

Wola walki to za mało... By wygrać walkę o życie, potrzebuję Twojej pomocy!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Nie spodziewałam się, że w momencie, kiedy w moim życiu zagości spokój, dostanę wiadomość, która zburzy budowany latami świat. Zagrożenie rośnie, a ja mam coraz mniej sił. Proszę, pomóż mi!
Dziękuję, że poświęcasz cenny czas, żeby przeczytać moją historię... To opowiadanie pełne strachu, cierpienia i rosnącego bólu. Niepewność kolejnego dnia powoduje, że czasem boję się wstać z łóżka. Ale trzymam się nadziei. Chcę i muszę znaleźć w sobie siłę do walki - mam dla kogo żyć - mam 2 dzieci, już pełnoletnich, ukochaną wnuczkę. Mam też plany i marzenia, które chciałabym mieć szansę zrealizować…
Diagnozę: nowotwór złośliwy piersi z przerzutami usłyszałam w 2014 roku. Przeszłam pełne leczenie. Wyzdrowiałam, choć tak naprawdę z raka nie zdrowieje się nigdy, można go tylko uśpić... Pod koniec 2018 koszmar wrócił. Przez przypadek wykryto u mnie liczne przerzuty do kości (m.in w kręgosłupie, miednicy, łopatce), nowotwór zajął również całą wątrobę.
Zaproponowano mi leczenie, które w większości przypadków działa, ale w moim przypadku przyniosło odwrotny efekt. Guzy urosły dwukrotnie w zaledwie 1,5 miesiąca! Nie jestem w stanie nawet napisać, jaki to był dla mnie cios. Czułam się jak żywy trup. Nie byłam w stanie podnieść się z łóżka, jeść ani spać. Nie byłam w stanie cieszyć się z tego, że żyję. W głowie miałam tylko strach.

Wreszcie lekarze przekazali mi wiadomość, na którą nie da się przygotować! Kazano mi zamknąć najważniejsze sprawy, spędzić czas z najbliższymi. Przewidywano, że zostało mi maksymalnie pół roku życia. Jak żyć z taką świadomością? Jak poradzić sobie z wizją tego, że każde spotkanie może być naszym ostatnim?!
Szukając pomocy trafiłam w ręce specjalisty, ogromnego autorytetu w dziedzinie onkologii kobiet. Dzięki niemu odzyskałam nadzieję i wiarę, że uda się zapanować nad chorobą... Zasugerowano dodanie do obecnego leczenia dodatkowego leku. W moim przypadku lek nie jest refundowany, a potrzebuję regularnego przyjmowania kolejnej dawki co 4 tygodnie. Zgodnie z zaleceniami kontynuuję refundowaną chemioterapię.
Dwa tygodnie temu przeszłam rutynowe badanie PET, których wyniki zaskoczyły mnie i lekarza prowadzącego. Okazało się, że moje guzy w kościach i w wątrobie robią się nieaktywne i zanikają!
Dzięki połączeniu terapii, suplementom i nadziei żyję dalej... Nie mogę z tego leku zrezygnować... Dzięki niemu wciąż walczę, to on pozwala zapanować nad chorobą, ale koszty zakupu stają się dla mnie zbyt wysokie. Do tej pory radziłam sobie sama, nie dając za wygraną. Mogłam liczyć na wsparcie rodziny znajomych i przyjaciół. Każdego dnia jestem im wdzięczna.
Obiecałam sobie, że będę dzielna, ale nie mam już wyjścia. Muszę schować swoje ego i prosić. Teraz toczę bój z własnym bólem, niemocą i udowadniam, że moja siła i wola walki o życie może zdziałać bardzo dużo. Ja chcę tylko (i aż) żyć…
- Wpłata anonimowa50 zł
- 50 zł
- wronaaaX zł
zdroweczka pozdrawiam
- Wpłata anonimowa20 zł
- Aneta Z. Z rodzina100 zł
Beatka:nigdySięNiePoddawajAWGorszychChwilach,,pamiętaj,,ZeMozeszNaMnieLiczyc!IleMogeTylePomoge.3majSie KochanaIMysleZeDoZobaczenia-Wkrótce😘❤🥰
