
Przez lata walczyłam o zdrowie ukochanej córki, dziś to ja bardzo potrzebuję wsparcia... Błagam, pomóż mi pokonać RAKA❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogę znaleźć się w takim miejscu. Jestem mamą dwóch córek, w tym Amelki, która nadal bardzo mnie potrzebuje – od urodzenia zmaga się z poważną niepełnosprawnością. Przez lata całe moje życie układałam pod córkę, myślałam tylko o niej! Dlatego diagnoza, którą niedawno ja otrzymałam, była dla mnie tak ogromnym ciosem...
Wszystko zaczęło się kilka tygodni temu. Wieczorem podczas kąpieli zaobserwowałam niepokojącą zmianę w mojej piersi. Na początku miałam nadzieję, że to nic groźnego. Nie chciałam jednak tego tak zostawić i zaczęłam szukać pomocy. Odwiedzałam kolejnych specjalistów, przeszłam wiele badań. Jednocześnie czułam narastający we mnie strach...
W czerwcu 2026 roku otrzymałam diagnozę, która potwierdziła moje najgorsze obawy. Gdy po konsylium usłyszałam słowa lekarza, dosłownie ugięły się pode mną nogi... Byłam w ogromnym szoku. Okazało się, że mój stan jest bardzo poważny, że mój organizm został zaatakowany przez RAKA!
W mojej głowie krążyło tysiąc myśli jednocześnie, jednak większość z nich dotyczyła Amelki i tego, co z nią będzie? Jak będę mogła się nią opiekować, sama walcząc o życie! Nie mogłam się jednak poddać. Po rozmowie z lekarzem rozpoczęłam chemioterapię – najpierw czerwoną, a później czeka mnie jeszcze biała. Wszystko po to, by zmniejszyć guz w mojej piersi i przygotować mnie do operacji.

Niestety już teraz czuję wiele skutków ubocznych. Włosy wypadały mi garściami, dlatego musiałam je ściąć. Jestem wyczerpana i osłabiona, nie śpię po nocach, mam problemy z oddychaniem. Do tego stale towarzyszy mi wielki ból. Emocjonalnie też jest to dla mnie bardzo trudne.
W tych najgorszych chwilach moja Wiara dodaje mi nadziei i otuchy. To właśnie w modlitwie odnajduję siłę do dalszej walki. Nawet, a wręcz szczególnie wtedy, gdy ciało odmawia mi posłuszeństwa. Myślę też wtedy o moich córkach, obok których chcę być jak najdłużej.
Dlatego wiem, że mimo strachu i wszystkich dolegliwości nie mogę się teraz poddać. Przy tym regularne wizyty u wielu specjalistów, odpowiednie leczenie i dalsza rehabilitacja są po prostu koniecznością. Bez tego wszystkiego nie mam żadnych szans na pokonanie tak przerażającej choroby! Niestety koszty są ogromne...
Nigdy nie prosiłam o pomoc dla siebie, nie sądziłam, że kiedykolwiek nadejdzie taki moment. Nie mam jednak innego wyjścia. Przychodzę dziś do Was pełna nadziei i zwracam się z prośbą o wsparcie. W tej trudnej walce każda nawet najmniejsza życzliwość jest nieoceniona!
Beata
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Magda20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł