
Tragedia dwóch braci❗️Zabiera ich okrutna choroba... POMOCY❗️
Cel zbiórki: Podanie terapii genowej w USA, przelot, pobyt, leczenie, rehabilitacja, turnusy
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
63 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już rok
- Aniawspiera już rok
- Magdalena Iwspiera już 11 miesięcy
Cel zbiórki: Podanie terapii genowej w USA, przelot, pobyt, leczenie, rehabilitacja, turnusy
Aktualizacje
PILNE❗️Zamiast dzieciństwa – szpitalne łóżko. Nasza walka wciąż trwa!❗️
Zamiast dzieciństwa – szpitalne łóżka. Nasza walka wciąż trwa!
Dzieciństwo powinno być czasem beztroskiej zabawy, śmiechu i poznawania świata. Niestety, dla dwóch naszych chłopców codzienność wygląda zupełnie inaczej. Zamiast radości są szpitalne łóżka, zamiast beztroski – strach i nieustanna walka z dystrofią mięśniową Duchenne’a (DMD).
Czas w szpitalu mierzy się inaczej. Każda doba ciągnie się w nieskończoność, a każdy, nawet najmniejszy krok do przodu, staje się powodem do ogromnej nadziei. Niestety, miłość, choć ogromna, nie wystarczy, by samodzielnie wygrać tę walkę.

To dramat dzieci, którym choroba odbiera beztroskie dzieciństwo, i rodziców, którzy nie mogą przestać walczyć, nawet wtedy, gdy brakuje im już sił. DMD do śmiertelna choroba, która zabiera wszystko kawałek po kawałku.
Dlatego tak bardzo potrzebujemy Waszego wsparcia. Ta walka o życie, sprawność, uśmiech bez bólu i szansę na lepsze jutro wciąż trwa.

Dziękujemy, że jesteście z nami w tym niezwykle trudnym czasie. Prosimy, nie zostawiajcie nas teraz. Każda wpłata, każda złotówka i każde udostępnienie mogą pomóc nam zrobić kolejny krok.
Dla Was to może być niewielki gest. Dla tych dwóch chłopców i ich rodziców to walka o wszystko!
Apel zrozpaczonych rodziców 💔 Ile warte jest dzieciństwo?
Patrzymy na naszych synów i każdego dnia zadajemy sobie jedno pytanie – czy zdążymy im pomóc, zanim choroba odbierze im to, co dziś jeszcze mają?
Bartek i Jaś chorują na dystrofię mięśniową Duchenne'a – nieuleczalną chorobę, która bezlitośnie zabiera siłę ich mięśni.

Dziś jeszcze się uśmiechają, bawią i przytulają do nas. Ale wiemy, że każdy kolejny dzień może oznaczać kolejne straty, których nie da się już cofnąć.
Jako rodzice robimy wszystko, co tylko możemy. Walczymy, prosimy, organizujemy zbiórki i wierzymy, że dobro ludzi potrafi zdziałać cuda. Bo największym marzeniem nie są pieniądze. Naszym marzeniem jest zobaczyć, jak nasi synowie dorastają, biegają, śmieją się i cieszą dzieciństwem jak najdłużej.
Dlatego dziś błagamy Cię... Nie odwracaj wzroku. Zatrzymaj się na chwilę, przeczytaj, udostępnij, wpłać.
Dystrofia mięśniowa Duchenne’a to bezwzględna i podstępna choroba. Tutaj liczy się każda sekunda – to okrutny wyścig z czasem!
Nie pozwólmy, aby o przyszłości naszych chłopców zdecydowała choroba. Pomóż nam zawalczyć o ich jutro.
Co będzie, jeśli nie zdążymy...? BŁAGAM o pomoc dla Bartka i Jasia❗️

Codziennie trwa live "Misja specjalna dla Bartusia i Jasia" organizowany przez Rolników z Trzebnicy – zajrzyj na Facebook Telewizji Wzgórz Trzebnickich (KLIKNIJ) (otwiera nową kartę) i dołącz do akcji! W trakcie pierwszego dnia transmisji odwiedziła nas Ewelina Lisowska: ZOBACZ TUTAJ (otwiera nową kartę)

Dzisiaj nadszedł ten dzień, którego każdy rodzic obawia się, wychowując dzieci z dystrofią mięśniową Duchenne’a. Nasz starszy syn, Bartek pierwszy raz zapytał się mnie: tata, a co jeśli nie uda nam się nazbierać pieniążków na leczenie dla mnie i dla Jasia?Zamarłem... Po raz pierwszy w życiu nie wiedziałem, co mam Bartkowi odpowiedzieć. Miałem pustkę w głowie. Patrzyłem w jego oczy, pełne strachu, ale i nadziei, i czułem, jak serce pęka mi na tysiąc kawałków. Jako ojciec zawsze chciałem być dla niego oparciem, że zawsze będę mógł do zapewnić, że wszystko będzie dobrze.
Objąłem go więc mocno, jakbym samą siłą uścisku mógł ochronić go przed całym złem tego świata. Powiedziałem tylko, że będziemy walczyć. Że razem zrobimy wszystko, co w naszej mocy. Bo choć czasem brakuje słów, nigdy nie zabraknie miłości, wiary i determinacji. Wiem jedno – nie mogę się poddać. Dla Bartka, dla Jasia, dla przyszłości, na którą zasługują.
Każdy dzień to dla nas walka o sprawność i przyszłość naszych synków, Bartka i Jasia. Niedawno Bartek rozpoczął leczenie sterydami, które mają spowolnić rozwój choroby i pomóc mu jak najdłużej zachować możliwość samodzielnego chodzenia. Walczymy z całych sił, aby nigdy nie musiał usiąść na wózku inwalidzkim. Bo wtedy możliwość podania terapii genowej przepadnie...
Ale niestety nikt nie jest w stanie powiedzieć nam, kiedy choroba zrobi kolejny krok. Żyjemy z ogromną niepewnością...
Codziennością Bartka i Jasia są rehabilitacje, ćwiczenia i wizyty u specjalistów. Dzięki fizjoterapeutom staramy się wzmacniać ich mięśnie, aby mogli jak najdłużej cieszyć się dzieciństwem, biegać, bawić się i być po prostu dziećmi. Są jednak także trudniejsze dni, kiedy szczególnie młodszy synek nie chce współpracować podczas ćwiczeń. Mimo tego nie poddajemy się ani na chwilę, bo wiemy, że to walka o ich przyszłość.

Koszty terapii genowej dla dwójki dzieci to 30 milionów złotych, suma niewyobrażalna. Ale tylko dzięki niej możemy uratować życie naszych synów.
Dlatego staramy się być wszędzie tam, gdzie możemy zawalczyć o pomoc dla naszych dzieci. Uczestniczymy w wydarzeniach, festynach i akcjach charytatywnych, organizujemy zbiórki i prosimy ludzi o wsparcie. Czasami bardzo ciężko jest prosić o pomoc i jeszcze trudniej coś zorganizować, ale dzięki ludziom o wielkich sercach wciąż mamy siłę iść dalej.
Mieszkamy w małej miejscowości i bardzo trudno jest dotrzeć do większej liczby osób. Dlatego marzymy, że nasza historia trafi dalej – może do osób znanych, celebrytów, aktorów czy ludzi o dużych zasięgach, którzy pomogliby nam nagłośnić zbiórkę i dać Bartkowi i Jasiowi szansę na przyszłość.
Prosimy – pomóżcie nam walczyć o każdy kolejny krok naszego synka. Każde udostępnienie, każda wpłata i każde dobre słowo mają ogromne znaczenie. Dzięki Wam nie tracimy nadziei!
Daniel Wójcik, tata
Opis zbiórki
Jesteśmy w szoku – potwierdziło się coś strasznego… Dwóch naszych synków, 5-letni Bartek i roczny Jaś cierpią na Dystrofię mięśniową Duchenne’a. To śmiertelna choroba mięśni, która będzie ich nam odbierać każdego dnia…

