
Jesień życia chciałem spędzić spokojnie z rodziną, nie walcząc z nowotworem❗️Potrzebne wsparcie❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Trafiłem na SOR❗️Moje funkcje życiowe spadały, tak bardzo się bałem...
Kiedy wypisywano mnie ze szpitala, myślałem, że najgorsze za mną. Dziś już wiem, jak bardzo się myliłem. Po dwóch dniach spędzonych w domu trafiłem na SOR. Tam stwierdzono bardzo duży spadek m.in. hemoglobiny. Musiałem dostać krew.
Wróciłem do domu, ale już następnego dnia znów było źle. Zacząłem tracić parametry życiowe. Moja żona była przerażona, od razu zadzwoniła po pogotowie. Okazało się, że w moim organizmie jest za mało krwi, byłem też odwodniony.

Dostałem wlewy krwi i kroplówki, dopiero po kilku dniach zacząłem wracać do życia. Niestety, do dziś jestem bardzo osłabiony i z trudem wykonuję najmniejszy krok. Wierzę jednak, że niedługo moje siły powrócą.
Wciąż biorę udział w najtrudniejszej z walk – z nowotworem złośliwym przełyku. Choć wszystko mnie boli, wiem, że się nie poddam. Będę walczył do końca i proszę Was, żebyście pomogli mi w tej walce. Będę wdzięczny za każde wsparcie.
Bogusław
Opis zbiórki
Rzadko się zdarza, by w moim wieku człowiek nie chorował. To coś, z czym się pogodziłem, z moim zwyrodnieniem kręgosłupa, ciśnieniem… Ale jak starszy człowiek ma się pogodzić z nowotworem?
Zaczęło się w 2025 roku. Zacząłem odczuwać ból w przełyku i często „odbijało mi się”. Ciężko było dostać skierowanie, dlatego postanowiłem przejść badania na własną rękę. Poszedłem na gastroskopię i tam wykryto owrzodzenie przełyku przy żołądku. Lekarze pobrali też próbki i wysłali do laboratorium w Łodzi. A stamtąd przyszedł już wyrok.
Dzień przed świętami Wielkanocnymi dowiedziałem się, że mam nowotwór złośliwy przełyku. Nieoperacyjny, podlegający jedynie leczeniu chemio i radioterapią. To był szok. Przygotowywałem się przed operacją krzyża, a teraz wszystko musiało zostać przesunięte w czasie, bo dopadł mnie o wiele gorszy przeciwnik.
Od tamtego czasu przebywam w szpitalu, przyjmując kolejne cykle i czekam na efekty.
Leczenie nie odbywa się bez komplikacji. Straciłem smak, chodzę bardzo chwiejnie – jakbym chodził po pokładzie statku – chwieję się, podłoga czasem się rozmywa, muszę wtedy przystanąć i poczekać, żeby postawić kolejny krok Nie jest łatwo, ale walczę dalej, nieważne czym będzie mi grozić choroba. Taki już jestem. Szkoda mi tylko mojej rodziny…
W szpitalu odwiedza mnie żona. Mimo że sama ma problemy ze zdrowiem oraz opiekę nad chorymi rodzicami na głowie. Wszystko spadło na nią, ponieważ ja z powodu zdrowia jestem niezdolny do pracy. Ma wystarczająco ciężko, dlatego trzymam się dzielnie, zwłaszcza dla niej. I postanowiłem poprosić o pomoc.
Bo nawet z pomocą bliskich zmagamy się z wysokimi kosztami dojazdów do szpitala i leków. Każdy gest i odruch dobrego serca mają dla nas ogromne znaczenie. Ja wiem, że nie dam się chorobie tak łatwo, a z Waszą pomocą ta walka pójdzie sprawniej.
Bogusław
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Mateusz Smyka50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł