
Wyczerpałam wszystkie możliwości refundowanego leczenia, bez niego nie mam szans na walkę!
Cel zbiórki: Leczenie nierefundowanym lekiem
Cel zbiórki: Leczenie nierefundowanym lekiem
Opis zbiórki
Kiedy mówię ludziom ile lat trwa moja walka z rakiem, przecierają oczy ze zdumienia. O tym, że jestem chora dowiedziałam się dokładnie 20 lat temu. Mam szczęście, bo wciąż wyrywam kolejne kartki z kalendarza, ale moja walka może zostać brutalnie przerwana. W momencie, kiedy ze wszystkich stron usłyszałam "nie" pojawiła się szansa. Jedna na tysiące.
Najzabawniejsze jest to, że w życiu zawsze jesteśmy przekonani, że na wszystko mamy czas. Niektóre plany, momenty, emocje przekładamy na później, na bliżej lub dalej nieokreśloną przyszłość. A kiedy otrzymujemy wyrok i dowiadujemy się, że w każdej chwili wszystko może się skończyć nagle życie zaczyna mieć inny wymiar. Zwyczajne rzeczy, zdarzenia zaczynają mieć ogromne znaczenie, bo nagle zdajesz sobie sprawę, że każda z nich może mieć miejsce po raz ostatni. Każda minuta z najbliższymi jest na wagę złota, bo nigdy nie wiesz, czy kolejnego spotkania uda się doczekać.

W 2000 roku po raz pierwszy usłyszałam przerażającą diagnozę. Rak zawsze wydawał mi się czymś odległym, ale przerażającym. Coś, co niszczy wnętrze tylko po to, by za chwilę zabić. Pierwsze zderzenie z onkologią. Strach, sterylna biel i cisza… Cisza, która zdaje się być najgłośniejszym krzykiem, wołaniem o pomoc chorych walczących o kilka dni, miesięcy, lat.
Operacja, chemioterapia, leczenie, konsultacje. Mam wrażenie, że moje życie od wielu lat toczy się w rytmie cichego kap, kap, kap… Kolejne krople chemii, które mają ratować schorowany organizm. Ten ratunek to jednocześnie bomba z opóźnionym zapłonem, bo każde kolejne podanie osłabia, naraża na choroby, zabija odporność. Cena, którą zapłaciłam za tych prawie kilkanaście lat jest ogromna. Teraz, kiedy znalazłam się w decydującym punkcie, cena za moje dalsze życie jest ogromna! Istnieje leczenie, które może pomóc mi pokonać chorobę. Niestety, sama nie jestem w stanie go sobie zapewnić, a wykorzystałam już wszystkie możliwości leczenia w ramach NFZ. Dostałam informację, że wszystkie dostępne protokoły są już dla mnie wykluczone.
Mogłoby się wydawać, że w tej sytuacji pozostaje mi się poddać… Ale nie zgadzam się na to! Muszę szukać pomocy, muszę walczyć do końca. Moja walka trwa już tak długo, że rezygnacja w takim momencie byłaby grzechem. Liczę na ludzi, którzy postanowią dać mi szansę. Proszę, nie przechodź obojętnie obok osobistej tragedii, bo ja w tym wszystkim nie mogę zostać sama. Prosiłam już o pomoc najbliższych, dzięki ich wsparciu mam zapewnione dwumiesięczne leczenie. Podjęłam tę decyzję spontanicznie, ale udało się, jednak teraz stanęłam w miejscu, z którego nie ma wyjścia. Bo co robić w takiej sytuacji, kiedy na szali leży wszystko?!
Kiedy myślałam, że moje życie się skończyło, nagle pojawiła się szansa na ostatnią szansę. Byłabym szalona, gdybym z niej nie skorzystała. Do tego zwycięstwa potrzebuję ludzi, którzy staną za mną murem. Liczę na Ciebie! Wierzę, że w sercach ludzi jest jeszcze dużo dobra, czy mogę Cię prosić o pomoc ten jeden, jedyny raz?
Wpłaty
- Wpłata anonimowa10 zł
- 20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Rybka 196420 zł
