Pilne!
Antoś Kidoń - zdjęcie główne

Okrutny nowotwór chce odebrać nam synka! Jedyną nadzieją przeszczep! Ratunku!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Antoś Kidoń, 2 latka
Kalisz, wielkopolskie
Nowotwór złośliwy wątroby - wątrobiak zarodkowy (hepatoblastoma)
Rozpoczęcie: 16 września 2024
Zakończenie: 21 marca 2026
6707 zł
WesprzyjWsparło 110 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0611368
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0611368 Antoni
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Antoniemu poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Antoś Kidoń, 2 latka
Kalisz, wielkopolskie
Nowotwór złośliwy wątroby - wątrobiak zarodkowy (hepatoblastoma)
Rozpoczęcie: 16 września 2024
Zakończenie: 21 marca 2026

Aktualizacje

  • Najnowsze informacje o Antosiu!

    17 września synek pomyślnie przeszedł przeszczep. Dawcą był tata Antosia. Wszystko poszło zgodnie z planem, z czego bardzo się cieszymy. Dalej potrzebujemy jednak Waszego wsparcia! Koszty walki o zdrowie synka są ogromne.

    Po przeszczepie czekały synka dwa cykle chemioterapii. Mój biedny, malutki chłopiec musiał znosić tak silne leczenie. Miał duże problemy z jedzeniem, ale powoli wszystko wraca do normy.

    W najbliższych dniach w końcu wyjdziemy do domu! Niesamowicie się z tego cieszę, ale martwię się też, jak udźwigniemy wszystkie koszty, które musimy ponosić.

    Antoś potrzebuje leków, środków higienicznych i rehabilitacji. Do tego dochodzą też zwykłe wydatki, takie jak pampersy, czy mleko. Wszyscy wiemy, jak bardzo wzrosły koszty życia.

    Bardzo proszę o wsparcie w walce o mojego synka! Z góry dziękuję za każdą pomoc!

    Mama Antosia

Opis zbiórki

Historia z najgorszych koszmarów zaczęła stawać się brutalną rzeczywistością, gdy choroba zaatakowała nasz cenny skarb – ukochanego synka. Piekło zaczęło się od druzgocącej diagnozy brzmiącej jak jednoznaczny wyrok – w ciele Antosia rozwija się nowotwór wątroby. Od tamtej pory widok cierpiącego syna rani nas jak cierń, a niewiadoma, co przyniesie jutro, nie pozwala spać...

Po przerażających słowach lekarzy nasze życie zmieniło się nie do poznania. Mamy za sobą krótki, ale intensywny okres usłany strachem oraz ogromnym cierpieniem. Wszystko zaczęło się zaledwie półtora miesiąca temu – Antoś przestał jeść, narzekał na ból brzucha, a dotknięcie go sprawiało mu ogromny ból. Trwało to jakiś czas, więc pojechaliśmy do szpitala w Kaliszu, aby zweryfikować jego stan zdrowia. Tam padły słowa, które zrujnowały nasze plany, a spokojna rzeczywistość rozsypała się w drobny mak – Wasz synek ma GUZA!

Antoni Kidoń

Nowotwór postępuje szybko – Antoś w ciągu doby spuchł przez zbierające się w jego organizmie płyny. Po oddziale w Kaliszu przeniesiono go do szpitala w Poznaniu, gdzie synek przeszedł jeden cykl chemioterapii. Dzięki nim jego stan się w niewielkim stopniu się poprawił, ale to nie koniec koszmaru – czeka go skomplikowana operacja.

Antoś nie skończył jeszcze roczku, a choroba, która okrutnie rozgościła się w jego organizmie, odebrała nam resztki nadziei na jego spokojne życie. Mój syn choruje na wątrobiaka zarodkowego (Hepablostoma). Brakuje nam słów, które potrafią opisać rozpacz, rozdzierającą nasze serca. Nasze dziecko obecnie przebywa w specjalistycznej klinice w Warszawie, gdzie jest poddawane intensywnemu leczeniu chemioterapią. Ma za sobą w tej placówce już 5 cykli. Przed nami jeszcze trudniejszy etap – Antoś będzie musiał przejść PRZESZCZEP WĄTROBY, który jest zaplanowany na 17 września. Ciągle drżymy o jego przyszłość.

Antoni Kidoń

Niestety, życie zdaje się być dla naszej rodziny coraz bardziej okrutne. Znaleźliśmy się w sytuacji, na którą nie byliśmy przygotowani – zarówno psychicznie, jak i finansowo. Nie możemy się jednak poddać – przed nami najważniejsze działania, czyli proces leczenia Antosia. Niestety, ja – ojciec –  nie mogę wrócić do pracy, ponieważ muszę być przy synku każdego dnia. Nasze oszczędności są na wyczerpaniu, a koszty leczenia oraz koniecznej rehabilitacji po operacji nas przerastają. 

Błagamy z całego serca o Wasze wsparcie. Każda wpłata jest dla nas największym darem ludzkiej dobroci. Codziennie budzimy się z nadzieją, że nasz synek w końcu pozbędzie się okrutnego przeciwnika z organizmu i będzie mógł spokojnie się żyć, odpoczywając od szpitalnych ścian. Dziękujemy za każdą pomoc oraz dobre słowo.

Rodzice Antosia

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł

    ♥️♥️♥️♥️♥️

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    5 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • Marcelek
    Marcelek
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł