
Choroba odebrała mi sprawność – w zamian przyniosła ogromny ból! Proszę, pomóż mi!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Daniel jest tuż po operacji❗️Prosimy o pomoc❗️
Kochani! Od 22 lutego moja sytuacja zdrowotna nadal była bardzo trudna, a dolegliwości związane z kręgosłupem nie ustępowały mimo wcześniejszego leczenia. Po zabiegu wykonanym w listopadzie 2025 roku początkowo nastąpiła poprawa, jednak trwała ona tylko około miesiąca, po czym dolegliwości powróciły.
Z czasem ból, drętwienie i problemy związane z lewą nogą coraz bardziej utrudniały mi normalne funkcjonowanie. Kolejne badania wykazały przepuklinę jądra miażdżystego na poziomie L5/S1 po lewej stronie, dlatego konieczne stało się przeprowadzenie kolejnej operacji. 4 września 2026 roku przeszedłem operację endoskopową. Hospitalizacja trwała od 3 do 6 września, a po zabiegu zostałem uruchomiony i mogłem samodzielnie chodzić (początkowo z pomocą lekarzy).
Obecnie jestem dopiero kilka dni po operacji i czuję się osłabiony oraz obolały, a chodzenie nadal sprawia mi problemy. Na ocenę pełnego efektu operacji jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ponieważ organizm potrzebuje czasu na regenerację po operacji. Czeka mnie teraz okres rekonwalescencji, podczas którego muszę bardzo oszczędzać organizm, unikać wysiłku i przestrzegać zaleceń lekarzy. Przez najbliższy czas nie mogę podnosić ciężkich przedmiotów, a także muszę ograniczać przebywanie w wymuszonej pozycji.
Mam nadzieję, że operacja pozwoli zmniejszyć ucisk na nerw, ograniczyć dolegliwości i przede wszystkim odzyskać sprawność oraz możliwość normalnego funkcjonowania. Dziękuję każdej osobie, która do tej pory wsparła moją zbiórkę, udostępniła ją lub choćby przekazała mi dobre słowo, ponieważ wciąż jestem na drodze do powrotu do zdrowia i nadal potrzebuję wsparcia w dalszym leczeniu oraz rekonwalescencji.
Cała ta sytuacja jest dla mnie bardzo trudna również emocjonalnie. Od wielu miesięcy moje życie jest podporządkowane bólowi, leczeniu, wizytom lekarskim, rehabilitacji i oczekiwaniu na kolejne decyzje dotyczące mojego zdrowia. Bywały momenty, w których pojawiało się zwątpienie i zwyczajnie brakowało mi siły, szczególnie wtedy, gdy po kolejnych próbach leczenia dolegliwości wracały. Trudno pogodzić się z tym, że rzeczy, które wcześniej były dla mnie zwyczajne, stały się problemem. Teraz, kilka dni po kolejnej operacji, jestem osłabiony, obolały i mam problemy z chodzeniem, dlatego przyszłość wciąż jest dla mnie pełna niepewności.
Z jednej strony bardzo chcę wierzyć, że tym razem uda się odzyskać sprawność i wrócić do normalnego życia, z drugiej strony boję się, że przede mną jeszcze długa droga. Najbardziej chciałbym po prostu móc normalnie funkcjonować, poruszać się bez ciągłego myślenia o bólu i odzyskać niezależność. Mimo zmęczenia i chwil zwątpienia staram się jednak nie poddawać i wierzę, że wykonana operacja będzie kolejnym krokiem w stronę lepszego życia. Wsparcie osób, które pomagają mi w tej walce, daje mi poczucie, że nie jestem z tym wszystkim sam.
Daniel
Ból jest już nie do zniesienia! Proszę, zostańcie ze mną...
Drodzy Przyjaciele, Darczyńcy i Wspierający, niestety nie mam dobrych wieści. Mimo dotychczasowych starań i leczenia, mój stan zdrowia nie uległ poprawie, a wręcz przeciwnie!
