
Śmierć nie odpuszcza... Na pomoc Arturowi❗️
Cel zbiórki: Opłacenie operacji, powrót transportem medycznym, leki
Cel zbiórki: Opłacenie operacji, powrót transportem medycznym, leki
Opis zbiórki
Mieliśmy nadzieję na spokojne Święta. Operacja, na którą wspólnie zbieraliśmy, udała się. Potem miała być tylko rehabilitacja i czas dla rodziny. Ale los nie dał nam tego czasu! Krytyczne pogorszenie stanu zdrowia, odmowa operacji na NFZ i droga w nocy 550 km po życie! Dziś (15.12) Artur przeszedł ponowną pilną operację w Kluczborku. Rachunek dopiero poznamy. Potem powrót karetką do domu… Bardzo potrzebujemy pomocy i znów, jako siostra Artura, w imieniu jego, swoim i całej naszej rodziny, błagam o wsparcie!
Przyszły nieoczekiwane komplikacje! Po operacji powstał krwiak i ropień. Wdała się bakteria, trzeba było operować natychmiast! Pojechaliśmy do najbliższego w szpitala w naszym rodzinnym Szczecinie. I szok – odmowa udzielenia pomocy! Powiedziano nam, że operacja była w Kluczborku i mamy tam wracać!

W stanie bezpośredniego zagrożenia życia pędziliśmy 550 km, całą drogę modląc się, czy zdążymy. Cały czas, mimo późnych godzin, byliśmy w kontakcie z doktorem Libionką, który zgodził się nieoczekiwanie operować i sam załatwił nam transport do szpitala. Nie wiemy jeszcze, jaka jest cena tej operacji, ale wiemy, że będziemy musieli za nią zapłacić. Na NFZ Artur nie otrzymał pomocy…
Wściekłość na państwową ochronę zdrowia, bezradność, strach – to dziś czujemy, zamiast magii Świąt, o których tak marzyliśmy. Miały być prezenty dla dzieci, które Artur sam pomógłby zapakować. A zamiast tego znów przyszło mu walczyć o życie…
Mamy już informację, że rana została wyczyszczona. Pozostaje nadzieja, że bakteria nie zdążyła rozprzestrzenić się dalej na organizm. Wierzymy, że będzie dobrze. Musi być dobrze!
Powikłania po operacji nie były bezpośrednim powikłaniem po zabiegu, pomoc powinna zostać udzielona przez NFZ, ale tak się nie stało. Dlatego za operację oczyszczenia rany w Kluczborku musimy zapłacić sami. A to znów będą duże pieniądze… Nikt tego nie planował, rana powinna zostać wyczyszczona w szpitalu, do którego pojechaliśmy od razu,, to nie był trudny zabieg! A zamiast tego usłyszeliśmy, że nie pomogą…

Nie jest to dla mnie łatwe, mam ogromne opory, ale nie mam wyjścia – muszę ponownie z całego serca prosić o pomoc dla Artura. To jedyne, co dziś mogę dla niego zrobić! Oddałabym dla niego swoje serce, gdybym tylko mogła…
Jest mi tak strasznie przykro, że w momencie zagrożenia życia państwo i system kolejny raz zostawili nas samym sobie. Wierzę jednak, że i tym razem się uda. Artur będzie żył, ma przecież jeszcze tyle do zrobienia! Jego dzieci już tyle wycierpiały… Proszę, podarujcie nam spokojne Święta, pozwólcie wrócić do domu i chociaż na chwilę zapomnieć o nowotworze…
Ewa, siostra Artura
- Michalina Adamcewicz400 zł
- Joanna10 zł
- Malwina licytacje45 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- BoRo trzymaj się kolego trzymam kciuki50 zł
Jesteś dzielny musisz żyć dla dzieciaków pozdro
- Polak Stanisława45 zł