Bartuś i Jaś Wójcik - zdjęcie główne

Tragedia dwóch braci❗️Zabiera ich okrutna choroba... POMOCY❗️

Cel zbiórki: Podanie terapii genowej w USA, przelot, pobyt, leczenie, rehabilitacja, turnusy

Organizator zbiórki:
Bartuś i Jaś Wójcik, 5 lat, 19 miesięcy
Kuraszków, dolnośląskie
Dystrofia mięśniowa Duchenne'a
Rozpoczęcie: 25 września 2025
Zakończenie: 25 marca 2026
1 184 211 zł(3,84%)
Brakuje 29 666 853 zł
WesprzyjWsparły 13 963 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0844191
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0844191 Bartuś i Jaś

Stała pomoc

37 wspierających co miesiąc
Regularne wsparcie daje Bartusiowi i Jasiowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Agnieszka Kamil Wroblewscy
    Agnieszka Kamil Wroblewscywspiera już 4 miesiące
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczwspiera już 4 miesiące
  • Żuk Osaczony
    Żuk Osaczonywspiera już 4 miesiące

Cel zbiórki: Podanie terapii genowej w USA, przelot, pobyt, leczenie, rehabilitacja, turnusy

Organizator zbiórki:
Bartuś i Jaś Wójcik, 5 lat, 19 miesięcy
Kuraszków, dolnośląskie
Dystrofia mięśniowa Duchenne'a
Rozpoczęcie: 25 września 2025
Zakończenie: 25 marca 2026

Aktualizacje

  • Co przyniesie jutro? Nadzieję, czy jeszcze więcej strachu? POMÓŻ naszym synom❗️

    Każdego dnia budzimy się z tą samą myślą – to nie może być prawda… A jednak to nasza codzienność. Każdego dnia walczymy ze strachem, który ściska gardło i nie pozwala spokojnie oddychać. Boimy się, co przyniesie jutro. Boimy się kolejnych objawów, kolejnych pytań, na które nie chcemy znać odpowiedzi. Wciąż nie dowierzamy, że to dzieje się naprawdę. Że dwójka naszych synków jest śmiertelnie chora. Jak jedna rodzina może unieść tak ogromny ciężar?

    Patrzymy na Bartusia i Jasia i serce nam pęka. Są tacy mali, tacy niewinni… Nie rozumieją, dlaczego tak często jeżdżą do lekarzy, dlaczego mama i tata coraz częściej mają łzy w oczach. Staramy się być silni, bo musimy być – dla nich.

    Ciągle nie możemy uwierzyć, że przed nami jest do zebrania tak ogromna kwota. 30 milionów złotych… To suma, która dla zwykłej rodziny brzmi jak coś nieosiągalnego. A jednak to cena za życie naszych dzieci...

    Są momenty, kiedy ogarnia nas bezsilność. Kiedy myślimy – jak damy radę? Jak mamy przekonać cały świat, żeby pomógł nam uratować naszych synków? Ale potem patrzymy na nich i wiemy jedno: nie możemy się poddać. Nie mamy takiego prawa. Zrobimy wszystko, absolutnie wszystko, żeby im pomóc.

    Ostatnio wydarzyło się jednak coś, co daje nadzieję! Coś absolutnie niezwykłego – przekroczyliśmy milion na naszej zbiórce! To coś znacznie więcej niż tylko liczba. To tysiące decyzji o pomocy, setki wiadomości wsparcia. To ogrom dobra, które wydarzyło się dzięki Wam!

    Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo miało i ma znaczenie. Ten pierwszy milion to efekt wspólnego zaangażowania. Dziękujemy każdej osobie, która dołożyła swoją cegiełkę – bez Was to by się nie wydarzyło. To dopiero pierwszy wielki krok, ale już teraz pokazuje, jaką mamy siłę jako społeczność.

    Prosimy, zostańcie razem z nami do końca. Sprawmy, żeby niemożliwe stało się możliwe!

    Rodzice

  • Dla Was ta wpłata to chwila, dla moich synów nadzieja na jutro❗️Proszę, pomóżcie❗️

    Minęły kolejne tygodnie od postawienia tej strasznej diagnozy, a my wciąż czujemy, jakby ktoś odebrał nam wszystko. Nasze normalne życie, spokój, radość... Każdego dnia patrzę na Bartusia i Jasia i zastanawiam się, jak to możliwe, że jest w nich ta potworna choroba. Ciągle mam nadzieję, że to tylko zły sen, z którego za chwilę się obudzimy… Ale rzeczywistość jest brutalna – Dystrofia mięśniowa Duchenne’a zabiera mi moich ukochanych synów każdego dnia...

    Zbieranie tak niewyobrażalnie dużej kwoty to zadanie ponad siły zwykłego ojca, ale ja nie mam wyjścia. Gdy widzę, jak Bartek coraz częściej mówi, że bolą go nóżki, serce pęka mi z bezsilności... A obok stoi mały Jaś – uśmiechnięty, nieświadomy tego, że w jego organizmie też zaczyna się walka, której bez leczenia nie wygra.

    Myśl, że moglibyśmy stracić obydwu naszych chłopców, jest dla mnie nie do udźwignięcia...

    Każde Wasze wsparcie, każda złotówka, każde udostępnienie – to dla nas promyk światła w miejscu, w którym jest już bardzo ciemno. Gdy widzę, że ludzie interesują się losem moich dzieci, wraca mi siła, by wstać kolejnego dnia i prosić dalej. To nie jest tylko zbiórka pieniędzy. To walka o to, żeby moi synowie mogli żyć. Żeby Bartek nie trafił na wózek. Żeby Jaś miał szansę biegać, śmiać się, po prostu dorastać…

    Jako ojciec zrobię wszystko, absolutnie wszystko, by ich ocalić. Ale bez Was – bez ogromnej armii dobrych serc – nie mamy żadnych szans. Dlatego błagam, z całego ojcowskiego serca: pomóżcie nam zatrzymać tę chorobę, pomóżcie nam ratować Bartusia i Jasia. Każda pomoc jest dla nas nadzieją, której tak bardzo potrzebujemy, by walczyć dalej.

    Bartosz Wójcik

    Wasze wsparcie, Wasze słowa, Wasze wpłaty — to dla nas coś więcej niż pomoc. To sygnał, że są ludzie, którzy wierzą w przyszłość naszych dzieci tak samo mocno, jak my. Każde powiadomienie o wpłacie, każdy komentarz, każde udostępnienie wzrusza nas do łez. Naprawdę. Dlatego z całego serca prosimy — bądźcie z nami dalej. Pomóżcie nam dotrzeć do ludzi, którzy mogą i chcą pomóc. Udostępniajcie zbiórkę, opowiadajcie o naszych chłopcach…

    Daniel Wójcik

Opis zbiórki

Jesteśmy w szoku – potwierdziło się coś strasznego… Dwóch naszych synków, 5-letni Bartek i roczny Jaś cierpią na Dystrofię mięśniową Duchenne’a. To śmiertelna choroba mięśni, która będzie ich nam odbierać każdego dnia… 

Bartosz Wójcik

Tak bardzo się boimy, że niedługo będziemy patrzeć na to, jak Bartuś usiądzie na wózku, później będzie leżał pod respiratorem, a na końcu przestanie bić jego serduszko… Jednocześnie wiedząc, że za chwilę ten sam los spotka Jasia… Dalej trudno w to wszystko uwierzyć, ale taki okrutny scenariusz wydarzy się, jeśli nie zbierzemy wielkiej, niewyobrażalnej wręcz kwoty na leczenie naszych synków.

Rozpoczynamy walkę z czasem, walkę o każdą złotówkę, walkę o to, żeby o naszej zbiórce dowiedziała się cała Polska. Tylko wielka mobilizacja sprawi, że uda się nam zebrać 30 MILIONÓW ZŁOTYCH na terapię genową. To jedyna nadzieja na ratunek dla Bartka i Jasia! Błagamy Was o pomoc!

Bartosz Wójcik

Jesteśmy zwykłą rodziną, nie mamy wiele, ale zawsze staramy się zapewniać naszym dzieciom wszystko, czego potrzebują. Bartek od kilku lat uczęszcza na rehabilitację. Wszyscy byli zgodni, że jego problemy wynikają z komplikacji przy porodzie (syn urodził się owinięty pępowiną). Mówiono nam, że ma płaskostopie, dlatego intensywnie ćwiczył. Kupowaliśmy mu specjalne wkładki, nic nie pomagało. Nikt nie podejrzewał śmiertelnej, genetycznej choroby…

Dziś już wiemy, że to wszystko wina DMD… Bartek coraz częściej zaczyna się skarżyć na ból łydek… Jego mięśnie obumierają, a wszystko zaczyna się od nóżek… 

O chorobie synów dowiedzieliśmy się jednak z powodu problemów zdrowotnych Jasia. Nasz młodszy synek trafił dwukrotnie do szpitala, raz z powodu zapalenia płuc, raz z powodu poważnej wysypki. Wtedy zaczęły się różne badania, a lekarzy zaniepokoiły wyniki wątrobowe.

Bartosz Wójcik

Później wszystko potoczyło się standardowym w tym przypadku torem… Badanie kinazy kreatynowej Jasia, później u Bartka. Bardzo wysokie wyniki, które mogą sugerować jedno: dystrofię mięśniową Duchenne’a. Chorobę, która przyszła odebrać nam naszych ukochanych synków… Niedawno diagnoza została potwierdzona badaniami genetycznymi. 

To wszystko spadło na nas jak grom z jasnego nieba i nie wiemy, jak się pozbierać. Przepłakaliśmy wiele dni, nie wiedząc, co będzie dalej i co mamy robić. Gdy dodatkowo dowiedzieliśmy się, ile kosztuje terapia genowa – jedyna szansa na zatrzymanie choroby - zaniemówiliśmy… Ale wiemy, że musimy się do tego wszystkiego przyzwyczaić i zacząć walczyć. Mamy dookoła siebie wspaniałych ludzi, którzy pozwalają wierzyć, że uda się zebrać te 30 milionów!

Bartosz Wójcik

Zrobimy dla naszych synków wszystko, dlatego ruszamy ze zbiórką i bardzo mocno prosimy o wsparcie. Bartuś i Jaś to wspaniali chłopcy. Starszy chodzi już do przedszkola, uwielbia czas spędzany z innymi dziećmi. Lubi malować, pomagać nam w ogrodzie, chodzić na plac zabaw. Jest bardzo aktywnym 5-letnim chłopcem. Jego młodszy brat w lipcu skończył roczek, więc dopiero stawia pierwsze kroczki. Niestety już teraz wiemy, że nie będzie mu dane mieć beztroskiego dzieciństwa…

Nie wiemy, dlaczego spotkała nas taka tragedia. Nikt w rodzinie nie cierpiał na podobne choroby. Teraz musimy jednak stanąć do walki, dlatego jeszcze raz prosimy Was o pomoc - o wpłaty, o udostępnienia, o nagłośnienie zbiórki. Sami nigdy nie damy sobie rady…

Sylwia i Daniel Wójcik, rodzice

Bartosz Wójcik

➡️ Grupa licytacyjna na Facebooku (otwiera nową kartę)

➡️ Facebook (otwiera nową kartę)

➡️ Instagram (otwiera nową kartę)

➡️ TikTok (otwiera nową kartę)

Bartosz Wójcik

Nasza historia w TVP3 Wrocław:
Bartosz Wójcik (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według