Zbiórka zakończona
Artem Serbenko, Olena Bila - zdjęcie główne

Jechaliśmy na wakacje, gdy nasz autobus spadł w przepaść❗️PILNIE potrzebna pomoc❗️

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, transport medyczny, proteza nogi

Organizator zbiórki:
Artem Serbenko, Olena Bila, 35 lat, 31 lat
Zielona Góra, lubuskie
Stan po wypadku autokarowym: Artem - amputacja nogi, krwiak zaotrzewnowy, wywołanie stomii, obrażenia bioder; Olena - rana lewego przedramienia, otwarta rana uda
Rozpoczęcie: 29 września 2023
Zakończenie: 5 kwietnia 2024
25 444 zł(100%)
Wsparły 632 osoby

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0351890 Artem i Olena

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, transport medyczny, proteza nogi

Organizator zbiórki:
Artem Serbenko, Olena Bila, 35 lat, 31 lat
Zielona Góra, lubuskie
Stan po wypadku autokarowym: Artem - amputacja nogi, krwiak zaotrzewnowy, wywołanie stomii, obrażenia bioder; Olena - rana lewego przedramienia, otwarta rana uda
Rozpoczęcie: 29 września 2023
Zakończenie: 5 kwietnia 2024

Rezultat zbiórki

Dziś brakuje mi słów, by wyrazić to, jak bardzo jestem Wam wdzięczna. Dziękuję za to, że w tej najtrudniejszej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, ofiarowaliście nam wsparcie i nadzieję. Dziękuję za każde dobre słowo i wiarę w to, że się uda. Za to, że dzięki Waszej pomocy mogliśmy wrócić do Polski i rozpocząć leczenie.

Mamy się już dużo lepiej. Artem jest pod opieką lekarzy. Postanowiliśmy zakończyć zbiórkę z uwagi na otrzymane dofinansowanie z NFZ oraz zebrane pieniądze poza zbiórką. Łącząc wszystkie środki, udało się zebrać kwotę na zakup protezy.

Nie byłoby to możliwe bez Was... Dziękuję za każde wsparcie i pomoc finansową, dzięki której to się udało!

Olena

Aktualizacje

  • Udało się❗️Artem i Olena są już w Polsce – lekarze planują dalsze leczenie❗️

    Kochani!

    Na samym wstępie chcemy Wam serdecznie podziękować za pomoc i zaangażowanie, jakie włożyliście w tę zbiórkę. Brakuje nam słów, by wyrazić naszą wdzięczność. To dzięki Wam udało nam się opuścić szpital. To dzięki Wam w końcu mogliśmy wrócić do domu... 

    Wyruszyliśmy w środę rano specjalnie przystosowanym transportem medycznym. Towarzyszyli nam wspaniali ratownicy medyczni, którzy przez cały czas monitorowali stan Artema. Po około dobie dojechaliśmy do Polski.

    Artem Serbenko

    Obecnie Artem przebywa w szpitalu w Nowej Soli. Lekarze zapoznają się z dokumentacją medyczną i planują dalsze leczenie. Na ten moment największy problem sprawia otwarta rana zlokalizowana wokół amputowanej nogi. W najbliższy poniedziałek lekarze podejmą się przeszczepu skóry.

    Nieuniknione, że ze względu na duże uszkodzenia okolicy odbytu, konieczne będą także kolejne operacje. 

    Choć wiemy, że przed nami wiele miesięcy walki i specjalistycznej rehabilitacji, cieszymy się, że udało się wrócić do Polski. Tu czujemy się bezpieczni, wiemy, że możemy liczyć na Waszą pomoc i opiekę najlepszych lekarzy.

    Wciąż nie jest nam łatwo pogodzić się z tym, co nas spotkało. Wakacje marzeń zamieniły się w koszmar życia. Staramy się jednak spoglądać w przyszłość z nadzieją. Jeszcze raz dziękujemy za wsparcie i prosimy – bądźcie z nami dalej!

    Olena

Opis zbiórki

To miały być wakacje naszych marzeń. Czarnogóra przekonała nas do siebie urokliwymi widokami, pięknymi szczytami wysokich gór i nadmorskim klimatem. Zarezerwowaliśmy nocleg w Budvie. Wyruszyliśmy 19 września, z Podgoricy, stolicy Czarnogóry, mieliśmy dojechać do Budvy autobusem. 

Jechaliśmy dość szybko. Droga była kręta, nie czułam się bezpiecznie. Siedzieliśmy blisko kierowcy. Pamiętam nawet, jak szepnęłam do chłopaka, że jazda z prędkością 90km/h po serpentynie, nie wydaje mi się dobrym pomysłem. Kierowca rozmawiał przez telefon, po chwili schylił się do schowka, by sięgnąć po ładowarkę...

Nie pamiętam już nic więcej. Obudziłam się, gdy autobus znajdował się w przepaści. Słyszałam tylko krzyk i lament ludzi. Po chwili zdałam sobie sprawę, że przygniatam swoim ciałem innych pasażerów. Wszędzie była krew i szkło. To był przerażający widok...

Wpadłam w panikę. Nie mogłam nigdzie znaleźć mojego chłopaka, Artema. Wszyscy próbowaliśmy się stamtąd jakoś wydostać. Ludzie krzyczeli, błagali o pomoc... Krwawiłam, ogromna rana na mojej ręce sięgała od dłoni aż po łokieć, zwisało z niej żywe mięso, widać było kość!

Artem Serbenko

W tym samym czasie Artem sam walczył o życie. Niestety nie miał tyle "szczęścia", co ja. Ogromna siła uderzenia wyrzuciła go przez okno. Gdy się obudził, czuł, jak ciężki element autobusu przygniata jego nogę. Nie mógł się ruszać. Pamięta tylko, jak leżąc na ziemi, dotknął swojego brzucha i poczuł coś dziwnego w dłoniach. Wtedy zrozumiał, że dotyka swoich jelit...

W wyniku wypadku zginęły 2 osoby. Autobus spadł w 20-metrową przepaść! Pozostałych pasażerów zabrano do szpitala. Artem przeszedł operację brzucha. Nie udało się uratować jego nogi, lekarze musieli ją amputować powyżej kolana. Moją rękę zszyto w poczekalni. Był chaos. Tak bardzo się bałam...

Pierwsza noc w szpitalu była kluczowa. Artem przestał oddychać, przy życiu utrzymywał go jedynie respirator. Wszyscy mówili mi, że nie przeżyje, że mam się z nim pożegnać. Nad ranem stał się cud – oddech wrócił, a Artem znów był z nami. 

Z uwagi na złe warunki higieniczne do mojej rany wdało się silne zakażenie. W zaszytej ręce znajdował się włos! Dziś nie wiadomo nawet, czy ja również nie będę musiała przejść operacji. Jeśli leki nie pomogą, konieczne będzie usunięcie części skóry. 

Artem Serbenko

Stan Artema wciąż jest poważny. Przez cały czas przebywa w szpitalu pod opieką lekarzy. W wypadku ucierpiały też okolice jego odbytu, dlatego lekarze zadecydowali o założeniu stomii. W przyszłości potrzebne będą kolejne operacje. 

Niestety, zostałam wypisana ze szpitala z kwitkiem. Leczenie jest płatne, a każda doba to koszt 200 euro. Nie mieliśmy takiego ubezpieczenia, które obejmuje opłacenie kosztów leczenia... Dziś wiemy, że trzeba było takie wykupić. Ale czasu już nie cofniemy, choć bardzo byśmy chcieli...

W dodatku lekarze – ze względu na nasze pochodzenie – są wobec nas wrogo nastawieni. Jeszcze przed opuszczeniem szpitala musiałam zapłacić za dotychczasowe usługi medyczne, ponieważ grożono mi, że nie zostaną zwrócone mi moje prywatne rzeczy!

Chcemy jak najszybciej wrócić do Polski – tu mieszkamy i pracujemy od 7 lat. Pochodzimy z Ukrainy, ale to w Zielonej Górze jest teraz nasz dom. Nie mamy jednak polskiego obywatelstwa.

Nie mamy też wystarczających środków. Już teraz opłaty za pobyt i leczenie w szpitalu nas przytłaczają – na moment opublikowania zbiórki jest to 10 tys. euro! Artem może zostać przewieziony tylko specjalnym transportem medycznym, którego cena zdecydowanie jest poza naszym zasięgiem. Czujemy, że jesteśmy w miejscu bez wyjścia. Chcielibyśmy, aby kolejne operacje i dalsze leczenie odbyło się już na miejscu w Polsce.

Artem Serbenko

Sytuacja jest na o tyle dramatyczna, że nikt nie chce nam pomóc. Wielokrotnie próbowałam skontaktować się z ambasadą Ukrainy, która ostatecznie również odmówiła nam pomocy. W dodatku dzisiaj otrzymaliśmy informacje, że kierowca autobusu opuścił areszt – jak twierdzi, do wypadku doszło przez nagłe zawroty głowy, których doznał chwilę przed zdarzeniem. Pozostało nam jedynie poczekać na proces sądowy i wierzyć, że sprawiedliwości stanie się zadość. 

Koszty leczenia stale rosną. Zrobiłabym wszystko, by zdobyć pieniądze. Próbowałam znaleźć dorywczą pracę, ale nie mogę się jej tutaj podjąć – nie mam takiego prawa. Skąd więc mamy wziąć takie pieniądze? Kredytu nie dostaniemy, więc nawet ta opcja nie jest wyjściem. 

Czuję, że mamy nóż na gardle. Zamykam oczy i proszę, by to był tylko sen. Nie wiem, co robić. Nie wiem, gdzie szukać pomocy! Zbiórka jest naszą ostatnią szansą, by wydostać się z tego piekła! Proszę, tak bardzo chcemy wrócić do Polski. Tak bardzo chcemy znów czuć się bezpieczni. Błagam Was na kolanach o każdą złotówkę! Błagam o pomoc!

Olena, dziewczyna Artema

Artem Serbenko

Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową i może ulec zmianie w zależności od potrzeb Podopiecznego.

Artem Serbenko

➡️ Wypadek w Czarnogórze – artykuł (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Artem Serbenko, Olena Bila wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj