
Mama 5-letniej Marysi przegrywa z rakiem! POMOCY❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w klinice w Izraelu
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w klinice w Izraelu
Aktualizacje
DRAMAT – mamy 9 dni❗️Umiera mama 5-letniej Marysi!
Błagam Cię! Mam tylko 4 dni na opłacenie leczenia, od którego zależy moje życie!
Mam na imię Ania, mam 32 lata, rodzinę i pięcioletnią córeczkę o imieniu Marysia. Umieram na raka jajnika i mam tylko 4 dni na ratunek!
Płaczę niemal ciągle! Patrze na moje małe dziecko, które niebawem może zostać bez mamy! Nie chce umierać! Chcę żyć i być mamą dziewczynki, którą kocham najbardziej na świecie!
Błagam, pomóżcie mi, uratujcie mnie i moją córeczkę, byśmy mogły pozostać razem!
Leczenie oszacowano na 1,5 miliona złotych. Wiem, że to kolosalna suma. Czy jednak można wycenić życie i miłość? Kiedy muszę zacząć? Właściwie od razu!
W ręku trzymam fakturę, którą mam opłacić – to faktura za moje życie! Proszę! Jeśli jesteście w stanie jakkolwiek pomóc, realnie wpłynąć na moje życie – zróbcie to. Będę wdzięczna teraz i zawsze!
AniaZ ostatniej chwili❗️PEŁNA MOBILIZACJA!
Kochani, błagam Was o cud! Mam mało czasu!
Odbyło się już pobranie próbek do badań genetycznych i są one już w USA. Dla mnie to ogromna szansa na pokonanie tej strasznej choroby!
Po około 3 tygodniach przyjedzie wynik, plam leczenia, a co za tym idzie pierwszy wyjazd do Izraela. Moje życie wyceniono na ogromne pieniądze!
Ze wszystkich sił proszę Was o pomoc, bez której nie mam żadnych szans! Jestem mamą i nikt mnie nie zastąpi. Chcę żyć dla swojej córeczki, chcę pozostać z nią jak długo się da...
Opis zbiórki
Mam na imię Ania, mam 32 lata, rodzinę i pięcioletnią córeczkę o imieniu Marysia. Choruję na raka jajnika od 2020 roku. Wcześniej byłam pewna, że do szczęścia już niczego mi nie brakuje, niestety czasami życie szykuje nam niespodzianki, na jakie nie jesteśmy gotowi.
Gdy Marysia skończyła roczek, dowiedziałam się, że mam raka jajnika w trzecim stadium zaawansowania. Owszem – choroba daje wcześniejsze symptomy, ale ten rodzaj nowotworu jest trudny do wykrycia, a objawy umykają. Usprawiedliwiamy je gorszym samopoczuciem czy osłabieniem organizmu.

Przyjęłam trzy cykle chemioterapii, które nie tylko spowodowały utratę włosów, ale także bardzo osłabiły mój organizm, nie poprawiając jednocześnie mojego zdrowia. Guzy, które miałam, urosły podczas przyjmowania chemii. W szpitalu, w którym się leczyłam, lekarz prowadzący zalecił próbowania innych chemioterapii, nie chciał podjąć się operacji.
Na szczęście Bóg pobłogosławił mnie cudowną rodziną i przyjaciółmi, oni dają mi ogromne wsparcie. To właśnie oni znaleźli inny szpital, wspaniałego profesora, który mnie zoperował. Operacja trwała 6 godzin, spędziłam kilka dni na intensywnej terapii, największy z guzów był wielkości piłki, ale udało się usunąć wszystko. Niestety sama operacja nie wystarczyła, aby nowotwór znów się nie uaktywnił.
Przyjęłam już 18 dawek leku, na który pomogliście mi zbierać pieniądze, jeśli się nie mylę 12 chemii opartej ma platynie, 8 tzw. „czerwonej” (było już jej tyle, że straciłam rachubę).
Guzy ciągle wracają. Mój organizm przestał odpowiadać na platynę. Pani doktor zakończyła leczenie „czerwoną” chemią, ponieważ bała się, że moje serce nie wytrzyma. Wykorzystałam już wszystkie możliwe szanse na leczenie w Polsce, a choroba postępuje z dnia na dzień.

Jestem zmęczona ciągłym leczeniem – najdłuższa przerwa między chemiami jaką miałam od 4 lat, to 4 miesiące. Mimo to chcę walczyć dalej – jeszcze tli się nadzieja.
Szansą na dalsze życie jest leczenie zagraniczne (w Izraelu). Konsultowałam się z lekarką z tamtejszej klinki, która zaleciła mi specjalistyczne badania genetyczne, których w naszym kraju się nie wykonuje. Od tych badań zależy, jaki lek (również niedostępny w Polsce) zostanie mi podany.
Aktualne badania, leki, dojazdy do placówek medycznych, a także konsultacje zagraniczne to ogromna kwota! W tym momencie muszę jak najszybciej wykonać badania, a gdy przyjdzie wynik – jak najszybciej poddać się leczeniu.
Leczenie wstępnie oszacowano na 1,5 miliona złotych. Wiem, że to kolosalna suma. Czy jednak można wycenić życie i miłość?

Mam nadzieję, że uda mi się wykorzystać tę szansę, uzbierać potrzebną kwotę, że będę mogła towarzyszyć córce w dorastaniu, dalej cieszyć się każdym dniem, co rok wyczekiwać wiosny. Mam nadzieję, że będzie to trwało jak najdłużej, żebym mogła dalej cieszyć się życiem w otoczeniu najbliższych.
Z góry dziękuję za każdą przekazaną złotówkę. Za każdy nowy dzień, którym będę mogła się cieszyć z bliskimi, za każdy uśmiech na twarzy Marysi, każdą nową możliwość przytulenia jej i każdej bliskiej mi osoby.
Proszę! Jeśli jesteście w stanie jakkolwiek pomóc, realnie wpłynąć na moje życie – zróbcie to. Będę wdzięczna teraz i zawsze!

lICYTACJE –> KLIK (otwiera nową kartę)

Gazeta.pl –> KLIK (otwiera nową kartę)
SUPER EXPRESS –> KLIK (otwiera nową kartę)
MEDONET.PL –> KLIK (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
