

Ból nie pozwala mi żyć! Proszę, pomóż mi!
Cel zbiórki: Leczenie pooperacyjne, rehabilitacja
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie pooperacyjne, rehabilitacja
Opis zbiórki
Od 12 lat zmagam się z endometriozą – chorobą bardzo przebiegłą, która powoduje ogromny ból. Guz jest już duży, naciekający na narządy... W każdej chwili może pęknąć, a ja mogę dostać krwotoku, co skończy się tragicznie... Proszę o pomoc!
Kiedy poznałam diagnozę, szybko przeszłam pierwszą operację, dzięki której przez kilka kolejnych lat znów mogłam cieszyć się życiem. Niestety, 6 lat temu ona - bezlitosna endometrioza - pojawiała się znowu. By móc na nowo zapomnieć o chorobie, konieczna okazała się następna operacja. Jednak i tym razem się nie udało. Endometrioza znów nie dała za wygraną. Wróciła i zaatakowała ze zdwojoną siłą!

Szukając dla siebie pomocy trafiłam na klinikę, która przeprowadza operację endometriozy głęboko naciekającej za pomocą robota da Vinci. Wiązałam z tym zabiegiem ogromne nadzieje, bo wiedziałam, że właśnie taka metoda leczenia daje duże szanse na całkowite wyzdrowienie oraz zapewnia minimum ryzyka przy operacji...
Niestety, wczoraj, otrzymałam wyniki badań, które wykazały, że zmiany w moim brzuchu są o wiele bardziej rozległe niż wcześniej zakładano... Od razu zostałam wykluczona z leczenia tą metodą.
Okazało się, że muszę przejść operację znacznie bardziej skomplikowaną! Na szczęście jest możliwość, aby zabieg został przeprowadzony na NFZ. Wiem jednak, że zaraz po nim będę potrzebowała dalszego leczenia pooperacyjnego oraz rehabilitacji - a to wszystko kosztuje...
Kwoty przerażają, jednak tylko leczenie daje mi nadzieję na życie bez bólu! Mam mało czasu, dlatego bardzo proszę o pomoc! Każda wpłata przybliża mnie do lepszej codzienności!
Anna

Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.
Wpłaty
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Artur50 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Katarzyna WodolskaX zł
Proszę się nie poddawać i cieszyć każdym dniem. Ludzie mówią to nie rak ale kto tego nie przeżył nie zrozumie.