Chcę zobaczyć Słonia –pomóżmy Majce!!!

hanolot
organizator skarbonki

 

WITAJCIE!!!

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Zróbmy razem coś dobrego! 

Zainwestujmy trochę własnego serca w to malutkie życie!!!

TYLKO TYLE! NIC WIĘCEJ NIE TRZEBA!

 

 

 A To Prezent dla Was wszystkich!!!

 

https://www.youtube.com/watch?v=L_1e7QINnxo

 

Dziękuję!!!

 

 

Historia Majki

- Dlaczego ona nie płacze? Zacznij płakać! - to były pierwsze słowa do mojej córeczki, którą pani doktor pokazała mi na 2 sekundy. Wystarczyły te dwie sekundy, żeby Malutka zapłakała. A wydawało się, że ta cisza trwa wieczność.

 

Rodzice Majki nie wiedzieli nic o wadzie serca, z którą urodzi się ich córeczka. Robili badania prenatalne, widzieli zdjęcia serduszka, słyszeli jego bicie.  - Przez ostatnie miesiące miałam w brzuchu imprezę, falował godzinami. - wspomina mama. - Gdy zabrali Majkę na neonatologię, wpadłam w histerię. Czekaliśmy na zdrowe dziecko, czułam, że skoro ją zabrali, to coś jest nie tak. Nie pomagały leki uspokajające, chciałam bronić swego dziecka i wstąpiła we mnie taka siła, że pielęgniarka musiała mnie z łóżkiem zawieźć do córki. A tam ona... malutka... w inkubatorze. Palcem mogłam pogłaskać jej skórę. Byłam tam, to najważniejsze.

 

 

Później okazało się, że zabrali Majeczkę, ponieważ zachłysnęła się wodami płodowymi. Pani neonatolog tłumaczyła, że niektóre noworodki tak mają i wszystko będzie dobrze. Lecz to "dobrze" trwało 3 doby, kiedy pani neonatolog usłyszała szmery na serduszku Mai i skierowała od razu dziecko do Poznania na wykonanie badania echo serca... Do karetki mnie nie wpuszono, więc jak stałam, tak wyszłam ze szpitala. Wypisałam się na własne żądanie. Z mężem jechaliśmy za karetką i płakaliśmy całą drogę...

 

Gdy wyszedł do nas kardiolog, już wiedziałam, że to nie będą dobre wiadomości. - Czy przeżyje? - to pierwsze, o co spytaliśmy. - Stan jest bardzo ciężki - padło w odpowiedzi. Usłyszeliśmy, że mamy dużo szczęścia, że Majce nie "zakręcił się" przetrwały przewód tętniczy Botalla (PDA), bo córeczki moglibyśmy już nie mieć... Podwójna droga odpływu prawej komory, okołobłoniasty ubytek międzykomorowy, koarktacja aorty z hipoplazją łuku aorty, przetrwały przewód tętniczy, dwupłatkowa zastawka aortalna, śladowy otwór owalny - aż trudno uwierzyć, że tyle mogło się popsuć w tak małym serduszku! Najważniejsze było, żeby biło, żeby nie przestawało.

 

W 10 dobie życia Maja przeszła operacje korekcji hipoplastycznego łuku aorty w głębokiej hipotermii z zachowanym przepływem mózgowym, banding PA, podwiązanie i odcięcie PDA. Gdy weszłam na IT, nie poznałam Majki. "Przecież to nie jest moje dziecko" - myślałam. Spuchnięta głowa, oczy. Bałam się, że jej coś zrobię, ale chciałam chociaż palcem ją dotknąć, żeby wiedziała, że jestem obok. Gdy zaczęła otwierać oczy, wpadłam w panikę  - trudno opisać, co wtedy ma się w głowie. Myślałam, że coś złego się dzieje, wołałam lekarza. "Pani Kasiu, spokojnie, to dobrze, że otwiera oczy, przecież ona żyje".

 

 

Z wypisem ze szpitala otrzymaliśmy szereg zaleceń, w tym kontrole kardiologiczne. I termin operacji - "później". Z tym "później" zostaliśmy też odesłani po kolejnej kontroli. Operacja miałaby polegać, mówiąc niemedycznym językiem, na przełożeniu jednej tętnicy do lewej komory. Najlepiej wykonać ją, gdy dziecko już się trochę rusza, próbuje siadać. Majka ma teraz 4 miesiące, więc ten czas zbliża się nieubłaganie. Postanowiliśmy wyprosić, żeby "później" zmieniło się w jakąś konkretną datę. Nie zastanawialiśmy się wtedy, jaką operację lekarze chcą zrobić Majce. Gdy dowiedzieliśmy się, że mimo tego, że Majka ma dwie komory serca, lekarze chcą zrobić serce jednokomorowe, wiedzieliśmy już, że nie damy zniszczyć serca naszemu dziecku.

 

20 minut - tyle zajęło profesorowi Edwardowi Malcowi odpisanie na wiadomość. Podejmie się operacji! Majka dzięki temu będzie miała dwie komory serca, co oznacza mniej powikłań, mniejsze obciążenie dla jej organizmu. Operacja powinna się odbyć do końca października 2015 roku, a tak naprawdę odbędzie się, gdy uzbieramy pieniądze. Skąd je wziąć? Niektórzy całe życie pracują i nie są w stanie odłożyć takiej kwoty. Nie pozostawiliśmy Majki ani na sekundę samej w szpitalu. Z porozrywanym po porodzie ciałem, porozrywanym sercem, z porozrywanymi myślami siedziałam przy Majce po 17 godzin na dobę. Teraz gdy Malutka jest z nami, szukamy pomocy w zebraniu tej ogromnej kwoty (ponad 30 000 euro). Prawie połowę już mamy, to już jest coś, ale brakuje nam jeszcze drugiej połowy, dlatego prosimy o pomoc.

 

Pieniądze - nawet serce dziecka ma swoją cenę. Wierzymy, że z Waszą pomocą uda się nam tę cenę zapłacić.

 

Wsparli

100 zł

hanolot

Majeczko...trzymam kciuki!!! Drodzy Rodzice koniecznie dajcie znać jak poszła operacja Majeczki.
10 zł

Anonimowa Pomagaczka

20 zł

Marzena

:-)
100 zł

Ugurgul Diyar

70 zł

hanolot

Na serduszko zamiast na Misia...dobrych Świąt Majeczko!

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
hanolot
Maja Kamińska
Serce Majki
115%
3 475 zł Wsparło 85 osób CEL: 3 000 ZŁ