
Muszę żyć, moje córeczki mnie potrzebują. Proszę, pomóż mi wygrać z nowotworem❗️
Cel zbiórki: Badania molekularne guza, leczenie i rehabilitacja, dalsza diagnostyka
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Badania molekularne guza, leczenie i rehabilitacja, dalsza diagnostyka
Aktualizacje
Nowe informacje❗️Muszę walczyć dla swoich córek... BŁAGAM o pomoc❗️
Rok temu stanąłem w obliczu ogromnego wyzwania – walki z bezlitosnym, złośliwym nowotworem. Mimo iż lekarze od samego początku nie dawali mi żadnych szans, wiedziałem, że nie mogę się poddać i muszę zrobić wszystko, żeby moje kochane córki nie zostały same.
Jak wiecie, zaoferowano mi jedynie chemioterapię paliatywną i czekanie na śmierć. Od samego początku nie godziłem się na taki wyrok. Po wielu konsultacjach w Polsce i Europie udało mi się znaleźć laboratorium w Szwajcarii, w którym wykonałem molekularne badania genowe guza nowotworowego, a następnie szereg innych badań i prywatnych konsultacji lekarskich w celu poznania ostatecznej diagnozy. Koszt samych badań genetycznych wyniósł ponad 30 tysięcy złotych.
Niestety okazało się, że mam DSRCT (Desmoplastyczny Guz Drobnookrągłokomórkowy) – bardzo rzadki, agresywny typ mięsaka tkanek miękkich, na którego niestety nie ma żadnych zatwierdzonych w Polsce celowanych terapii.
Od czerwca lekarze zmienili mi chemioterapię na najmocniejszą z możliwych, jednocześnie z góry informując, że jest to chemioterapia paliatywna i nie ma możliwości wyleczenia.

Między wyczerpującymi cyklami chemioterapii, co trzy tygodnie rozpocząłem kolejny szereg konsultacji lekarskich, badań, czytałem mnóstwo literatury na temat możliwości leczenia rzadkich nowotworów, napisałem setki maili do klinik na całym świecie. Robię to niemal dzień w dzień.
Udało mi się znaleźć obiecującą, dobrze rokującą, dostępną w Niemczech zaawansowaną immunoterapię onkologiczną (terapię komórkami dendrytycznymi), która na obecnym etapie ma dużą szansę zatrzymać postęp choroby i zacząć niszczyć obecne komórki nowotworowe. Koszt jednorazowej terapii to 22 tysiące euro bez kosztów transportu i zakwaterowania. Ustawiłem pasek na zbiórce, bo chciałbym podjąć się leczenia właśnie w Niemczech. Muszę uzbierać ponad 150 tysięcy!
W zależności od reakcji organizmu na terapię bardzo możliwe, że taką terapię trzeba będzie w niedługim czasie ponownie powtórzyć, aby zwiększyć zakres jej działania.
Dostałem również odpowiedź z prywatnej kliniki w Indiach o możliwości przeprowadzenia tam terapii CAR-T (bardzo zaawansowanej immunoterapii genetycznej), jako kolejnej potencjalnej możliwości leczenia, której koszt na chwilę obecną wynosi 60 tys. dolarów, bez kosztów podróży, zakwaterowania i innych potencjalnych kosztów, które mogą wystąpić w przypadku jakichkolwiek komplikacji. Narazie jednak skupiam się na podjęciu leczenia w Niemczech.

