Pomoc potrzebna na wczoraj! Uratuj Artura!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Czy znajdzie się leczenie dla Arturka❓Jesteśmy załamani...
Prawie pięć lat... Tyle trwa walka o życie mojego synka. Tyle żyjemy w ciągłym strachu, w niepewności...
Na początku zdiagnozowano mu białaczkę. Szok, rozpacz, łzy... Natychmiast rozpoczęliśmy leczenie.
Arturek ciężko znosił chemioterapię. Czasami nie miał siły nawet płakać, jedynie cicho jęczał. Żyłam nadzieją, że jeszcze trochę, i to minie...
Po trzech latach nieustannej walki zaczęło się wydawać, że najgorsze jest za nami. Choroba ustępowała, leczenie dobiegało końca. Już, już Artur miał zacząć żyć jak każde inne dziecko, na zawsze zostawić za sobą szpitalne mury!
Ale kolejna diagnoza spadła jak grom z jasnego nieba: infekcja grzybicza mózgu… Osłabiony leczeniem onkologicznym organizm nie miał już odporności, by walczyć…

Od prawie dwóch lat najlepsze lekarze szukają ratunku dla Arturka. Mówią, że jego przypadek jest wyjątkowo trudny. Próbują różnych leków, różnych schematów leczenia. Operacja nie jest zalecana – w mózgu zbyt wiele ognisk... Myślałam, gorzej już nie może być... Ale wyniki kwietniowych badań dobiły ostatecznie...
W pobliżu dwóch ognisk utworzyły się torbiele. Jedna z nich ciągle rośnie…
Z kłującym sercem czekam na konsylium lekarzy. Jeśli nie znajdą nowego schematu leczenia, zostanie tylko operacja mózgu. Ogromnie trudna, ryzykowna, bez najmniejszych gwarancji na sukces… Boję się o tym nawet myśleć.
Jest mi strasznie przykro, że moje dziecko nie wie, co to beztroskie, radosne dzieciństwo. Przez ponad połowę swojego życia walczy ze śmiercią. Już nawet przestał pytać, kiedy będzie zdrowy…
Nie wiem, co jeszcze czeka na mojego synka, do jakich wydatków mam się przygotować... Jestem gotowa chwytać się każdej, nawet najmniejszej szansy na ratunek... Ile by to nie kosztowała... A która mama nie?..
Proszę, wesprzyjcie nas z Arturkiem w tej koszmarnej niepewności... Wasze wsparcie to jedyne, co daje nam nadzieję...
Mama Arturka
Zamiast remisji – INFEKCJA MÓZGU❗️ Artur walczy z okrutnymi skutkami białaczki...
Artur zakończył wszystkie protokoły chemioterapii. Niestety, podczas drugiego cyklu doszło do powikłania – nasz syn zachorował na inwazyjną aspergilozę mózgu. To niezwykle rzadka, bardzo trudna w leczeniu choroba grzybicza, która dotyka osoby z osłabionym układem odpornościowym. Jeszcze kilka lat temu dzieci z taką diagnozą żyły zaledwie trzy miesiące...
Infekcja zaczęła się w płucach. Przez ponad półtora miesiąca walczyliśmy, niestety bezskutecznie. Gdy leczenie zostało przerwane, grzyb przedostał się do mózgu.
Przez dwa lata Artur przyjmował wszystkie dostępne leki – bez większych rezultatów. Obecnie w jego głowie znajduje się 5 ognisk grzybiczych, otoczonych stanem zapalnym. Ich lokalizacja wyklucza możliwość operacji.
Obecnie synek przyjmuje dwa nowoczesne leki, które hamują rozwój grzyba oraz niszczą błonę komórkową grzyba i prowadzą do jego obumarcia. Nie ma statystyk, nie ma protokołów, nie ma prognoz. Walczymy z czymś, czego medycyna dopiero się uczy. Ale walczymy. Dzień po dniu...