Od kilku miesięcy borykam się z narastającymi dolegliwościami. Ból stał się jeszcze bardziej dotkliwy, a codzienne funkcjonowanie – trudniejsze.
Niestety badania i konsultacje medyczne pokazują, że sytuacja nie poprawia się tak, jak się tego spodziewałem. Wymagam pilnej dalszej diagnostyki oraz intensywnej terapii. Stale staram się znaleźć możliwe rozwiązania medyczne, ale wiąże się to z dużymi kosztami, których sam nie udźwignę.
Każde wsparcie: finansowe, udostępnienie zbiórki lub dobra myśl, dają mi siłę, by nie poddawać się w tej nierównej walce. Dziękuję Wam z całego serca za dotychczasową pomoc, która naprawdę zmienia moje życie. Proszę, zostańcie ze mną w tej drodze.Z wdzięcznością,
DanielKażdy dzień zwłoki to ryzyko, że będzie za późno... Pomóż!
24 października 2025 roku, odbyłem prywatną wizytę w poradni specjalistycznej w Rzeszowie u neurochirurga. Po analizie wyników rezonansu usłyszałem słowa, których tak bardzo się bałem, pęknięcie dysku.
Lekarz jasno stwierdził, że sytuacja jest poważna i wymaga leczenia zabiegowego. Jedyną szansą, by uniknąć operacji kręgosłupa, jest zastosowanie preparatu, który trzeba wstrzyknąć dokładnie w miejsce pęknięcia.
Jeśli nie zdążymy jądro miażdżyste może wydostać się na zewnątrz, uciskając nerwy i powodując ogromny ból oraz ryzyko trwałego uszkodzenia. Wtedy konieczna będzie pilna, skomplikowana operacja stabilizacji kręgosłupa, która niesie za sobą poważne konsekwencje, przeciążenie innych kręgów i postępujące problemy zdrowotne.
Dziś boję się nie tylko bólu, ale też tego, co będzie dalej. Każdy dzień zwłoki to ryzyko, że będzie już za późno na mniej inwazyjne leczenie...
Dlatego bardzo proszę, jeśli możecie, pomóżcie mi zatrzymać ten proces, zanim konieczna stanie się operacja.
Każda złotówka to krok bliżej do zabiegu, który może uchronić mnie przed trwałym kalectwem. Z całego serca dziękuję za najdrobniejszą pomoc, dobre słowo i wsparcie, które dodaje sił w tej nierównej walce.
Daniel
Opis zbiórki
Mam na imię Daniel, pochodzę z pięknych, malowniczych Bieszczad – mojego ukochanego Sanoka. Jeszcze niedawno mogłem cieszyć się codziennością bez bólu. Niestety, od 2024 roku moje życie zmieniło się diametralnie...
Wszystko zaczęło się od bólu kręgosłupa, mrowienia i niedowładów lewej nogi. Myślałem, że to przejściowe… Niestety, wyniki kolejnych badań pozbawiły mnie złudzeń.
Rezonans magnetyczny wykazał m.in. spłycenie lordozy, zmiany zwyrodnieniowe trzonów kręgów oraz zwężenie otworów międzykręgowych. Te zmiany powodują coraz większe dolegliwości i ograniczają moją sprawność.
Dziś wiem, że jedyną szansą, by zahamować postęp choroby i odzyskać choć część dawnej sprawności, jest intensywna, regularna rehabilitacja – minimum 2-3 razy w tygodniu. Niestety, koszty prywatnej fizjoterapii są bardzo wysokie i nie jestem, w stanie udźwignąć ich samodzielnie…
Całe życie starałem się radzić sobie sam i nigdy nie prosiłem o pomoc. Dziś jednak doszedłem do przysłowiowej ściany. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o wsparcie. Każda złotówka i każdy gest dobrego serca, będą dla mnie realną szansą na to, by znów móc żyć bez bólu i ograniczeń. Z góry dziękuję!
Daniel
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- ElżbietaX zł
- Wpłata anonimowaX zł