Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

❗️Małe serduszko - bardzo chore... Pomóż ratować Antosia!

Antoni Kuczyński
Zbiórka zakończona

❗️Małe serduszko - bardzo chore... Pomóż ratować Antosia!

1 469 912,18 zł ( 100,89% )
Wsparło 32656 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0121350 Antoni
Cel zbiórki:

operacja serduszka w klinice w Bostonie w USA, lotniczy transport medyczny

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Antoni Kuczyński, 18 miesięcy
Sejny, podlaskie
przełożenie wielkich pni tętniczych z zarośniętą zastawką pnia płucnego, zespół heterotaksji pod postacią prawostronnego izomeryzmu
Rozpoczęcie: 11 Marca 2021
Zakończenie: 4 Czerwca 2021

Aktualizacje

Najnowsze wieści od Antosia!

Antoni Kuczyński

Udało się, jesteście wielcy!

Kochani, 

jeśli słyszeliście 15 minut temu ogromny huk, to był to prawdopodobnie kamień, który spadł nam z serca. Dzięki Wam udało nam się zebrać całą kwotę i zazielenić pasek na 100%. To najpiękniejszy prezent, jaki mogliśmy sobie wymarzyć na Dzień Dziecka. Ogromne podziękowania dla Was!

Dzisiejszej nocy pewnie nie prześpimy z wrażenia, a już jutro z rana bierzemy się za domknięcie wszystkich spraw finansowych, żeby Antoś za 2 tygodnie mógł być przyjęty na oddział szpitala w USA.

Z uwagi na trwające i kończące się jeszcze licytacje, zbiórka została przedłużona do piątku.

Wdzięczni i wzruszeni rodzice. 

❗️Ostatnia prośba, ostatnie godziny zbiórki!

Kochani,
ze ściśniętym gardłem spoglądamy na ostatnie planowane godziny naszej zbiórki. Lada moment musimy zapłacić za operację w USA, a na liczniku wciąż jeszcze brakuje ponad 90 tys. zł... Cały czas wierzymy, że ten cud wydarzy się na naszych oczach i magiczne 100% pojawi wreszcie na zbiórce. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, ale nie wszystko już zależy od nas...



Antoni Kuczyński


Wiemy, że już wielokrotnie prosiliśmy o pomoc. Wiemy, że w tych czasach każdemu jest trudno. Ale jeśli każda z tych 30 tys. osób, które wsparły nas do tej pory wpłaci jeszcze 3 zł, to z naszych serc spadnie ogromny kamień strachu i niepewności. Proszę, bądźcie z nami ten ostatni raz, musimy ocalić naszego synka!

Sylwia - mama

❗️PILNE! Mamy termin operacji, zostało tak niewiele czasu...

Kochani,

za miesiąc o tej porze powinniśmy być już w drodze do Stanów. Termin przyjęcia Antosia na oddział wyznaczono na 15 czerwca, a samą operację tydzień później. Niestety, zapłacić musimy do końca maja... Zostało nam tylko kilkanaście dni, a na zbiórce wciąż brakuje prawie pół miliona złotych. Jeśli nie zdążymy, trzeba będzie przełożyć wyjazd. A każdy dzień zwłoki to dla Antosia ogromne zagrożenie. 

Antoni Kuczyński

Serduszko naszego synka to tykająca bomba. Nie wiemy, ile dokładnie czasu mu zostało. Może miesiąc, a może wszystko się rozsypać jak domek kart już jutro... Operacja korekcji wady jest skrajnie trudna i podjęcia się takiego zabiegu mogłoby ledwie kilku kardiochirurgów na świecie. Ośrodek w USA jest praktycznie najlepszy. 

W przypadku niewykonania operacji w najbliższych tygodniach - prognoza jest zła. Należy przypuszczać, że dziecko będzie coraz bardziej niedotlenione, skrajna sinica jest zagrożeniem życia. Tylko przeprowadzenie całkowitej korekty wady, tak jak proponuje ośrodek w Bostonie, daje szansę dziecku na komfort życia i długoletnie przeżycie. Takie słowa padły z ust naszego prof. z Krakowa...

Antoni Kuczyński

Stajemy na rzęsach. Nie śpimy po nocach, jednym okiem spoglądając na parametry synka, a drugim na zielony pasek zbiórki, któremu jeszcze tak wiele brakuje do końca. Gdyby było jakieś magiczne zaklęcie, które pomogłoby mocniej przyspieszyć zbiórkę, wymawiałabym je bez ustanku. Póki co znam tylko jedno - proszę... I powtarzam w kółko jak mantrę. Bo tylko tak mogę dotrzeć do Twojego serca. Jeśli z moim synkiem stanie się coś złego, mój świat przestanie istnieć, a ja nigdy sobie nie wybaczę, że to przez pieniądze, których zabrakło w najważniejszym momencie...

Sylwia - mama 

❗️Saturacje nam spadły... Krzyk rozpaczy ze szpitala!

Kochani,

błagam o ratunek! Piszę do Was te słowa prosto ze szpitalnego oddziału. Niestety nasza sytuacja się diametralnie zmieniła... Jestem przerażona i nie wiem już jak ratować moje dziecko... W czwartek 8 kwietnia Antek miał cewnikowanie serca, a jego saturacje drastycznie spadły.



Lekarze poinformowali mnie, że nie wypuszczą nas ze szpitala jeszcze długo i jeśli zajdzie taka konieczność będą w procedurze ratowania życia operować Antka, pilnie tworząc serce jednokomorowe.

Serce jednokomorowe nie jest rozwiązaniem dla mojego syna, przedłuży jego życie, ale nie sprawi, że będzie mógł żyć w miarę normalnie. Nie chcę się poddawać, muszę walczyć o moje dziecko. Nie mamy kilku miesięcy, musimy jak najszybciej polecieć do Bostonu... Musimy uzbierać te pieniądze niemal natychmiast.

Antoni Kuczyński


Musimy, musimy, musimy... Ta presja mnie przytłacza, nie śpię po nocach, cały czas spoglądam na stronę zbiórki. Nie chce do końca życia wrzucać sobie, że nie zrobiłam wszystkiego, by dać Antosiowi w miarę normalne życie, by zapewnić mu piękną przyszłość.

Bądźcie z nami, pomóżcie nam nagłośnić tę zbiórkę, proszę. 

Sylwia - mama

Opis zbiórki

Dzisiaj 11 marca w momencie uruchomienia tej zbiórki nasz synek kończy roczek. Przez ten czas nie było nawet jednego dnia, żebyśmy nie drżeli ze strachu o jego życie, chociaż prawdziwy dramat rozpoczął się jeszcze w trakcie ciąży. Słowa, które słyszeliśmy w gabinecie lekarskim, trafiały w nas niczym pociski wystrzelone z pistoletu. Serduszko, wada, operacja… Żaden człowiek nie jest gotów przyjąć takich informacji bez wylania litrów łez, nieprzespanych nocy. Dzisiaj okazuje się również, że nie damy rady poradzić sobie z tym wszystkim bez ogromnych pieniędzy w wysokości prawie 1,5 miliona złotych, które musimy zebrać z Waszą pomocą... 

Antoni Kuczyński

Nasze szczęście z pojawienia się drugiego dziecka trwało ok. 30 tygodni. Wtedy podczas jednego z badań prenatalnych lekarz zasugerował, że z serduszkiem Antosia coś jest nie tak. Dwa tygodnie później mieliśmy jeszcze echo, które potwierdziło obawy. Pani Profesor przedstawiła nam pobieżny plan leczenia operacyjnego, jaki miał nastąpić w pierwszych dobach po porodzie. Dodawała nam otuchy, mówiąc, że dzieci po takich operacjach świetnie sobie radzą, żyją normalnie i dożywają starości. Nie mogłam uwierzyć w to, co mówił do mnie lekarz. Byłam przerażona i niewiele pamiętam z późniejszej rozmowy. Dotychczasowy świat rozpadł mi się na milion kawałków, które ciężko było posklejać. Pierwszy raz zobaczyłam, jak po policzkach męża płyną łzy...

Antoś urodził się w Krakowie na sali pełnej lekarzy i personelu medycznego. Pani neonatolog, zabierając synka do inkubatora, przytuliła jego maleńką buźkę do mojego policzka i pozwoliła mi go pocałować, a ja ze szczęścia pomieszanego z bezradnością, rozpaczą i żalem nie mogłam powstrzymać łez. W tym momencie rozpoczęła się walka o Antosia na śmierć i życie. Dokładny opis wady, z którą musimy się mierzyć, znajduje się na końcu zbiórki.

Nieustannie słyszałam od lekarzy, że dziecko będzie musiało przejść w swoim życiu kilka operacji na otwartym sercu, całe życie pozostając pod opieką kardiologa. Syna mogłam zobaczyć dopiero następnego dnia, od razu po porodzie został podłączony do specjalistycznego leku, który miał na celu podtrzymać go przy życiu do momentu wykonania pierwszej operacji, czyli zespolenia systemowo-płucnego. 

Po tym zabiegu Antoś spędził samotnie 9 dni na oddziale intensywnej terapii, był to już czas pandemii, wiec w szpitalach został wprowadzony całkowity zakaz odwiedzin. Serce pękało mi z bólu, że nie mogę potrzymać Go nawet za rączkę. Tak bardzo chciałam mu powiedzieć, że jestem tu i tak bardzo go kocham. Po tych 9 dniach Antoś został przeniesiony na oddział kardiologii. Każdy rodzic czeka na taki telefon ze szpitala, bo wtedy możemy być już razem z dzieckiem, pierwszy raz mogłam wziąć synka na ręce i tulić go do siebie.