Te leki są silne i bardzo obciążające – szczególnie dla wątroby i nerek. Dlatego co tydzień Artur przechodzi badania kontrolne, a co trzy miesiące rezonans magnetyczny. Raz w roku konieczna jest biopsja mózgu, by monitorować przebieg infekcji.
Z zewnątrz Artur wygląda dobrze – uśmiecha się, żyje jak inne dzieci. W naszej rodzinie staramy się, by każdy dzień był pełen radości, miłości i normalności.
Dziękujemy, że jesteście z nami. Że pamiętacie i wspieracie nas. Nie tylko materialnie, ale też duchowo i dobrym słowem. Wasza obecność ma dla mnie ogromne znaczenie. Nie znam Was osobiście, ale czuję Waszą pomoc i serce na odległość...
Mama Artura
Nasza sytuacja jest tragiczna... Pomocy!
Podczas leczenia nowotworu została wykryta inna śmiertelna choroba – grzybicze zakażenie mózgu. Obecnie stwierdzono już 8 ognisk! Operacja i ich usunięcie, które przewidują ingerencję w mózg, na pewno doprowadzą do tego, że syn do końca życia pozostanie niepełnosprawny...
Próbowaliśmy już wszystkich leków na tę chorobę. Jedynie jeden z pięciu przynosi jak na razie rezultaty. Stosujemy go od 8 miesięcy i w końcu widzimy pierwsze pozytywne zmiany. Artur nadal przyjmuje leki przeciwpadaczkowe i mimo że jest aktywny, wciąż odczuwa ciągłe bóle głowy i wymiotuje.

Najgorzej jest po jakiejkolwiek aktywności fizycznej – robi się blady i mdleje... Za każdym razem, gdy robimy tomografię, czuję ogromny strach. Boję się, że badania wykażą nacisk ognisk na mózg i że doprowadzi to do konieczności operacji.
Muszę walczyć... Muszę zrobić wszystko, by ta operacja się nie odbyła... Nie chcę skazywać własnego dziecka na tak ogromne ryzyko...

Boję się zostać w tym wszystkim sama... Czuję ogromną wdzięczność za wsparcie, które otrzymuję w tej walce o życie syna. Dziękuję, że ze mną jesteście...
Mama Artura
Opis zbiórki
„Mamo, boli!” – od tych słów zaczęła się walka, w której przegrywamy. Leczenie jedynie zwalnia chorobę, a powinno zwalczać! Arturek zostanie przyjęty do Turcji pod jednym warunkiem – musimy mieć środki, by pokryć leczenie. Tragedią jest finansowy mur w ratowaniu mojego pięcioletniego synka!
Zaczęło się od bólu brzucha, potem nogi… Badanie USG wykazało powiększoną śledzionę, wątrobę i węzły chłonne. Następne badania krwi były tak słabe, że pogłębiono ich analizę na hematologii. Ostra białaczka limfoblastyczna – trzy słowa, które w tym zestawieniu brzmią jak wyrok cierpienia, bólu… również śmierci.

Mojemu synkowi podawana jest chemioterapia. Każdy cykl wyniszcza jego maleńkie ciałko, a nowotwór wciąż grasuje. Zdjęcia nawet w połowie nie pokazują tego, jak źle się ma Arturek. Jest dzieckiem, małym dzieckiem, które próbuje dzielnie znosić każde wkłucie, każdą biegunkę, brak apetytu, bóle i mdłości. Te leki to trucizna, które pozostawiają nam złudną nadzieję, że synek zostanie nimi wyleczony.
Arturek mówi, że jak dorośnie też zostanie lekarzem i będzie ratował ludzi. Jest tak niewinny, tak dobry i szczery. Jest naszą małą radością i dumą, ale myśli o przyszłości są dla nas zbyt bolesne, gdy widzę, w jakim jest stanie dzisiaj...

Białaczka nie musi być wyrokiem! Zewsząd dochodzą nas informacje o sukcesach w leczeniu tego nowotworu za granicą, w Turcji. Nasze serca rozrywają się z bólu, gdy wiemy, że możemy go uratować, a ta pomoc jest zwyczajnie niedostępna… Prawie pół miliona złotych! Nie mamy takich pieniędzy! Wszelkie oszczędności wyczerpują się na bieżące wydatki związane z badaniami, dojazdami, zakupem leków.
Tylko zbiórka jest naszą nadzieją, na to, że tysiące dobrych i wrażliwych ludzi zechce podzielić się swoją złotówką i pomóc ratować nasze dziecko! Błagam, nie mamy innego wyboru!
Mama Arturka
- Marek10 zł
Trzym się!
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- M.Zysko20 zł