Bartosz Marczyński - zdjęcie główne

Jeszcze niedawno biegałem na długie dystanse, a dziś muszę poruszać się o kulach... Pomóż Bartkowi w walce z nieuleczalną chorobą!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Bartosz Marczyński, 33 lata
Poznań
Stwardnienie rozsiane
Rozpoczęcie: 6 marca 2026
Zakończenie: 6 czerwca 2026
1042 zł
WesprzyjWsparły 33 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0940866
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0940866 Bartosz

Stała pomoc

1 wspierający co miesiąc
Regularne wsparcie daje Bartoszowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Marta
    Martazaczyna wspierać co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Bartosz Marczyński, 33 lata
Poznań
Stwardnienie rozsiane
Rozpoczęcie: 6 marca 2026
Zakończenie: 6 czerwca 2026

Opis zbiórki

Jeszcze niedawno moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Od zawsze byłem aktywny, uprawiałem sporty, a z czasem przygotowywałem się nawet do udziału w półmaratonie… Choć od momentu diagnozy nie minęły jeszcze nawet 3 lata, to ten Bartek, którym byłem – wydaje mi się czasem tak bardzo odległy…

Pierwsze objawy były niepozorne. Drętwienie nogi, ręki… Nie wiedziałem, co się dzieje. „Może piję za dużo kawy?” – zastanawiałem się na głos w trakcie rozmów z narzeczoną. Niestety, odstawienie kofeiny w niczym nie pomogło, a objawy wciąż nieubłaganie przybierały na sile…

Wizyty u specjalistów, kolejne kontrole, zapisywane leki i badania… Po pół roku zapadła diagnoza. Stwardnienie rozsiane. Przewlekła zapalna choroba demielinizacyjna. Co najgorsze – nieuleczalna. 

Szok, niedowierzanie, złość, smutek… Uczucia z czasem zmieniały się jak w kalejdoskopie. Jak pogodzić się z tym, że już nic nigdy nie będzie takie samo? Miałem przecież tylko 30 lat, a przed sobą całe życie…

Choroba jest bezlitosna. Kiedyś biegałem na długie dystanse, a dziś poruszam się o kulach. Prawie nie mam władzy nad lewą stroną ciała. Mieszkam na drugim piętrze w bloku bez windy, a każde wyjście z domu bezlitośnie przypomina mi o ograniczeniach własnego ciała. Pierwszy krok daje nadzieję, drugi wymaga już skupienia, a każdy kolejny staje się walką z samym sobą. Ręka zaciśnięta na poręczy drży, a zdrętwiałe nogi uginają się pod ciężarem, który kiedyś niosły bez wysiłku…

Codziennym wsparciem jest dla mnie narzeczona, jednak wobec choroby także jest bezsilna. Jedyną szansą na zachowanie sprawności jest dla mnie stała opieka specjalistów, dostęp do leczenia i rehabilitacji. Niestety, koszty są ogromne i nie jestem w stanie ich udźwignąć jedynie z mojej małej renty. 

Jestem młodym człowiekiem i wierzę, że mam w swoim życiu jeszcze wiele do zrobienia. Nie mogę się poddać. Dlatego proszę, wyciągnij do mnie pomocną dłoń. 

Bartek

Wybierz zakładkę
Sortuj według