Cały czas szukam różnych alternatywnych, a zarazem możliwie skutecznych form leczenia, głównie w Europie i na świecie, ponieważ w Polsce od samego początku przy próbach wyjścia poza podstawowy schemat leczenia jakim jest chemioterapia, jestem traktowany przez lekarzy jako wróg i ciągle odbijam się od ściany. Nie poddaję się jednak, bo wiem, że mogę tę chorobę pokonać.
Koszty leczenia są niestety ogromne, a każda złotówka ma dla mnie wielkie znaczenie. Potrzebuje Waszej pomocy, aby przejść przez leczenie i wrócić jak najszybciej do zdrowia. Bardzo proszę, stańcie do tej walki razem ze mną. Oliwia i Maja nie mogą zostać same, bez taty. Nie pozwólcie, by stało się najgorsze…
Dziękuję Wam za każdą formę pomocy. Wierzę, że wygram i będę dalej mógł cieszyć się wspaniałym czasem z moimi córkami.
Z całego serca dziękuję!
Bartosz
Opis zbiórki
Mam na imię Bartek. Jestem 40-letnim tatą dwóch wspaniałych dziewczynek – Oliwki i Mai. Moje córeczki mają dopiero 10 i 13 lat i niestety mogą stracić tatę. Stanąłem w obliczu ogromnego wyzwania – walki z bezlitosnym, złośliwym nowotworem. Dziś piszę do Ciebie, bo bardzo potrzebuję pomocy. Muszę zrobić wszystko, żeby moje dziewczynki nie zostały same. Proszę, pomóż mi…
W grudniu, podczas przy rutynowych badaniach RTG spowodowanych bólem pleców, wykryto u mnie bardzo duże przerzuty nowotworowe. Kolejne badania niestety potwierdziły najgorsze. Przerzuty raka drobnokomórkowego do kości, jamy otrzewnej, wątroby i innych narządów, a w ostatnim czasie również do płuc. Najgorsze jest to, że dotychczasowe badania nie wykazały punktu wyjścia nowotworu, bez czego nie ma możliwości zastosowania skutecznej celowanej terapii.
Jedyne, co mi zaoferowano, to chemioterapia paliatywna i czekanie na śmierć. Ja nie godzę się na taki wyrok. Wychowuję dwie wspaniałe córeczki. One nie mogą zostać bez taty! Musiałem rozpocząć walkę...
Po wielu konsultacjach w Polsce i Europie okazało się, że pomocne może okazać się molekularne badanie genowe guza nowotworowego, przeprowadzane w specjalistycznym ośrodku za granicą, które poprzez wykrycie defektów genów pozwoli na dopasowanie odpowiedniego leczenia.

Niestety koszt samych badań genetycznych to niemal 30 tysięcy złotych! Czekając na wyniki, muszę rozpocząć chemioterapię, aby zatrzymać dalsze przerzuty, co wiąże się również z dodatkowymi drogimi lekami niezbędnymi do zniwelowania skutków ubocznych. Jest to tylko wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o przyszłe wydatki, ponieważ nie wiadomo, jaka ostatecznie terapia okaże się w moim przypadku skuteczna.
W Polsce niestety większość leków celowanych w tym immunoterapia czy hormonoterapia nie są refundowane, a może być to koszt kilkuset tysięcy złotych albo więcej. Mam nadzieję, że badania genetyczne przyniosą odpowiedź i wskażą skuteczny lek, który pozwoli mi stanąć do tej nierównej walki z zajadłym przeciwnikiem i wyjść z niej zwycięsko… Muszę żyć i walczyć dla moich dziewczynek…
Nie zamierzam się poddawać i na pewno się nie poddam, mimo, że przychodzą czasem chwile załamania i niemocy. Chcę jednak walczyć, nawet jeśli jest choć cień szansy na wyjście z tej walki zwycięsko, nie zawaham się ani chwili…
Koszty leczenia są ogromne, a każda złotówka ma dla mnie wielkie znaczenie. Potrzebuje Waszej pomocy, aby przejść przez leczenie i wrócić do zdrowia. Bardzo proszę, stańcie do tej walki razem ze mną. Oliwia i Maja nie mogą zostać same, bez taty. Nie pozwólcie, by stało się najgorsze…
Dziękuję Wam za każdą formę pomocy. Wierzę, że wygram i będę dalej mógł cieszyć się wspaniałym czasem z moimi córkami.
Z całego serca dziękuję!
Bartek
- Ewa100 zł
Trzymam kciuki!
- Iwona100 zł
czekamy na Ciebie w biurze i trzymamy kciuki
- Stanisław500 zł
Dużo zdrowia!
- Maria500 zł
Szybkiego powrotu do zdrowia!
- Wpłata anonimowa20 zł
- X zł
Uwierz.