilość moczu jest wręcz homeopatyczna. Niestety nie wiadomo czemu jelita też ogłosiły strajk. Znaleziono krew ukrytą, ale diagnostyka posuwa się powoli. Prawdopodobnie problem jest też z hormonami.
Jak na razie nie ma codzienności – jest tylko szpital. Boję powrotu do domu. Nie tylko martwię się o moje funkcjonowanie, ale bardziej o leki. Nie mam w tym momencie za wiele na koncie, a leczenie jest kosztowne. Jestem załamana i czekam na kolejne specjalistyczne konsultacje. Może będzie szansa na jakąś odbudowę mojej psychiki.
Dziękuję wszystkim ludziom o wielkich sercach za wsparcie w tej trudnej walce. Równocześnie bardzo proszę o dalszą pomoc, bez Was sobie nie poradzę... Każda wpłata ma ogromną moc i daje mi nadzieję na lepsze jutro!
Ania
Opis zbiórki
Jeszcze niedawno miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Że po operacji wrócę do sił, do siebie, do życia. Tak się nie stało. Zamiast poprawy – przyszło coś, czego się nie spodziewałam. Coś, co powoli, dzień po dniu, zabiera mi wszystko.
Po operacji nerki zaczęły się komplikacje. Pojawiły się silne spadki ciśnienia, które sprawiają, że często mdleję nawet przy najprostszych czynnościach – takich jak wstanie z łóżka, zrobienie herbaty, prysznic. Każdy ruch to ryzyko. Potem przyszła zakrzepica żył głębokich. Ból, opuchlizna, lęk przed kolejnym zatorowym powikłaniem.
Ale to nie był koniec… Jakby jedna tragedia pociągała za sobą kolejne. Zdiagnozowano u mnie poważne problemy kardiologiczne, neurologiczne i gastrologiczne. Hormony szaleją. Nadnercza oraz tarczyca z guzami wszystko zaczęło się sypać. Moje ciało przestało być moją ostoją. Stało się więzieniem.
A moja psychika? Ona już dawno krzyczy o pomoc. Zmęczona, samotna, wypalona. Walczę z bezsennością oraz ciągłymi lękami, które nie pozwalają mi nawet zasnąć, kiedy noc przynosi chwilę ciszy. Nie mam nikogo, kto mógłby podać mi rękę, pomóc wstać z łóżka, posprzątać, ugotować obiad, pobiec po leki. A wszystko, co miałam, dosłownie wszystko, wydałam na pierwsze wizyty, na leki, na próbę przetrwania.

Dziś mam pusty portfel, ale serce, które wciąż chce bić. Które nie poddaje się mimo cierpienia. Mam marzenie, by znów stanąć na nogi oraz by żyć choć trochę łatwiej, bez nieustannego strachu, że jutro nie będzie już czym zapłacić za leki, że znów trzeba będzie wybierać między jedzeniem a badaniem
Dlatego z wielkim bólem, ale i iskierką nadziei proszę Was, dobrych ludzi: pomóżcie mi przetrwać. Pomóżcie mi zebrać środki na leki, niezbędne badania, codzienne potrzeby i zaległe rachunki, które rosną szybciej niż nadzieja. Jeśli to możliwe marzę o kimś, kto mógłby mi, choć czasem pomóc w domu, w tych najprostszych, ale dziś niemożliwych czynnościach.
Zawsze starałam się być samodzielna. Dziś jednak, z drżącym sercem, muszę przyznać: nie daję już rady.
Jeśli tylko możecie, pomóżcie mi zawalczyć o spokojniejszy dzień. Każda złotówka, każda udostępniona wiadomość, modlitwa to dla mnie więcej, niż potraficie sobie wyobrazić. Dziękuję z całego serca za nadzieję, którą mi dajecie. Błagam o pomoc. I z głębi serca za nią dziękuję…
Anna
- Ola50 zł
Życzę dużo zdrowia
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Dużo siły , wytrwałości i radości życzę.20 zł
- Ania50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł