Zbiórka zakończona
Tomasz i Sławomir Domasiewicz - zdjęcie główne

Matka zaocznie skazana na podwójne dożywocie walczy o zdrowie swoich synów.

Cel zbiórki: Dwuletnia rehabilitacja dla dwóch braci

Zgłaszający zbiórkę:
Fundacja Lepszy Los (nieaktywna organizacja)
Tomasz i Sławomir Domasiewicz, 27 lat
Ruda/Tarczyn, mazowieckie
Mózgowe porażenie dziecięce u dwóch braci
Rozpoczęcie: 7 lutego 2018
Zakończenie: 1 grudnia 2020
47 733 zł(59,92%)
Wsparło 1579 osób

Cel zbiórki: Dwuletnia rehabilitacja dla dwóch braci

Zgłaszający zbiórkę:
Fundacja Lepszy Los (nieaktywna organizacja)
Tomasz i Sławomir Domasiewicz, 27 lat
Ruda/Tarczyn, mazowieckie
Mózgowe porażenie dziecięce u dwóch braci
Rozpoczęcie: 7 lutego 2018
Zakończenie: 1 grudnia 2020

Aktualizacje

  • Dziękujemy za dotychczasowe wsparcie!

    Kochani,

    wsparcie, które od Was otrzymujemy, pomaga nam w rehabilitacji Tomka i Sławka. Mamy jednocześnie świadomość, że jest to niekończąca się historia, a rehabilitacja będzie potrzebna do ostatnich dni naszych chłopaków, dlatego w dalszym ciągu prosimy o pomoc. Ich życie ma szansę stać się choć trochę łatwiejsze...

    Małgorzata - mama

Opis zbiórki

Nikt jej nie pytał o zdanie. Nikogo nie interesowało, czy będzie miała na to wszystko siły. Czy chce zostać superbohaterem o nadludzkich zdolnościach we własnym domu. Zwykle wystarcza 15, czasami 20, w ekstremalnych przypadkach 25 lat. Tyle czasu otrzymują statystyczni rodzice, żeby wychować samodzielne dziecko. Pani Małgorzata będzie opiekować się dwójką swoich dorosłych, niepełnosprawnych synów bezapelacyjnie i do samego końca. Swojego lub ich...

Tomasz i Sławomir Domasiewicz (otwiera nową kartę)


Nie mam już siły. Czasami myślę, żeby pójść do stodoły i z tym skończyć... - mówi pani Małgorzata, ocierając dłonią łzę.

Ubieranie - karmienie - przewijanie. Ubieranie - karmienie - przewijanie. Trójkąt bermudzki, który pochłania ją każdego dnia. Od 35 lat, bo tyle w maju skończy Sławomir. Starszy z dwójki jej synów. Gdy po 15 latach urodził się Tomek, miała nadzieję, że w dorosłym życiu młodszy syn pomoże Sławkowi. Diagnoza lekarzy była brutalna, wyrok ten sam jak u brata - mózgowe porażenie dziecięce. A co za tym idzie, dożywotnia potrzeba wspierania we wszystkim. We wszystkim. Nawet w najprostszych czynnościach, jak poruszanie, jedzenie czy toaleta. Niczym małe dziecko. Tylko, że ani on, ani jego brat już dawno nie są maluchami. To dorośli faceci, o dorosłych rozmiarach i dorosłej wadze.

Chwila oddechu - pojęcie dla pani Małgorzaty równie abstrakcyjne jak lot na księżyc. Wykreśliła połączenie tych słów ze swojego słownika bo i tak od wielu lat nie było używane.

Kocha swoich synów nad życie i zawsze jest w pełnej gotowości, żeby poświęcić dla nich wszystko. Mimo tego, każdego dnia zastanawia się, jak wygląda życie ludzi, którzy wypuścili swoje dorosłe dzieci w świat. Ubieranie, karmienie, przewijanie to podstawowe składniki powietrza, którym musi oddychać.

Tomasz i Sławomir Domasiewicz
Mężczyźni w wieku jej synów często jeżdżą już swoimi samochodami, gdzie jednym z głównych kryteriów wyboru jest ilość koni mechanicznych pod maską. Sławek i Tomek też mają swoje cztery kółka. Z tą różnicą, że ich silnikiem, siłą napędową zdolną przemieścić pojazd z pasażerem może być tylko drugi człowiek. Najczęściej jest to ona, ale lampka przy wskaźniku paliwa u pani Małgorzaty już dawno świeci na czerwono. Kiedyś bardzo pomagał pan Jerzy, jej mąż i ojciec chłopaków. Obecnie, po dwóch zawałach, z niewydolnością nerek, cukrzycą i łuszczycą, sam wymaga opieki. Kilka lat wcześniej zmarła ich najstarsza córka.


Bracia są w stanie przejść samodzielnie kilka metrów w mieszkaniu. Sławek codziennie spędza pół godziny w pionizatorze. Na krótki spacer mogą wybrać się tylko o kulach, przy nieustannej asekuracji. Żeby utrzymać ten, i tak już mocno ograniczony, poziom sprawności, oboje potrzebują intensywnej i regularnej rehabilitacji. Kampanii - szeregu zorganizowanych działań, prowadzonych przez specjalistę i nakierowanych na osiągnięcie celu. Trzy lata temu podczas wakacji Tomek przeszedł taką ścieżkę pomocy, która przyniosła niesamowite efekty - mógł o własnych siłach przemieścić się z jednego pokoju do drugiego. Dla zdrowego człowieka to niewiele, dla Tomka - kamień milowy.

Tomasz i Sławomir Domasiewicz
Wtedy pani Małgorzacie udało się jeszcze opłacić zabiegi. Dzisiaj rodziny nie stać już na podjęcie takiego wyzwania i bracia odczuwają to na własnej skórze. Są słabsi, powoli gasną w oczach. Wieloletnia, intensywna rehabilitacja dwójki osób potrafi wykończyć każdy domowy budżet. Jest jednak niezbędna, konieczna, po prostu nie ma innego wyjścia. Sławek i Tomek już do końca swoich dni będą potrzebowali pomocy ze strony mamy i innych ludzi. Im będą sprawniejsi, tym ta pomoc będzie łatwiejsza. Musimy dać im szansę.

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj