Beata Golik - zdjęcie główne

Mam dla kogo walczyć, mam dla kogo żyć! Z Twoją pomocą mogę pokonać raka!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Beata Golik, 35 lat
Poznań, wielkopolskie
Rak w polipie jelita grubego z przerzutami do płuc i wątroby
Rozpoczęcie: 22 grudnia 2022
Zakończenie: 19 września 2025
36 373 zł(85,47%)
Wsparło 675 osób

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Beata Golik, 35 lat
Poznań, wielkopolskie
Rak w polipie jelita grubego z przerzutami do płuc i wątroby
Rozpoczęcie: 22 grudnia 2022
Zakończenie: 19 września 2025

Aktualizacje

  • Wyniki ostatnich badań nie są dobre... Rak nie odpuszcza!

    Chciałbym się z Wami podzielić, co się u nas działo w ostatnim czasie... Ciężko się o tym pisze, ciężko się o tym mówi i myśli. Chciałbym napisać coś innego… Marzę o tym, żeby w końcu przyszedł ten moment, ten dzień, kiedy będę mógł się podzielić dobrymi informacjami. Każdego dnia proszę Pana Boga o zdrowie dla żony, żeby wyzdrowiała, miała lepsze wyniki, lepsze samopoczucie, dzień bez bólu…

    15 lipca jechaliśmy do szpitala w Bydgoszczy z myślą, że teraz musi się udać i wynik TK będzie dobry. Mieliśmy dobre humory, pomimo tego stresu i nerwów, które mamy na co dzień. Niestety… Spotkało nas gorzkie rozczarowanie!

    Wynik badania nie jest dobry.  W obu płucach są bardzo liczne zmiany ogniskowe, nowotworowe,  największy guz 4 cm!  Na wątrobie również jest kilka zmian, największy guzek ma 5,5 cm. Pojawiły się również  podejrzenia przerzutów do węzłów chłonnych…

    Lekarz prowadzący, wdrożył nowe leczenie, które daje nadzieje, na lepszy wynik TK i ustabilizowanie choroby. Cały czas jednak kontaktuję się z wieloma klinikami i szpitalami w Polsce oraz za granicą, by szukać jeszcze innych rozwiązań. Nieustannie szukam badań klinicznych, lecz niestety nie jest to łatwe i w wielu z nich Beata nie może wziąć udziału ze względu na kryteria włączenia. 

    Przez ostatnie kilka tygodni żona mierzy się z silnymi bólami kręgosłupa oraz mięśni. Leki przeciwbólowe, które przepisał lekarz przestały działać. Beatka dostała skierowanie do poradni leczenia bólu. Stała się osobą niepełnosprawną, która potrzebuje mojej pomocy w codziennym funkcjonowaniu. Pisząc to oczy zalewają się łzami, chce mi się krzyczeć, ale wierzę, że ktoś nad nami czuwa i mamy jeszcze szansę na wygranie tej walki. Nigdy nie tracimy nadziei! 

    Kolejny raz zwracam się do Was o pomoc w zbiórce pieniędzy na leki, witaminy, codzienne funkcjonowanie, rehabilitację. Wasze wsparcie jest dla nas niezwykle ważne – dzięki niemu wiemy, że nie jesteśmy sami, a Beata dostaje dodatkową motywację do walki!

    Marcin, mąż Beaty

  • Sytuacja stała się niezwykle trudna... Potrzebujemy Was jak nigdy dotąd...

    W połowie lutego otrzymaliśmy kolejne, druzgocące wieści – choroba Beaty nie odpuszcza... Zmiany na płucach i wątrobie postępują, guzki się powiększają. Walka toczy się dalej, a my nie możemy się poddać.

    Teraz każdy dzień jest podporządkowany leczeniu Beaty. Chemia w tabletkach wyniszcza organizm, odbierając siły na dwa tygodnie. Kolejne dwa dają chwilę na regenerację. Każda dawka to cios, ale i szansa, by zatrzymać chorobę Beaty. Ból kręgosłupa przypomina o tym, jak ciężki jest to przeciwnik, ale my nie przestajemy walczyć.

    Beata Golik

    Szukamy, pytamy, sprawdzamy. Badania kliniczne mogą dać nam nadzieję. Może gdzieś na świecie istnieje terapia, która da jej więcej czasu? Nie możemy czekać bezczynnie. Musimy działać!

    Beata nie walczy tylko dla siebie. Walczy też dla nas. Dla naszej rodziny, córeczki, która potrzebuje mamy. Dla rodziny, która nie wyobraża sobie życia bez niej.

    Dziękujemy Wam za każde dotychczasowe wsparcie. Ta walka jest trudna, ale wciąż się nie skończyła. Możecie pomóc nam dalej wierzyć, że jutro przyniesie lepsze wieści.

    Marcin Golik, mąż

  • Tuż po Świętach Beatę zabrało pogotowie! Prosimy o wsparcie!

    Końcówka 2024 roku była dla naszej rodziny wyjątkowo trudnym czasem. Żona, po kolejnym cyklu chemioterapii, złapała infekcję, co sprawiło, że Wigilia i Święta były bardzo ciężkie. Mimo trudności cieszyliśmy się, że mogliśmy być razem – za to każdego dnia dziękujemy Bogu.

    Tuż po świętach, 27 grudnia, żonę zabrało pogotowie z powodu duszności i bólu w klatce piersiowej oraz plecach. Po licznych badaniach stwierdzono silny stan zapalny i zapalenie płuc. Po kilku dniach hospitalizacji, lekach i antybiotykach żonę wypisano do domu w lepszym stanie. W Nowy Rok weszliśmy z nadzieją – żona powoli wraca do sił, choć nadal łatwo się męczy.

    Beata Golik

    9 stycznia byliśmy w Bydgoszczy u naszego lekarza prowadzącego. Ze względu na osłabienie organizmu, odroczono kolejną chemioterapię. Lekarz zlecił dodatkowe badania oraz tomografię komputerową, którą wykonamy 23 stycznia. Prosimy Was o trzymanie kciuków za dobre wyniki – każde wsparcie, choćby myślą, daje nam siłę do walki.

    Wierzymy, że uda nam się pokonać przeciwności i wrócić do zdrowia. Mamy dla kogo walczyć i żyć – nasza miłość i Wasza pomoc są naszym największym wsparciem. Dziękujemy za to, że jesteście z nami. Prosimy, wspierajcie nas dalej!

    Mąż Beaty

Opis zbiórki

Jestem Beata, mam dopiero 33 lata, a już usłyszałam diagnozę brzmiącą jak wyrok – wyrok śmierci: nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutem do wątroby.

Moja rodzina jest dla mnie wszystkim. Kocham ich najbardziej na świecie. Teraz walczę o swoje życie i zdrowie właśnie dla nich. Dla mojego męża i naszej niespełna 5-letniej córeczki. 

Aby zrealizować to, jakże mogłoby się wydawać – powszechne życzenie, postanowiłam zadbać o zdrowie. U moich bliskich występowała polipowatość rodzinna, więc dla spokoju wykonałam badanie, aby wykluczyć to u siebie. Nie miałam żadnych objawów! Czysta profilaktyka, która jak się okazało, uratowała mi życie...

Zaczęło się całkiem niewinnie w 2019 roku. Wykonałam kolonoskopię, podczas której lekarz wykrył duże polipy na jelitach. Zaskoczyło mnie to (pomimo dziedziczności tej choroby), jednak kwestia wypalania ich miała szybko załatwić temat. Niestety, tak się nie stało. Pół roku później wyniki nadal były niepokojące, zapadła więc decyzja o konieczności usunięcia jelita grubego.

Rozpoczęło się oczekiwanie na wynik badania histopatologicznego. Nic nie jest w stanie przygotować człowieka na ten dzień, w którym jak grom z jasnego nieba spada wiadomość, że ma się nowotwór. Nic, żadne słowa nie dadzą rady opisać tego zaskoczenia, rozpaczy i wielkiego znaku zapytania, który pojawia się w głowie. Miałam wtedy zaledwie roczną córeczkę i diagnozę – nowotwór jelita grubego.

Beata Golik

Niestety, kolejne badania wciąż przynosiły złe wieści: znaleziono nowe ognisko choroby w postaci dwóch guzków na wątrobie. Ponowna, druga już operacja, tym razem termoablacji wątroby. Po niej 12 cyklów chemii. Mój organizm był osłabiony i wyniszczony, ale walczył.

Po kilku miesiącach tomografia sprawdzająca. I wielki, choć niemy krzyk „Nie, nie, nie, to nie może być prawda!”. Badanie bowiem wykazało wznowę na wątrobie. Trzecia operacja, tym razem usunięcia prawego płata wątroby. Kolejne badania. Wątroba jest ok, ale… wykryto guzki na płucach! Znów trafiłam na stół operacyjny celem ich wycięcia. Znów nie było mnie z rodziną. Znów toczyłam bitwę o życie!

Po ponad dwóch latach tej nierównej walki, w grudniu 2021 roku kolejne złe wieści. Wznowa na płucach i wątrobie. Nie miałam już siły, ale mój mąż się nie poddał. Zjeździliśmy chyba całą Polskę, zapukaliśmy do każdych możliwych drzwi, aby znaleźć leczenie, które dałoby nam nie tylko nadzieję, ale przede wszystkim rezultat!

W ten sposób trafiłam do kliniki badań naukowych pod kątem nowych leków. Dostałam leki z chemioterapią i lekiem badanym. Są bardzo silne, przez co naprawdę ciężko to przechodziłam, ale przecież mam dla kogo żyć…

Beata Golik

Równocześnie jeździłam na zabiegi hipotermii na wątrobie i płucach. Bardzo kosztowne zabiegi, dlatego nie zawsze było mnie stać na wykorzystanie w pełni ich potencjału. Musiałam ograniczać ich liczbę, z uwagi na brak środków. Brałam leki, suplementy.

I wtedy, nie tak dawno, nadszedł w końcu ten długo wyczekiwany moment – jestem w remisji! Badanie wykazują co prawda guzki, ale na ten moment są one metabolicznie nieaktywne.

Tak bardzo chcę, by ta chwila trwała. Tak bardzo chcę zrealizować swoje zwyczajne marzenie, o byciu z rodziną. Dlatego muszę dalej poddawać się terapiom, ale na drodze ku zdrowej przyszłości stoją mi finanse. Leki, suplementacja, wyjazdy do kliniki oraz wizyty lekarskie, już teraz przekraczają nasz budżet domowy, a z uwagi na konieczność dalszego leczenia jest to dla naszej rodziny zbyt dużym wysiłkiem finansowym.         

Dlatego zwracam się do Was kochani o pomoc, liczy się każdy grosz, KAŻDA wpłata ma ogromne znaczenie. Dziękuję z całego serca! 

Beata

Beata Golik

Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.

Beata Golik

➡️ Licytacje: Zbiórka na leczenie onkologiczne Beata Golik (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Madzia
    Madzia
    Udostępnij
    2 zł

    Powodzenia.🥹

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Madzia
    Madzia
    Udostępnij
    50 zł

    Dla wspaniałej wojowniczki

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    500 zł
  • Aleksander
    Aleksander
    Udostępnij
    100 zł

    Sam widzę jak dużo kosztują same leki pomimo refundacji realizując mnóstwo recept w aptece dla pani Beaty. Wspomogę również modlitwą o uzdrowienie.