Bożena Pszonak - zdjęcie główne

Pilna operacja jedyną nadzieją – ratujemy Bożenę!

Cel zbiórki: Operacja usunięcia guza mózgu w Kluczborku

Organizator zbiórki:
Bożena Pszonak, 53 lata
Jarosław, podkarpackie
Guz mózgu - glejak wielopostaciowy IV stopnia złośliwości
Rozpoczęcie: 30 czerwca 2022
Zakończenie: 15 lipca 2022
105 261 zł(104,15%)
Wsparło 1186 osób

Cel zbiórki: Operacja usunięcia guza mózgu w Kluczborku

Organizator zbiórki:
Bożena Pszonak, 53 lata
Jarosław, podkarpackie
Guz mózgu - glejak wielopostaciowy IV stopnia złośliwości
Rozpoczęcie: 30 czerwca 2022
Zakończenie: 15 lipca 2022

Aktualizacje

  • Bożena jest już po operacji, dziękujemy!

    Wasza ogromna pomoc sprawiła, że udało się w błyskawicznym czasie zebrać środki na operację Bożeny! 

    Ta już się odbyła – udało się! Lekarze są zadowoleni z przebiegu operacji, nasza mama czeka tylko na kontrolny rezonans i dochodzi do siebie. Nie ma żadnych ubytków neurologicznych. 

    Na ten moment jesteśmy bardzo szczęśliwi, dziękujemy Wam za wszystko!


    *Zbiórka pozostaje jeszcze otwarta. Środki z nadwyżki zostaną przeznaczone na dalsze leczenie oraz rehabilitację Bożeny. 

Opis zbiórki

Guz odrasta! Nasza ukochana mama ma jednak jeszcze szansę – już za kilka dni powinna odbyć się operacja usunięcia guza mózgu! To daje nam ogromną nadzieję na kolejne wspólne lata! Niestety, operacja nie jest refundowana i kosztuje fortunę… Jesteśmy zwykłą, skromną rodziną. Nie damy razy tak szybko zgromadzić tak wielkiej sumy, dlatego z całego serca prosimy o pomoc wszystkich znajomych i nieznajomych – pomóżcie ratować naszą mamę!

30 kwietnia 2020 roku był dniem, który zmienił wszystko – w spokojne życie naszej rodziny wkroczyło tornado, którego nikt się nie spodziewał! Mama osunęła się na krześle. Od tygodni była bardziej osłabiona, mniej skoncentrowana, ale wydawało nam się, że to może przemęczenie. Potem jednak nastąpiła tragedia… Sparaliżowany kącik ust, utrata przytomności – byliśmy pewni, że to udar. 

Rodzice pojechali do szpitala. Była już pandemia, co dodatkowo utrudniało sprawę – trudniejszy kontakt z medykami, brak możliwości odwiedzin. Już na SORZE po podstawowych badaniach okazało się, że to wcale nie udar… Nasza mama miała w głowie guza!

Bożena Pszonak

Tydzień później zabrali ją do innego szpitala na operację. Chociaż wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, z czym mamy do czynienia, lekarze nie byli optymistami… Na szczęście operacja się udała, a nam powiedziano, że wycięto wszystko, co lekarze wyciąć byli w stanie. Po dwóch dniach od operacji zrobił się krwiak. Mama ponownie trafiła na stół operacyjny, a my znowu umieraliśmy ze strachu…

Na szczęście kilka dni potem zadzwonił telefon – w słuchawce głos mamy! Czuła się dobrze, odszedł ból, a w naszą rodzinę wkroczyła nowa nadzieja! Ta niestety szybko została storpedowana wynikiem histopatologicznym… Guz w głowie mamy to glejak wielopostaciowy IV stopnia. Nie mogło być gorzej…

Dalsze leczenie było ciężkie: codziennie jeżdżenie 50 kilometrów na radioterapię i tak przez 6 tygodni. Chemioterapia. Regularne badania. Na szczęście kontrolne rezonanse głowy aż do stycznia tego roku napawały optymizmem – loża pooperacyjna się zmniejszała, lekarze powiedzieli nawet, że teraz kolejna kontrola już za pół roku, skoro nic się nie dzieje. 

Jednak już wiedzieliśmy, z czym mamy do czynienia. Chcieliśmy umówić mamę prywatnie do onkologa, przejść więcej konsultacji. Wszędzie jednak trzeba było czekać. W końcu udało nam się zrobić prywatnie rezonans. I wtedy przeżyliśmy szok – guz odrastał!

Bożena Pszonak

Niestety, spotkaliśmy się z opieszałością lekarzy przyjmujących na NFZ. Usłyszeliśmy, że można operować, ale w sumie i tak guz odrośnie. Odebraliśmy to tak, jakby nasza mama była gorszą kategorią pacjenta, bo przecież nigdy na 100% nie wyzdrowieje. Czy to jednak oznacza, że nie mamy walczyć o każdy kolejny miesiąc, kolejny rok?!

Na grupie w mediach społecznościowych usłyszałam o doktorze Libionce. Już na pierwszej konsultacji po zapoznaniu się z wynikami stwierdził, że w loży pooperacyjnej zostały resztki guza, które naciekają! Czyli jednak nie zostały usunięte w całości! Doktor stwierdził jednak z całym przekonaniem, że dzięki operacji z neuromonitoringiem, jest w stanie usunąć wszystko bez uszczerbku na zdrowiu mamy!

Nasza kochana mama wychowała pięcioro dzieci i jest najdzielniejszą osobą, jaką znamy. Bardzo skromnie żyje i dba ponad wszystko o swoje dzieci. Od 5 lat także o jedynego wnuka, którego kocha nad życie. Od prawie 20 lat leczy się na depresję i niestety po operacji, naświetlaniu, sterydach bardzo się rozsypała, ale poskładaliśmy ją wspólnymi siłami, trafiliśmy na dobrego psychiatrę, który skutecznie zmienił lek i wróciła do nas taka jak dawniej.

Dla mamy operacja jest ogromną nadzieją. Wiemy, że trzeba działać szybko i by mama miała większe szanse, wyciąć guza w całości, dopóki jest taka możliwość! Z całego serca prosimy o pomoc. Dostaliśmy termin już za kilka dni, udało się cudem! Teraz walczymy o kolejny cud – zebranie pieniędzy na operację. A potem pozostanie nam się modlić i trzymać mocno kciuki, żeby wszystko się udało, a nasza mama szczęśliwie do nas wróciła.

Prosimy o pomoc!

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Lks Start Lisie Jamy
    Lks Start Lisie Jamy
    Udostępnij
    200 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    200 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Jarosławskie Włóczykije
    Jarosławskie Włóczykije
    Udostępnij
    600 zł

    Owocnej rehabilitacji i powrotu do pełni sił zdrowia.

  • Marta
    Marta
    Udostępnij
    400 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł

    Justyna, trzymam kciuki za Twoją mamę :)