Zbiórka zakończona
Antoni Świech - zdjęcie główne

Nowotwór zaatakował Antosia - trwa dramatyczna walka z czasem!

Cel zbiórki: Rozpoczęcie leczenia w Memorial Sloan Kettering IC

Organizator zbiórki:
Antoni Świech, 8 lat
Pabianice, łódzkie
nowotwór złośliwy oka - siatkówczak
Rozpoczęcie: 5 września 2018
Zakończenie: 23 września 2018
843 712 zł(107,74%)
Wsparło 29 975 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0002410 Antoni

Cel zbiórki: Rozpoczęcie leczenia w Memorial Sloan Kettering IC

Organizator zbiórki:
Antoni Świech, 8 lat
Pabianice, łódzkie
nowotwór złośliwy oka - siatkówczak
Rozpoczęcie: 5 września 2018
Zakończenie: 23 września 2018

Rezultat zbiórki

Antoni Świech

Antoś już po podaniu leku!

Czwartkowa operacja (odbyła się 1. listopada) oraz pierwsza reakcja Antka na toksynę podaną do jedynego widzacego oczka przebiegły prawidłowo! To, co bardzo ważne to fakt, że dr Gobin widzi drogę dojścia, pomimo niekorzystnego układu krwionośnego wokół tego oczka i możemy leczyć Antka!

Jako rodzice pierszy raz od bardzo dawna możemy spać nieco spokojniej i z optymizmem patrzeć w przyszłość. Zdajemy sobie jednak sprawę, że to jeszcze nie koniec walki, a choroba nie jest pokonana.

Dziękujemy Wam wszystkim, że mogliśmy trafić do USA, że możemy ratować wzrok w jedynym widzącym oczku naszego synka! Nowotwór zabrał już Antosiowi wiele, pojawiła się jednak szansa, że będzie można go w końcu pokonać!

Przed Antkiem na pewno będą jeszcze dwa podania, które nie obejmował kosztorys tej zbiórki. Na pewno będziemy musieli ponownie poprosić o pomoc i wierzyć, że i tym razem Wasze ogromne serca pozwolą naszemu synkowi na walkę z siatkówczakiem.

Dziękujemy za to wszystko, co dla nas zrobiliście! 

Rodzice Antosia

Aktualizacje

  • Aktualizacja

    "Ostatni miesiąc był dla nas bardzo trudny. Wierzymy jednak, że nic nie dzieje się przez przypadek. I my również nie znaleźliśmy się tu bez przyczyny. Tylko dzięki Wam mamy szansę walczyć o dobre życie dla naszego Synka! Pomogliście nam nie tylko wylecieć do najlepszego miejsca na świecie w leczeniu siatkówczaka. Co dzień dostajemy od Was mnóstwo ciepłych, serdecznych słów, które ani na chwilę nie pozwalają nam zwątpić...

    Jesteśmy już po wszystkich badaniach. Pakowaliśmy się z myślą o pobycie tutaj na co najmniej 2 miesiące, czyli na dwie operacje z dotętniczym podaniem melfalanu. Tak zalecili lekarze prowadzący nas w Polsce. Moi Drodzy, sami w to nie wierzymy i czujemy się mocno zmieszani, ale... w poniedziałek wracamy do Polski! Nie, nie znaczy to, że zakończyliśmy leczenie, wprost przeciwnie – jeszcze wiele przed nami.

    Dr Abramson dokładnie zbadał oczka naszego synka. Niestety okazało się, że w obu są aktywne zmiany nowotworowe.. Od razu zastosował więc laser na jedno, i laser razem z krioterapią na drugie oczko. Najbardziej jednak zaskoczyło nas to, co powiedział o guzie z którym tak naprawdę tu przylecieliśmy, nastawieni na przyjęcie 2 dawek niszczącej guza, ale też toksycznej, uszkadzającej w pewnym procencie wzroku chemii pod postacią melfalanu. Otóż ten guz na chwilę obecną jest nieaktywny i ta informacja powoduje, że ryzyko wpuszczenia do jedynego widzącego oczka toksyny, jest zbędne. Dr Abramson ma też pewne podejrzenia co do tego guza... Zapewnił nas, że w każdej chwili, gdy będzie to konieczne, tzn. gdy na kolejnej, czy którejkolwiek innej kontroli okaże się, że guz jest aktywny, z dnia na dzień wyznaczy datę operacji. Biorąc jednak odpowiedzialność za naszego Antka i podejmując się leczenia, konieczne jest aby obserwował zmiany w oczkach na bieżąco.

    Pieniądze zebrane z Waszą pomocą zostaną na koncie Fundacji. Siatkówczak to podstępny i nieprzewidywalny przeciwnik, potrafi zaatakować nawet po kilku latach uśpienia i zawsze musimy być na to gotowi psychicznie. A dzięki Wam gotowi jesteśmy na tę walkę od strony finansowej, dziękujemy!

