
Tętniak chciał ją zabić… Ania ma 41 lat i dla kogo żyć!
Cel zbiórki: Roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjny, zakup leków oraz środków medycznych
Cel zbiórki: Roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjny, zakup leków oraz środków medycznych
Opis zbiórki
Ania i mój tata byli w szczęśliwym związku przez 18 lat. Mają 16-letniego syna i mnie. Partnerka taty nie jest ze mną spokrewniona biologicznie, ale zawsze była jak druga mama. Miałyśmy dobry kontakt i byłyśmy bardzo ze sobą zżyte. Pewnego ranka po prostu zabolała ją głowa. Ból był nie do zniesienia. Później stopniowo pojawiał się problem z mówieniem i brak kontroli nad ciałem. Dalej było już tylko gorzej…
Ania była aktywna zawodowo, prowadziła swoją działalność. Na co dzień tryskała energią, zawsze z sercem na dłoni. Wiedzieliśmy, że bez wahania oddałaby najbliższym wszystko, co miała, byle byli szczęśliwi. Nic nie wskazywało na to, że nasze spokojne, normalne życie z dnia na dzień przerodzi się w koszmar.
Tego dnia karetka zabrała partnerkę mojego taty do szpitala, gdzie trafiła na OIOM. Jak się okazało, w jej głowie pękł ogromny tętniak! Rozlew krwi był tak duży, że wymagała natychmiastowej operacji. Została wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. Konieczna była pilna operacja. Podczas zabiegu wycięto Ani także kawałek kości czaszki.
Ania była dwa tygodnie w śpiączce, pod respiratorem. Gdy ją wybudzono, obrzęk mózgu powoli zaczął zmniejszać objętość, a parametry się ustabilizowały. Planowano wykonać plastykę kości czaszki, jednak nie udało się to – doszło do martwicy tkanek w obrębie rany pooperacyjnej.
Nasza droga do normalności od samego początku jest bardzo kręta. Wszystkie plany są uzależnione od sytuacji, która zmienia się w przypadku Ani z godziny na godzinę.
Obecnie jest osobą leżącą, z rurką tracheostomijną, z głębokim niedowładem lewostronnym i podejrzeniem zespołu Tersona (niedowidzi na jedno oko).
Codziennie uczy się na nowo mówić, próbuje samodzielnie jeść, ale występują jeszcze duże problemy z połykaniem. Przez głęboki niedowład wózek, którym może się poruszać, musi być przystosowany do jej potrzeb. Nie jest samodzielna, potrzebuje stałej opieki i pomocy przy wszystkich funkcjach dnia codziennego.
Ze względu na stan zdrowia Ani, niewiele miejsc jest dostosowanych i gotowych, żeby przyjąć ją na rehabilitację. Teraz przebywa w miejscu oddalonym od naszego domu o ponad 200 km, które jako jedyne podjęło się tego zadania. Pobyt jest opłacony do 21.04 i nie wiemy co dalej… Czekamy, aż wszystko się poprawi i musimy być w każdej chwili w gotowości na kolejne, bardzo duże wydatki.
Chcemy zapewnić Ani jak najlepsze warunki. Wiemy, że stan psychiczny ma wielki wpływ na rehabilitację. Widzimy, jak bardzo chce do nas wrócić. Próbuje się z nami kontaktować, dużo rozumie i naprawdę pojawiają się cienie szansy na lepszą przyszłość!
Leczenie Ani będzie bardzo kosztownym procesem. W trakcie badań okazało się, że pojawiają się odleżyny, trudności z unormowaniem wyników, aby jej organizm był gotowy na plastykę kości czaszki. Ponadto w obrębie jej biodra znaleziono guz. Obecnie czekamy na wyniki z nadzieją, że nie jest to nowotwór…
Nikt z nas i naszej rodziny nie spodziewał się, że z dnia na dzień wszystko może się zmienić. Chociaż minęło już kilka tygodni, nadal pamiętamy, jak okropny jest strach o życie najbliżej osoby… Ania chciała z nami zostać! Jest silna i zasługuje na szansę. Chcemy jej to zapewnić i postawić ją na nogi, widzieć, że już nie cierpi i móc jeszcze kiedyś z nią porozmawiać. Prosimy o każdy, nawet najmniejszy gest wsparcia!
Pamela z tatą
Wpłaty
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wojtas50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Mądra50 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa20 zł