Beata Pakuła - zdjęcie główne

„Mamusiu, kiedy wyzdrowiejesz?” W ramach NFZ Beacie zostało już tylko hospicjum❗️Jedyna szansa na życie to kosztowny lek – RATUJ❗️

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku onkologicznego

Organizator zbiórki:
Beata Pakuła, 42 lata
Przedbórz
PEC-oma - złośliwy okołonaczyniowy guz nabłonkowatokomórkowy płuca lewego z zajęciem węzłów chłonnych wnękowych śródpiersiowych, podejrzenie przerzutów do trzonów kręgów C6 i C7, progresja choroby
Rozpoczęcie: 23 października 2026
Zakończenie: 9 listopada 2027
29 479 zł(110,84%)
WesprzyjWsparło 325 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
1029586
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%1029586 Beata

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku onkologicznego

Organizator zbiórki:
Beata Pakuła, 42 lata
Przedbórz
PEC-oma - złośliwy okołonaczyniowy guz nabłonkowatokomórkowy płuca lewego z zajęciem węzłów chłonnych wnękowych śródpiersiowych, podejrzenie przerzutów do trzonów kręgów C6 i C7, progresja choroby
Rozpoczęcie: 23 października 2026
Zakończenie: 9 listopada 2027

Opis zbiórki

„Przykro mi, wszystkie refundowane metody zostały wyczerpane. W tej chwili jedyne, co możemy zapewnić w ramach NFZ, to opieka hospicjum domowego”. Nagle wokół mnie zrobiło się ciemno i cicho. Zaledwie po 2 latach od diagnozy miała zgasnąć ostatnia nadzieja na pokonanie nowotworu. 

Jestem Beata. Jestem żoną i mamą dwójki cudownych chłopców - 13-letniego Kuby i 7-letniego Jasia. Jestem siostrą i córką. A Ty jesteś moją ostatnią deską ratunku. 

Wszystko zaczęło się w wakacje 2024 roku. To właśnie wtedy zaczęły boleć mnie plecy. Nic niepokojącego, prawda? Nie wiedziałam jednak, co się dzieje, więc zaczęłam szukać pomocy u specjalistów. Oni też nie potrafili określić przyczyny moich dolegliwości, dlatego w końcu dostałam skierowanie na rezonans.

Badanie wykonano w październiku. I to właśnie wtedy spadała na mnie diagnoza: nowotwór PEC-oma – złośliwy okołonaczyniowy guz nabłonkowatokomórkowy w lewym płucu. Z zajęciem węzłów chłonnych. To niezwykle rzadki typ nowotworu, który wykazuje dużą oporność na standardowe metody leczenia. Zbyt duży, by operować. 

Szok, rozpacz… Nie wiem, jak opisać to, co wtedy czułam. Świat się skończył. Wiedziałam jednak, że nie mogę się poddać. W końcu mam dla kogo żyć! Stanęłam do walki z nowotworem. Przeszłam dotychczas terapię celowaną oraz chemioterapię. Mdłości, osłabienie, utrata włosów… Wytrzymałam całe to onkologiczne piekło, bo wierzyłam, że uda mi się pokonać chorobę. Niestety, leczenie okazało się nieskuteczne i nastąpiła znaczna progresja nowotworu. W ramach refundacji zaproponowano mi już tylko opiekę w hospicjum domowym. 

Jedyną szansą jest dla mnie leczenie pod opieką doktora, który specjalizuje się w immunoterapii. Niestety, jest ono nierefundowane i wiąże się z dużymi wydatkami – miesięczny koszt sięga obecnie 25 tysięcy złotych. 

Resztkę oszczędności wydaliśmy na rozpoczęcie terapii. Pierwszą dawkę przyjęłam w środę. Kolejna już za miesiąc… Nie mam jednak za co jej opłacić. Nie zostało nam już nic. 

Młodszy synek, Jaś, codziennie pyta mnie „Mamusiu, kiedy wyzdrowiejesz?” Serce pęka mi wtedy na pół i całą siłą woli staram się powstrzymać wzbierające w oczach łzy. Proszę Was o pomoc, bo wiem, że nie wolno mi przegrać tej walki. 

Beata

Wybierz zakładkę
Sortuj według