
Światełko nadziei w walce ze złośliwym nowotworem mózgu – Pomagamy Beacie❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w klinice w Koln, sprzęt
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w klinice w Koln, sprzęt
Aktualizacje
Beatka trafiła do szpitala 💔 Jej stan jest bardzo poważny, prosimy o pomoc!
Kilka dni temu Beatka straciła w domu przytomność. Doszło do zatrzymania akcji serca. Przyjechała karetka, przeprowadzono reanimację i zabrano moją żonę do szpitala. Przebywa w nim do dziś, podłączona do respiratora...
Okazało się, że to poważny zator płucny.

Beatkę udało się wybudzić, ale nie możemy z nią porozmawiać, ze względu na podłączone maszyny. Na szczęście otwiera oczy, widzimy, że nas rozpoznaje, kiwa do nas głową i ściska rękę na przywitanie...
Niestety lekarze mówią, że jej stan jest poważny. Starają się go ustabilizować, abym mógł zabrać żonę do domu.
Nasza sytuacja jest ciężka, dlatego bardzo proszę o dalszą pomoc. Beatka jest najważniejszą osobą w moim życiu. Tak bardzo chciałbym odebrać jej to cierpienie... Każda wpłata, słowo wsparcia i udostępnienie są dla nas bardzo ważne.
Maciej Olewski – mąż Beatki
Beatka wciąż walczy❗️Prosimy o dalsze wsparcie...
Nasza walka o zdrowie i życie Beatki trwa. Ostatnio żona spędziła tydzień w szpitalu przez zatorowość płucną, esicę i udar. Niestety jego konsekwencją był niedowład prawej strony ciała, który cały czas się utrzymuje... Bardzo proszę o pomoc!
Beatka stara się dzielnie walczyć i stawiać czoła tej okrutnej chorobie, ale jest jej bardzo trudno...
Ma spore problemy z mobilnością, ale na szczęście dzięki zbiórce mogliśmy kupić do domu sporo nowych sprzętów, które ułatwiają jej funkcjonowanie.
Niestety ze względu na stan zdrowia Beatki i gorsze wyniki, musieliśmy odwołać zaplanowaną na ten miesiąc chemię. Następny termin mamy wyznaczony na 20 maja.
Bardzo dziękujemy Wam za wsparcie, za każdą wpłaconą złotówkę i dobre słowo. Dzięki Wam Beatka nadal może walczyć! Prosimy o dalszą pomoc!
Mąż Beatki – Maciej
Beatka wylądowała w szpitalu❗️Proszę o pomoc...
Kochani, moja żona trafiła do szpitala ze względu na zatorowość płucną, niedrożność esicy i zapalenie płuc... W trakcie pobytu przeszła również mikroudar!
Na szczęście doszło do niego wtedy, gdy żona była pod kontrolą lekarzy, którym szybko udało się opanować paraliż, który powstał w wyniku udaru!

Beatka jest teraz w troszkę lepszym stanie, ale nie może się przemęczać. Większość dnia leży w łóżku przeciwodleżynowym i odpoczywa...
Nasza walka jest niezwykle trudna. Każdego dnia martwię się o to, co będzie dalej, jak Beatka będzie się czuła, jak będzie znosić dalszą walkę z chorobą...
Jedno wiem na pewno – nie możemy się poddać, bo tu chodzi o jej życie! Bardzo Was proszę, wspierajcie nas dalej!
Maciej – mąż Beatki
Opis zbiórki
Piszę do Was z sercem pełnym wdzięczności, ale także z prośbą o wsparcie w tej trudnej dla mnie chwili. Niespodziewanie stanęłam w obliczu ogromnego wyzwania zdrowotnego. Niespodziewanie, ponieważ szanse, że to spotka właśnie mnie, były ślepym trafem. Bardzo pechowym.
Pewnego dnia, po powrocie z wycieczki, na zwykłym spacerze z psami nagle straciłam władzę w mięśniach. Udało mi się zachować przytomność, ale nie byłam w stanie mówić. Jakoś udało mi się zadzwonić do męża i pojedynczymi słowami powiedzieć gdzie jestem.
Jak się potem okazało, nieświadomie podałam złą lokalizację.
Po raz kolejny „jakoś” dotarłam do domu. Wcześniej mąż wezwał karetkę, więc po krótkim czasie przewieziono mnie na oddział. Początkowe badania nie wykazały nic poważnego, ale nie daliśmy za wygraną, w końcu takie sytuacje nie są normalne.
Pogłębiona diagnostyka i naprawdę cudowna opieka lekarzy zaprowadziła nas w końcu do diagnozy. A ta zwaliła z nóg – nowotwór złośliwy mózgu. Szanse były dosłownie losowe. Nikt z mojej rodziny nie chorował, więc po prostu miałam okrutnego pecha.
Początki były trudne. Ciężko było poradzić sobie z tą informacją, ale starałam się nie tracić wiary ani determinacji do walki. Niedługo po diagnozie przeszłam kilkugodzinną operację usunięcia guza. Okazało się jednak, że pozostały korzenie, a one mogą doprowadzić do nawrotu.
Dzisiaj wciąż męczą mnie silne bóle głowy, osłabienia i nawracające w kierunku choroby myśli. Ale nie poddaję się. Nie zamierzałam nawet na chwilę i całą rodziną szukaliśmy kolejnych kroków w walce o uratowane życie.
I tu pojawiło się światełko nadziei. Dowiedzieliśmy się o kompleksowym leczeniu w klinice w Niemczech. Podawany ten lek jest w stanie sprawić, by mózg „uczył się” rozpoznawać guza. Odważyliśmy się podjąć leczenia i teraz czekają nas jego koszty.
Dlatego zwracam się z prośbą o pomoc. Szereg dobrych serc, jakie się teraz wokół mnie pojawiły, sprawił, że na nowo wierzę w dobroć ludzi. Wiem, że nawet w obliczu takiej tragedii ważna jest wola walki, a tej mi nie brakuje. Tak jak optymizmu, że ta pechowa walka zakończy się największym happy endem. Ale do tego potrzeba mi jeszcze trochę wsparcia.
Beata

Apel Beaty:
Apel córki Beaty:
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowaX zł