Umiera serce matki❗️Ania potrzebuje PILNEJ operacji, by dalej żyć - ratunku!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 9 197 osób
367 703,57 zł (50,64%)
Brakuje jeszcze 358 360,43 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0112318 Anna
Zbiórka na cel
ratująca życie operacja serca w USA

Anna Zakrzewska, 36 lat

Leśniewo, pomorskie

złożona wada serca: anomalia Ebsteina

Rozpoczęcie: 19 Lutego 2021
Zakończenie: 12 Maja 2021

08 Kwietnia 2021, 08:57
Dramatyczne wieści z USA❗️Zostało TYLKO kilka tygodni na ratunek!

Kochani,

Mamy bardzo złe wieści… Kosztorys ze szpitala w Pittsburgu obowiązuje TYLKO do 12 maja! Do tego czasu Ania powinna wpłacić całą kwotę za operację… W przeciwnym razie będzie musiała starać się o kwalifikację ponownie, a nowy kosztorys oznacza większe ceny i mniejsze szanse na życie, bo wrogiem jest czas!

Ania nie może dłużej czekać! Ciężko oddycha, bardzo szybko się męczy… Dzieci Ani z przerażeniem patrzą na stan ukochanej mamusi. Czują, że Ani grozi śmiertelne niebezpieczeństwo! Tak bardzo boją się, że coś jej się stanie!

Anna Zakrzewska

Został nam niecały miesiąc na ratunek… Błagamy o pełną mobilizację! Nie odkładaj pomocy na jutro, bo jutro Ania może już nie mieć szans na życie…

Maks i Małgosia błagają Cię o pomoc dla mamy!

BARDZO PILNE! Umiera serce matki dwóch małych dzieci! Ania potrzebuje pilnej operacji, ratującej życie... Bez niej jej serce po prostu przestanie bić! W Polsce ratunku dla Ani już nie ma, zostały USA - tylko tam mogą jeszcze operować... Ania jest przerażona, ale walczy, ma córeczkę i synka - ma dla kogo żyć! Błagamy o pomoc - operacja musi odbyć się jak najszybciej... Pomóż, póki jest jeszcze nadzieja!

Anna Zakrzewska

Mam na imię Ania, mam 35 lat, jestem mamą dwójki dzieci - 11-letniego Maksia i 9-letniej Małgosi. Od urodzenia zmagam się z wadą serca. Cierpię na Zespół Ebsteina, to wada bardzo rzadka, obejmująca mniej niż 1% przypadków. Przez całe życie byłam pod opieką kardiologa. Zawsze słyszałam, że mojej wady nie trzeba operować i wszystko jest pod kontrolą. Wyszłam za mąż, pracowałam, urodziłam dwoje dzieci... Częściej może się męczyłam, ale żyłam normalnie, jak każdy zdrowy człowiek.  Do czasu. Kilka miesięcy temu upomniała się o mnie śmierć...

W ciągu zeszłego roku mój stan zdrowia bardzo się pogorszył. Zmęczenie dawało mi się we znaki, do tego doszło straszne kołatanie serca, duszności, problemy z oddychaniem... Podczas ostatniej wizyty w klinice kardiologicznej okazało się, że jednak moje serce wymaga operacji. Ale jak to? Tak nagle? Dlaczego?! Przecież wszystko było pod kontrolą, przecież wady nie trzeba operować! A jednak… Świat wirował mi przed oczami, gdy dotarła do mnie brutalna prawda. Moje serce niedomaga, a ja bez operacji nie mam szans!

Przez kilka ostatnich miesięcy więcej byłam w szpitalu niż w domu... Ratunku szukałam w całym kraju. Rajd od szpitala do szpitala. Zabrze, Warszawa... Wszędzie słyszałam, że trzeba operować i to pilnie, tyle że w Polsce nikt się tego nie podejmie. Bardzo nam przykro, nic nie możemy zrobić. Zbyt skomplikowana wada serca, zbyt rzadka, nie zajmujemy się tym... Ewentualnym rozwiązaniem, jeśli nie uda się zrobić operacji, jest dla mnie czekanie na przeszczep serca. Czekanie, które mogę nie przeżyć...

Jedyny ratunek to operacja w USA, w szpitalu w Pittsburgu, gdzie specjalizują się w leczeniu operacyjnym takiej wady, jaką mam. Szpital w Pittsburgu jest wprawdzie szpitalem dziecięcym, u dorosłych takie wady operuje się rzadko, ale po zapoznaniu się z moimi wynikami lekarze podjęli decyzję - mam jeszcze szansę na naprawdę serca! Trzeba jednak działać szybko, bo mój stan zdrowia pogarsza się gwałtownie... Nie mam dużo czasu na zebranie ogromnych środków. Jak najszybciej muszę znaleźć się w USA!

Anna Zakrzewska

Operacja kosztuje ponad 700 tysięcy złotych... To dla mnie bardzo trudne, prosić o pomoc. Codziennie patrzę jednak na twarze moich dzieci i wiem, że dla nich muszę żyć! One potrzebują mamy, która będzie obok, wysłucha, wychowa, przytuli... Nie skażę ich na traumę, jaką jest utrata matki!

Czuję się już bardzo źle, każdy wysiłek jest zabójczy dla mojego chorego serca... Nie mogę normalnie funkcjonować i pracować. Po przejściu kilku schodków dyszę jak staruszka, Prawa komora jest tak duża, że uciska już płuco, coraz trudniej mi oddychać... Wiem, że mój czas się kończy, dlatego proszę o pomoc. Chcę żyć, chcę być mamą... Błagam o ratunek!

Anna Zakrzewska

Pomóc Ani można też, biorąc udział w LICYTACJACH

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 9 197 osób
367 703,57 zł (50,64%)
Brakuje jeszcze 358 360,43 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0112318 Anna