Antoni Kuczyński

Życie z dzieckiem po operacji serca nie wygląda tak, jak życie ze zdrowym dzieckiem. Musimy pamiętać o codziennym podawaniu lekarstw, o pomiarach saturacji, czy chociażby o masowaniu blizny. Ze względu na asplenie musimy szczególnie dbać o odporność Syna, gdyż przez brak śledziony jest on bardziej narażony na wszelkiego rodzaju infekcje. Mieszkamy ponad 500 km od Krakowa, wyjazdy pochłaniają masę czasu. Właściwie za każdym razem wyjeżdżamy w nocy, by następnego dnia rano być już w poradni kardiologicznej.

Po Antku na pierwszy rzut oka nie widać, że ma tak bardzo chore serduszko. To my rodzice codziennie patrzymy na schowane w skarpetkach sine stópki i jagodowe usta. Po dłuższej zabawie i większym wysiłku zaczyna kaszlać i gdy nie ma już siły, wspina się na moje kolana i mocno przytula. Staramy się żyć jak każda rodzina, ale widmo choroby wisi nad nami nieustannie...

Antoni Kuczyński

Poznaliście już nieco naszą historię, widzicie z jak trudną rzeczywistością mamy do czynienia. Dlatego musimy przejść do sedna tej zbiórki. Pierwsza operacja serduszka pozwoliła “kupić” trochę czasu i właśnie ten czas zaczyna nam się kończyć. Po wielu konsultacjach w Polsce i za granicą nikt nam nie dawał szansy na zachowanie serduszka dwukomorowego. Wielokrotnie nam powtarzano ze na drodze kilku operacji zostanie utworzone serduszko jednokomorowe, które też jest bardzo ciężką wadą i nie stanowi rozwiązania problemu z Antosia zdrowiem. Często dochodzi do wielu powikłań i w konsekwencji do przedwczesnej śmierci.

Nasze dziecko urodziło się z dwiema dobrze wykształconymi komorami. Niestety leczenie w Europie tak skomplikowanej wady nie jest możliwe, a jedyną nadzieję otrzymaliśmy z Bostonu w USA - z kliniki specjalizującej się przypadkami najtrudniejszymi z najtrudniejszych. Lekarze zza oceanu nie tylko zachowają serce dwukomorowe, ale także przeprowadzą całkowitą korektę wady Antosiowego serca. Nasz syn będzie mógł mieć szczęśliwe dzieciństwo, będzie mógł żyć jak każde inne dziecko, po prostu będzie z nami. Problem tkwi w pieniądzach…

Cena operacji wraz z kilkumiesięcznym pobytem w szpitalu będzie opiewać na kwotę rzędu miliona złotych, a konieczny może też się okazać specjalistyczny transport medyczny. Mamy raptem kilka miesięcy, żeby ją uzbierać. Wielokrotnie widzieliśmy, jak polskie dzieci, dzięki zbiórkom na siepomaga, otrzymywały szansę na leczenie chorych serduszek od najlepszych na świecie specjalistów w Stanach. Mając świadomość takiej możliwości, nie mamy innego wyboru, jak tylko pójść ich śladem i poprosić Państwa o pomoc. Każdy rodzic na naszym miejscu postąpiłby tak samo. Nie chcemy wiele, jedynie, żeby nasz synek żył...

Sylwia

---

[Dokładniejszy opis wady serca dla zainteresowanych]

Antoś urodził się z zarośniętą zastawką pnia płucnego, czyli zarośniętą drogą odpływu krwi z serca do płuc, skorygowane przełożenie dużych naczyń. Wada w której duże naczynia odchodzące od serca (aorta i tętnica płucna) nie są połączone z prawidłowymi komorami. Aorta odchodzi od prawej komory zamiast lewej, a pień tętnicy płucnej z lewej zamiast z prawej. Całkowity kanał przedsionkowo-komorowy jest to duży ubytek przegrody międzyprzedsionkowej i międzykomorowej oraz brak podziału wspólnej zastawki przedsionkowo-komorowej po prostu jedna z zastawek jest zarośnięta (trójdzielna). Dodatkowa żyła główna górna. Serduszko położone jest po prawej stronie z prawostronnym łukiem aorty, ale akurat to ma najmniejsze znaczenie, bo z tym można żyć.

---

Możesz pomóc, biorąc udział w LICYTACJACH i śledzić losy Antosia przez FANPAGE

1 469 912,18 zł ( 100,89% )
Wsparło 32656 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0121350 Antoni

Obserwuj ważne zbiórki