Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Cena życia

Oliwier Frydryszak

Cena życia

29 050,00 zł ( 17,08% )
Wsparło 545 osób
Cel zbiórki:

Terapia anty GD2 - Włochy

Oliwier Frydryszak
Brodnica, kujawsko-pomorskie
Neuroblastoma
Rozpoczęcie: 17 Października 2014
Zakończenie: 28 Lutego 2015

Opis zbiórki

Najtrudniejszy w szpitalu jest wieczór. Gdy zapada zmrok, szpitalne korytarze pustoszeją, a totalna cisza przerywana jest jedynie odgłosami pomp podających chemię. Każdego wieczoru któraś z pomp kończy swoją pracę – bez sukcesu. Nie zdążyła na czas uratować kolejnego niewinnego dziecka, które przegrało walkę z nowotworem. Bezgłośne łzy lecą po policzku, ból w klatce piersiowej uniemożliwia mi swobodne nabranie powietrza, trzęsące się ze strachu ciało sprawia, że cała podłoga wpada w drgania. Serce bije jak oszalałe, ciśnienie zatyka uszy, w ustach metaliczny posmak, a w głowie układam kolejny raz modlitwę o siłę do walki dla mojego synka. By jego walka była zwycięska.

W 2010 roku, gdy Oliwier miał niespełna 3,5 roku, rozpoczęła się nasza walka o jego życie. Silne bóle nóg pojawiające się nocą. Utykanie na jedną nóżkę podczas dnia oraz ogromne osłabienie. Wyniki morfologii nie wskazywały tragedii, jaka została zapisana w życie naszego synka. USG nie wskazywało żadnych niepokojących sygnałów. Utykanie dla jednego z lekarzy było oznaką czegoś niepokojącego. Podejrzewano krwiopochodne zapalenie kości. Kolejne dni na oddziale wykluczyły chorobę. Wróciliśmy do domu. Bez diagnozy i z narastającym bólem. Gdy babcia zapytała Oliwierka, co bo boli, ze łzami w oczach odparł „Wszystko”. Po 2 tygodniach po kontroli nie wróciliśmy już do domu. Niewielki rozmiarem, rozsiany, złośliwy guz zlokalizowany w lewym nadnerczu. Lekarze musieli rozpocząć podawanie chemioterapii, wahając się między 2 nowotworami. Oliwier gasł w oczach, a jego życie dobiegało końca.

Oliwier Frydryszak

Neuroblastoma. Najwyższy stopień złośliwości. Niewielki guz, którego nie sposób było zobaczyć w obrazie USG, zajął 90% szpiku, węzły chłonne i kości. Najwięcej komórek nowotworowych zlokalizowanych było w kręgosłupie, co doprowadziło do kompresyjnego złamania kręgosłupa. Podczas ponad 2-letniego leczenia Oliwier musiał być otulony specjalistycznym gorsetem. Toksyczna chemia, osłabiony do granic wytrzymałości przez 8 miesięcy nie wstawał z łóżka. Zmiana pościeli, minuta na rękach była cierpieniem, które doprowadzało do łez cały szpitalny personel. I my, pogrążeni w rozpaczy rodzice, jedyne co mogliśmy wówczas zrobić, to być przy nim i nie opuszczać na krok.
 

Po ponad dwóch latach uwięzionych w gorsecie, licznych chemiach, usunięciu guza, autoprzeszczepie, radioterapii i chemii podtrzymującej, w lutym 2012 roku przezwyciężyliśmy chorobę. Komórki nowotworowe zostały w całości usunięte. Szpital opuściliśmy z wygraną i 50% szans na życie bez raka. Strach nie ustawał. Każdy dzień był na wagę złota, a najmniejszy katar i gorączka doprowadzały do paniki. Staraliśmy się zapewnić normalność. Oliwier rozpoczął naukę w szkole. I choć chemia poza komórkami nowotworowymi wyniszczyła więcej – doprowadziła do osteoporozy kości, licznych zwapnień w nerkach i niewydolności tarczycy – dla nas liczyło się uratowane życie.
 

Oliwier Frydryszak

Nauka w szkole trwała 1 semestr. Tuż przed feriami Oliwier nie potrafił przespać nocy bez środków przeciwbólowych. Zły znak. Szpital. I wyrok, którego nikt nie chciałby usłyszeć. Wznowa. Choroba ponownie zaatakowała. Nowe 3 ogniska przykręgosłupowe. Po prawej stronie opierająca się na nerce, po lewej głęboko zlokalizowana tuż przy kręgosłupie i w śródpiersiu. Oliwier wyczerpał już wszystkie dostępne w Polsce protokoły leczenia. A rak powrócił ze zdwojoną siłą. Oporny na chemię. Silniejszy.


Rozpoczynamy leczenie. Eksperymentalna chemia ma zadanie zmniejszyć rozmiary guza, aby umożliwić chirurgiczne ich usunięcie. Po 2 ciężkich blokach – guzy nawet nie drgnęły. Rozpacz, której nie sposób ukryć przed dzieckiem. Po kolejnej chemii, po 6 miesiącach leczenia, jakby zaczynało się coś dziać. Guzy zmniejszyły swoje rozmiary o 20%. Nowa nadzieja wpłynęła w nasze serca. Ustąpiły bóle. Po roku na twarzy Oliwiera po raz pierwszy pojawił się uśmiech. Kolejna chemia i nadzieje na kolejny krok, a przed nami jest ich jeszcze wiele. Czekamy na usunięcie guzów. Oliwiera czekają jeszcze 2 operacje. Autoprzeszczep, radioterapia i co dalej? W Polsce dla naszego synka nie ma ratunku. Został skazany na czekanie. A neuroblastoma jest niecierpliwa. Nie czeka. Nie pyta. Podstępnie atakuje organizm naszego syna, za wszelką cenę próbując odebrać mu życie. Terapia anty GD-2 we Włoszech jedyna szansa na życie bez raka.

Oliwier Frydryszak


Najpierw dowiedzieliśmy się, że nasz syn ma wznowę – raka. Potem, że musimy uzbierać 170 tys. złotych by podarować mu szansę na życie bez niego. Zastanawiasz się jak to jest? Gdy siedzisz pod ścianą, na zimnej posadce. Strach o jutro zatyka niewidzialną dłonią usta. Nóż cierpienia żywcem kroi całe ciało największego skarba. Koszmary z przeszłości i kolejny śmiertelny cios wymierzony w życie naszego syna nie pozwala się ruszyć – paraliżuje. Niewielu przeżyło dramat, którym nasza rodzina przesiąka każdego dnia od 4 lat. Czasem dziwimy się, jak to możliwe, że jeszcze nie zwariowaliśmy, a może po prostu jeszcze tego nie zauważyliśmy...


"Co ze mną będzie?" – ostatkiem sił wykrzykuje Oliwier. Milczące echo nie odpowiada. Szpital w Bydgoszczy milczy. Klinika w Genui daje szansę. Kosztowną, ale dla Oliwiera jedyną. Wyznaczona cena życia, po którą rodzice, jeśli mogliby, do piekieł by zeszli... 

29 050,00 zł ( 17,08% )
Wsparło 545 osób

Obserwuj ważne zbiórki