    Kolejne badanie kontrolne wyznaczone jest na 25 października. Z oczywistych powodów odbędzie się ono w Klinice w Nowym Jorku. Jak sami wiecie, zakładaliśmy zupełnie inną wersje, w planach mieliśmy podanie dotętniczo 2 dawek melfalanu w Stanach i powrót do kontroli w Polsce, jednak wtedy wracamy do punktu wyjścia. Gdy guz się obudzi, nie mamy czasu do stracenia, musimy działać natychmiast i przygotować się, że każda comiesięczna kontrola może zamienić się w kilkutygodniowy pobyt w Stanach na aktywnym leczeniu.

    Od ponad roku, czyli od dnia postawienia diagnozy, każda kontrola to dla nas wielka niewiadoma co przyniesie jutro. Ale nieustannie walczymy! Wierzymy, że przyszłość naszego dziecka maluje się w samych pięknych barwach. 

    A on będzie mógł to zobaczyć swoim oczkiem!"

    –rodzice Antosia

    Antoś Świech

  • Mamy 100%! Antoś jedzie do Stanów!

    20.09.2018

    Niewielkie przesunięcie terminu - w związku z opóźnieniem w wydaniu wiz, Antoś z rodzicami leci do stanów we wtorek 25 września, a do szpitala będzie przyjęty w środę rano. Bilety na samolot już kupione, pozostaje nam trzymanie kciuków za bezproblemowy lot i udane leczenie!

     

    *******

    Dzięki Waszemu wsparciu Antoś wykorzysta ostatnią szansę, jaką daje mu medycyna, by uratować wzrok w jedynym widzącym oczku.

    Już 21 września wraz z rodzicami stawi się w USA, w klinice doktora Abramsona. Tam przejdzie niezbędne badania i rozpocznie leczenie siatkówczaka - złośliwego nowotworu, który zaatakował oczy Antka. Potem zostanie podany lek, który musi dotrzeć bezpośrednio do guza, by go zlikwidować i ocalić nerwy wzrokowe. 

    Rodzie chłopca wiążą olbrzymią nadzieję z leczeniem w USA. To właśnie tam mają największe doświadczenie w terapiach siatkówczaków i podawania leku. W przypadku Antosia to niezwykle istotne, bo niekorzystna budowa naczyń krwionośnych w oku stwarza dodatkowe zagrożenie! 

    Mocno trzymamy kciuki za powodzenie terapii. Wierzymy, że Antoś będzie widział, a rak... zniknie nam z oczu!

    Antoni Świech

Opis zbiórki

Błagamy o szansę dla naszego Synka - tylko pilne leczenie da nam nadzieję na to, że Antoś nie straci wzroku w jedynym widzącym oczku! Robimy wszystko, by zdążyć na czas, by już 21 września stawić się w klinice w USA. Nie mamy innego wyjścia, rak nie może wygrać...

Nowotwór znów zaatakował, siatkówczak nie chce dać za wygraną... Tym razem ma jeden cel - pogrążyć świat naszego synka w nieprzeniknionej ciemności już na zawsze! Dlaczego Antoś musi tak cierpieć? Prosimy, pomóżcie naszemu Maluszkowi… To nasza ostatnia nadzieja!

Za Antkiem ciężki 5-dniowy cykl chemii mającej powstrzymać rozwój nowotworu. Jak najszybciej musimy rozpocząć leczenie w Stanach, a potem podać lek, który daje dużą szansę na pokonanie raka. Każdy dzień to ryzyko uszkodzenia nerwu wzrokowego przez rosnący guz, a wtedy nie ma już żadnej nadziei. Tylko ciemność...

Antoni Świech

Antek urodził się 27.07.2017 jako okaz zdrowia. Wtedy myśleliśmy, że te “siódemki” przyniosą mu w życiu szczęście. Nie wiedzieliśmy, że tylko na siedem tygodni…

Los dał nam dokładnie tyle szczęścia, kiedy to największym naszym problemem były kolki i nieprzespane noce. Potem wszystko legło w gruzach. Cały nasz świat zawalił się wraz ze słowami lekarza: “Państwa Syn ma siatkówczaka - nowotwór złośliwy oka. Guz wypełnia aż 2/3 gałki ocznej. Dzwoniliśmy już do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, czekają na Was.” Choć to brzmi jak koszmar, dla nas stało się faktem. Antoś miał nowotwór...

Tak trudno jest patrzeć na swoje maleńkie, kilkutygodniowe dziecko ze świadomością, że jego maleńki organizm jest niszczony od środka przez chemię. Paliła drobniutkie żyły, by pokonać ogromnego wroga. Byliśmy bezradni… Jedyne, co mogliśmy robić dla naszego przerażonego Synka, to tulić go, chcąc choć trochę zabrać cierpienie, które przyniosły potworne skutki uboczne chemii. Wtedy nawet nie sądziliśmy, że może czekać nas jeszcze coś straszniejszego. Tymczasem najgorsze miało dopiero nadejść...