Tak bardzo się boimy, że niedługo będziemy patrzeć na to, jak Bartuś usiądzie na wózku, później będzie leżał pod respiratorem, a na końcu przestanie bić jego serduszko… Jednocześnie wiedząc, że za chwilę ten sam los spotka Jasia… Dalej trudno w to wszystko uwierzyć, ale taki okrutny scenariusz wydarzy się, jeśli nie zbierzemy wielkiej, niewyobrażalnej wręcz kwoty na leczenie naszych synków.
Rozpoczynamy walkę z czasem, walkę o każdą złotówkę, walkę o to, żeby o naszej zbiórce dowiedziała się cała Polska. Tylko wielka mobilizacja sprawi, że uda się nam zebrać 30 MILIONÓW ZŁOTYCH na terapię genową. To jedyna nadzieja na ratunek dla Bartka i Jasia! Błagamy Was o pomoc!

Jesteśmy zwykłą rodziną, nie mamy wiele, ale zawsze staramy się zapewniać naszym dzieciom wszystko, czego potrzebują. Bartek od kilku lat uczęszcza na rehabilitację. Wszyscy byli zgodni, że jego problemy wynikają z komplikacji przy porodzie (syn urodził się owinięty pępowiną). Mówiono nam, że ma płaskostopie, dlatego intensywnie ćwiczył. Kupowaliśmy mu specjalne wkładki, nic nie pomagało. Nikt nie podejrzewał śmiertelnej, genetycznej choroby…
Dziś już wiemy, że to wszystko wina DMD… Bartek coraz częściej zaczyna się skarżyć na ból łydek… Jego mięśnie obumierają, a wszystko zaczyna się od nóżek…
O chorobie synów dowiedzieliśmy się jednak z powodu problemów zdrowotnych Jasia. Nasz młodszy synek trafił dwukrotnie do szpitala, raz z powodu zapalenia płuc, raz z powodu poważnej wysypki. Wtedy zaczęły się różne badania, a lekarzy zaniepokoiły wyniki wątrobowe.

Później wszystko potoczyło się standardowym w tym przypadku torem… Badanie kinazy kreatynowej Jasia, później u Bartka. Bardzo wysokie wyniki, które mogą sugerować jedno: dystrofię mięśniową Duchenne’a. Chorobę, która przyszła odebrać nam naszych ukochanych synków… Niedawno diagnoza została potwierdzona badaniami genetycznymi.
To wszystko spadło na nas jak grom z jasnego nieba i nie wiemy, jak się pozbierać. Przepłakaliśmy wiele dni, nie wiedząc, co będzie dalej i co mamy robić. Gdy dodatkowo dowiedzieliśmy się, ile kosztuje terapia genowa – jedyna szansa na zatrzymanie choroby - zaniemówiliśmy… Ale wiemy, że musimy się do tego wszystkiego przyzwyczaić i zacząć walczyć. Mamy dookoła siebie wspaniałych ludzi, którzy pozwalają wierzyć, że uda się zebrać te 30 milionów!

Zrobimy dla naszych synków wszystko, dlatego ruszamy ze zbiórką i bardzo mocno prosimy o wsparcie. Bartuś i Jaś to wspaniali chłopcy. Starszy chodzi już do przedszkola, uwielbia czas spędzany z innymi dziećmi. Lubi malować, pomagać nam w ogrodzie, chodzić na plac zabaw. Jest bardzo aktywnym 5-letnim chłopcem. Jego młodszy brat w lipcu skończył roczek, więc dopiero stawia pierwsze kroczki. Niestety już teraz wiemy, że nie będzie mu dane mieć beztroskiego dzieciństwa…
Nie wiemy, dlaczego spotkała nas taka tragedia. Nikt w rodzinie nie cierpiał na podobne choroby. Teraz musimy jednak stanąć do walki, dlatego jeszcze raz prosimy Was o pomoc - o wpłaty, o udostępnienia, o nagłośnienie zbiórki. Sami nigdy nie damy sobie rady…
Sylwia i Daniel Wójcik, rodzice

➡️ Grupa licytacyjna na Facebooku (otwiera nową kartę)
➡️ Facebook (otwiera nową kartę)
➡️ Instagram (otwiera nową kartę)
➡️ TikTok (otwiera nową kartę)

Nasza historia w TVP3 Wrocław:
(otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł