Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Pilne!
Beata Głucha - zdjęcie główne

Złośliwy RAK sieje spustoszenie w ciele Beaty❗️Ratuj jej życie❗️

Cel zbiórki: Leczenie i terapia lekowa

Organizator zbiórki:
Beata Głucha, 51 lat
Grabowska Huta
Nowotwór złośliwy piersi lewej, przerzuty do węzłów chłonnych
Rozpoczęcie: 23 lutego 2026
Zakończenie: 23 maja 2026
28 766 zł(11,46%)
Brakuje 222 169 zł
WesprzyjWsparło 180 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0933242
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0933242 Beata

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Beacie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i terapia lekowa

Organizator zbiórki:
Beata Głucha, 51 lat
Grabowska Huta
Nowotwór złośliwy piersi lewej, przerzuty do węzłów chłonnych
Rozpoczęcie: 23 lutego 2026
Zakończenie: 23 maja 2026

Opis zbiórki

Mam na imię Beata. Jeszcze w listopadzie 2025 roku nie wiedziałam, że w jednej chwili moje życie tak gwałtownie się zatrzyma. Pod koniec miesiąca wyczułam guzek w piersi. Przeszłam liczne badania, biopsję, USG i mammografię. W styczniu przyszła brutalna diagnoza: złośliwy RAK piersi z przerzutami do węzłów chłonnych.

Choroba rozwinęła się w błyskawicznym tempie. Pierś bolała mnie coraz bardziej, guzów przybywało, a strach rósł z każdym dniem. Musiałam jak najszybciej rozpocząć leczenie. Przechodzę chemioterapię – najpierw 12 cykli białej, a potem 4 czerwonej.

Skutki uboczne boleśnie dają się we znaki. Jestem bardzo osłabiona, kręci mi się w głowie, boli mnie brzuch, leci mi krew z nosa i nie mogę spać w nocy. Ale to wszystko da się znieść. Najgorszy jest ból, który towarzyszy mi 24 godziny na dobę. Moja pierś jest bardzo spuchnięta i stała się dwa razy większej niż druga!

Do tego pojawiła się martwica brodawki. Leki przeciwbólowe już mi nie pomagają, a żyły są tak zniszczone, że każde kolejne wkłucie to dla mnie prawdziwa katorga. Lekarze nie ukrywają prawdy, to nie jest choroba, którą można po prostu „wyleczyć”. Po chemii czeka mnie operacja – mastektomia obu piersi. Specjaliści uważają, że istnieje zbyt duże ryzyko rozsiana raka z jednej piersi na drugą. Dlatego chcą usunąć je obie za jednym razem.

W międzyczasie dowiedziałam się, że istnieje leczenie – immunoterapia, które mogłoby znacząco zmniejszyć ryzyko dalszego rozwoju choroby. Niestety, ze względu na zaawansowanie nowotworu i liczbę przerzutów nie kwalifikuję się do refundacji. Jedyną szansą dla mnie jest opłacenie leczenia na własny koszt – koszt, który całkowicie mnie przerasta.

Ten rok jest chyba najtrudniejszym w całym moim życiu. Na początku lutego straciłam mamę. Zmarła na raka. Choroba odbiera mi siły, przez co nie mogę dłużej pracować. Siedzę w domu, czekam na kolejne cykle chemii i marzę tylko o jednym: żeby przestało boleć. Mam dwie dorosłe córki, partnera i wnuka. Chciałabym mieć dla nich więcej czasu. Chciałabym jeszcze żyć, być przy nich...

Dlatego proszę, z całego serca, pomóżcie mi walczyć! Każda, nawet najmniejsza wpłata przybliża mnie do immunoterapii, która może dać mi realną szansę na życie. Dziękuję za każdą dobrą myśl, każde słowo i każdy gest wsparcia. 

Beata

Wybierz zakładkę
Sortuj według