Antoni Świech

Kolejna chemia, kolejna straszna informacja. Lekarze powiedzieli nam, że plamka żółta w zaatakowanym oczku jest kompletnie zniszczona. Oznaczało to, że Antek nigdy już nie będzie na nie widział! Była rozpacz, ale też nadzieja - może uda się uratować choć drugie oczko! Przeszliśmy 6 cyklów chemii ogólnej, 3 zastrzyki chemii do oczka i 3 podania chemii dotętniczej celowanej w oczko. Guz został uśpiony, a my po cichu mieliśmy nadzieję na powrót do w miarę normalnego życia, do dzieciństwa, które tak brutalnie zostało odebrane naszemu Antosiowi.

Niedługo nam dane było cieszyć się tą nadzieją… Gdy powoli odbudowywaliśmy świat z rozsypanych części, los postanowił znów rozerwać go na strzępy… Wyniki badań potwierdziły najgorsze - Antoś ma mutację genu, która może powodować inne nowotwory w przyszłości! Zostaliśmy skazani na nieustanne życie na bombie zegarowej, w strachu przed śmiertelnie niebezpiecznym zagrożeniem. Ale ostateczny cios padł dzień później. Podczas badania dna oka - tego zdrowego - lekarz zobaczył guza! Nasza ciężka walka zaczęła się od nowa. Tym razem jednak byliśmy w dużo gorszej sytuacji - pozostało nam tylko jedno widzące oczko!

Antoni Świech

W dniu tej strasznej diagnozy Antek obchodził swój 8 miesiąc życia. Dzisiaj ma już 14 miesięcy. Za nami lepsze i gorsze dni. Regularne badania i kontrole, dziesiątki nakłuć, setki godzin na czczo, systematyczne usypiania, przetoczenia krwi, dużo bólu, krzyków, płaczu i cierpienia naszego Synka. Wiemy jednak, jaki jest nasz cel i mimo, że wciąż spełniają się nam same najgorsze scenariusze, to nie poddajemy się! Po prawie roku leczenia zataczamy koło i mamy wrażenie, że znów jesteśmy na początku naszej drogi… Jak jednak się poddać, gdy stawką jest zdrowie naszego dziecka?

Najnowsze badania pokazały, że w jedynym widzącym oczku pojawiła się kolejna zmiana nowotworowa. Jest ona o tyle niebezpieczna, że przylega do nerwu wzrokowego. Najskuteczniejszą metoda leczenia jest podanie chemii dotętniczej, każda inna metoda od razu nieodwracalnie zniszczy Antkowi widzenie lub będzie wiązała się z ryzykiem wznowy. Wtedy Antoś na zawsze pogrąży się w ciemnościach...

Niestety, radiolodzy w Polsce odkryli, że Antek w swoim jedynym widzącym oczku ma niekorzystną budowę anatomiczną układu krwionośnego. To bardzo utrudnia podanie leku... Dlatego my - rodzice - błagamy o szansę dla naszego Synka. Jest nią rozpoczęcie leczenia w Memorial Sloan Kettering International Center w Nowym Jorku i podanie leku. Tylko wtedy ma szansę na ocalenie wzroku w jedynym oczku...

Podanie chemii dotętniczej w miejscu z największym doświadczeniem na świecie; miejscu, gdzie podobnych przeprowadzonych operacji można liczyć w tysiącach; przez człowieka, który potrafi dotrzeć tam, gdzie innym się to nie udaje - profesora Y. Pierre Gobina - to największa szansa dla Antosia. O tym, jak będzie wyglądało całe leczenie, dowiemy się na miejscu. Musimy najpierw pojechać szpitala doktora Abramsona by rozpocząć terapię - tego wymaga tok leczenia w obu tych współpracujących klinikach. Powinniśmy się tam stawić już 21 września!

Lekarze w kraju ze wszystkich sił starają się uratować wzrok Antka, po powrocie ze Stanów dalej będziemy leczyć się w Polsce. Jednak musimy spróbować w USA - to właśnie tam czeka największa szansa dla Antosia! Musimy ścigać się z czasem...

Antoni Świech

Wyobraź sobie, że wstajesz z kanapy i idziesz do kuchni zrobić sobie herbatę. A teraz spróbuj to zrobić z zamkniętymi oczami. To takie zwykłe i codzienne, a w ciemnościach wydają się wręcz niemożliwe. A teraz otwórz jedno oko. Wciąż ciężko, ale jednak lepiej, prawda? Takie właśnie życie w najlepszym przypadku możemy zapewnić naszemu Synkowi… Wzrok w jednym oku to zbawienie dla tych, którym grozi całkowita ślepota. Dla naszego synka… Błagamy, pomóż Antosiowi widzieć. Jeśli teraz straci wzrok, nie zapamięta nawet twarzy swoich rodziców…

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj