Pilne!
Beata Wierzchoń - zdjęcie główne

Przez lata walczyłam o zdrowie ukochanej córki, dziś to ja bardzo potrzebuję wsparcia... Błagam, pomóż mi pokonać RAKA❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Beata Wierzchoń, 43 lata
Bydgoszcz
Nowotwór piersi (sutek)
Rozpoczęcie: 3 sierpnia 2026
Zakończenie: 3 listopada 2026
12 027 zł(75,37%)
Brakuje 3931 zł
WesprzyjWsparło 268 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
1004746
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%1004746 Beata

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Beacie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Beata Wierzchoń, 43 lata
Bydgoszcz
Nowotwór piersi (sutek)
Rozpoczęcie: 3 sierpnia 2026
Zakończenie: 3 listopada 2026

Opis zbiórki

Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogę znaleźć się w takim miejscu. Jestem mamą dwóch córek, w tym Amelki, która nadal bardzo mnie potrzebuje – od urodzenia zmaga się z poważną niepełnosprawnością. Przez lata całe moje życie układałam pod córkę, myślałam tylko o niej! Dlatego diagnoza, którą niedawno ja otrzymałam, była dla mnie tak ogromnym ciosem...

Wszystko zaczęło się kilka tygodni temu. Wieczorem podczas kąpieli zaobserwowałam niepokojącą zmianę w mojej piersi. Na początku miałam nadzieję, że to nic groźnego. Nie chciałam jednak tego tak zostawić i zaczęłam szukać pomocy. Odwiedzałam kolejnych specjalistów, przeszłam wiele badań. Jednocześnie czułam narastający we mnie strach...

W czerwcu 2026 roku otrzymałam diagnozę, która potwierdziła moje najgorsze obawy. Gdy po konsylium usłyszałam słowa lekarza, dosłownie ugięły się pode mną nogi... Byłam w ogromnym szoku. Okazało się, że mój stan jest bardzo poważny, że mój organizm został zaatakowany przez RAKA!

W mojej głowie krążyło tysiąc myśli jednocześnie, jednak większość z nich dotyczyła Amelki i tego, co z nią będzie? Jak będę mogła się nią opiekować, sama walcząc o życie! Nie mogłam się jednak poddać. Po rozmowie z lekarzem rozpoczęłam chemioterapię – najpierw czerwoną, a później czeka mnie jeszcze biała. Wszystko po to, by zmniejszyć guz w mojej piersi i przygotować mnie do operacji.

Beata Wierzchoń

Niestety już teraz czuję wiele skutków ubocznych. Włosy wypadały mi garściami, dlatego musiałam je ściąć. Jestem wyczerpana i osłabiona, nie śpię po nocach, mam problemy z oddychaniem. Do tego stale towarzyszy mi wielki ból. Emocjonalnie też jest to dla mnie bardzo trudne.

W tych najgorszych chwilach moja Wiara dodaje mi nadziei i otuchy. To właśnie w modlitwie odnajduję siłę do dalszej walki. Nawet, a wręcz szczególnie wtedy, gdy ciało odmawia mi posłuszeństwa. Myślę też wtedy o moich córkach, obok których chcę być jak najdłużej.

Dlatego wiem, że mimo strachu i wszystkich dolegliwości nie mogę się teraz poddać. Przy tym regularne wizyty u wielu specjalistów, odpowiednie leczenie i dalsza rehabilitacja są po prostu koniecznością. Bez tego wszystkiego nie mam żadnych szans na pokonanie tak przerażającej choroby! Niestety koszty są ogromne...

Nigdy nie prosiłam o pomoc dla siebie, nie sądziłam, że kiedykolwiek nadejdzie taki moment. Nie mam jednak innego wyjścia. Przychodzę dziś do Was pełna nadziei i zwracam się z prośbą o wsparcie. W tej trudnej walce każda nawet najmniejsza życzliwość jest nieoceniona! 

Beata

Wybierz zakładkę
Sortuj według